UE podpisuje umowę z Mercosur. A państwo? Poza grą

2 godzin temu

Po 25 latach negocjacji Unia Europejska dopina porozumienie z krajami Mercosur. Padają wielkie słowa o „historycznym sukcesie” i „największej strefie wolnego handlu na świecie”. Tyle iż w tym triumfalnym przekazie brakuje jednego elementu: realnej ochrony interesów państw członkowskich, w tym Polski.

UE podpisuje umowę z Mercosur. A państwo? Poza grą Pic: OOPR Facebook

Wielka umowa, małe bezpieczeństwo

Polskie władze doskonale wiedziały, czym ta umowa się skończy. Wiedziały, iż oznacza szerokie otwarcie rynku na żywność produkowaną w warunkach, które w Unii Europejskiej byłyby nie do zaakceptowania. Wiedziały, iż uderzy to w rodzinne gospodarstwa rolne. Wiedziały też, iż konsumenci nie dostaną „tańszego koszyka”, ale produkty wytwarzane według standardów, których Europa sama sobie zakazała.

Mimo tej wiedzy państwo nie zaproponowało skutecznej tarczy ochronnej.

Gdzie są klauzule ochronne?

W umowie nie ma realnych, automatycznych mechanizmów zabezpieczających rynek. Nie ma twardych klauzul, które w razie zalewu taniego importu pozwoliłyby natychmiast reagować. Są zapisy ogólne, miękkie, polityczne – dobre do konferencji prasowych, bezużyteczne w realnym kryzysie rynkowym.

Rolnik zostaje sam wobec globalnej konkurencji, która nie gra według tych samych zasad.

Kontrola jakości tylko na papierze

Nie ma też wiarygodnych gwarancji skutecznej kontroli jakości i pochodzenia żywności. Importowane produkty mają spełniać „równoważne standardy”, ale bez realnych narzędzi weryfikacji. To oznacza jedno: na europejski rynek trafią produkty wytwarzane z użyciem środków ochrony roślin, pasz i technologii zakazanych w UE.

Formalnie „zgodne z umową”. Faktycznie – poza europejską kontrolą.

Rolnik ma konkurować. Z kim?

Rolnikom mówi się dziś wprost: musicie być konkurencyjni. Tyle iż ta konkurencja ma charakter fikcyjny. Europejski producent ponosi koszty Zielonego Ładu, norm środowiskowych, dobrostanu zwierząt i restrykcji chemicznych. Producent z Mercosur – nie.

To nie jest wolny rynek. To nierówna walka, w której wynik jest znany z góry.

Konsument zapłaci zdrowiem, nie ceną

Narracja o „korzyściach dla konsumenta” brzmi dobrze tylko w prezentacjach. W praktyce ceny w sklepach nie spadną, bo marże i pośrednicy zrobią swoje. Spadnie natomiast jakość i przejrzystość rynku. Konsument straci kontrolę nad tym, co trafia na talerz, a państwo nie zapewni mu realnej ochrony.

Decyzja ponad głowami tych, którzy poniosą skutki

Nie ma planu osłonowego dla rolników. Nie ma strategii dla regionów wiejskich. Nie ma debaty z producentami i konsumentami. Jest za to kolejna decyzja podjęta ponad ich głowami – w imię „globalnych ambicji” i politycznych kompromisów.

Umowa z Mercosur została podpisana. Państwo tym razem nie było partnerem dla swoich obywateli. Było tylko obserwatorem.

Idź do oryginalnego materiału