Perkins, Carraro i cena poniżej 300 tys. zł. Koparko-ładowarki Lonking wchodzą na rynek

1 godzina temu

Choć koparko-ładowarki zaczynają powoli ustępować maszynom takim jak koparki kołowe wyposażone w głowice obrotowe, czy też strategii posiadania dwóch maszyn: kompaktowej ładowarki i koparki 5-8 t, to matematyka jest nieubłagana. Zakup koparko-ładowarki, która bez trudu osiąga prędkość przelotową 40 km/h i nie potrzebuje dodatkowego środka transportu, wciąż jest ekonomicznie uzasadniony względem kołówki czy dwóch maszyn. Dla firmy, która zamierza rozszerzyć działalność, dla tych którzy potrzebują maszyny wszechstronnej czy w końcu dla dużego gospodarstwa na potrzeby własne, koparko-ładowarka wciąż jest oczywistym wyborem mimo panującego trendu. Sęk w tym, aby nie przesadzić z ceną.

Koparko-ładowarki Lonking 83C i 84C

Dla chińskiej firmy Lonking, modele 83C oraz 84C to wejście w zupełnie nowy segment, bowiem firma nie miała dotychczas w swojej ofercie koparko-ładowarek. Jak więc im poszło? o ile spojrzeć na czyste dane, to ktoś miał całkiem niezłą koncepcję. Za napęd (w obydwu modelach) odpowiada silnik Perkins, konkretnie model 904J-E36TA, czyli krewniak takich jednostek jak CAT 3.6 oraz FPT F36. W przypadku maszyn Lonking, mamy 101 KM i 450 Nm. Dalej znajdziemy przekładnię Carraro, powershift z czterema przełożeniami oraz mosty również produkcji Carraro. Na niektórych rynkach maszyny są dostępne także z przekładnią Lonking.

Jeżeli chodzi o hydraulikę, to zarówno model na równych kołach – 84C oraz z małymi kołami z przodu – 83C bazuje na pompie Rexroth o wydatku maksymalnym 165 l/min. Ciśnienie robocze wynosi maksymalnie 275 barów. Część ładowarkowa może zostać (już lokalnie) doposażona w hydrauliczne szybkozłącze, które zapewnia polski dystrybutor firma Tomar Maszyny Budowlane. W podstawowej wersji jest to ramka kompatybilna z narzędziami i osprzętami typu JCB. Do części koparkowej można zainstalować szybkozłącze mechanicznie. Maszyna może być wyposażona w dodatkowe linie do młota hydraulicznego, skarpówki czy wiertnicy, w standardzie znajdziemy ramię teleskopowe.

Parametry i możliwości

Producent przewiduje standardowe łyżki o pojemności 1,3 m3 z przodu (łyżka 6w1) oraz 0,26 m3 z tyłu. W przypadku tańszego modelu 83C o ile przejdziemy do sił, to maszyna zapewnia 62 kN siły kopania 61 kN siły odspajania (łyżka przednia) oraz 38 kN siły kopania na łyżce i 61 kN siły na ramieniu. Osprzęt koparkowy pozwala kopać na głębokość do 5458 mm oraz ma zasięg 6581 mm na poziomie gruntu z wysuniętym teleskopem; wysokość wysypu to maksymalnie 4033 mm, natomiast dla łyżki przedniej to 2685 mm (liczone do zębów). Masa modelu 83C to 8600 kg, a model 84C waży 9250 kg.

Po wejściu do kabiny wita nas fotel z dżojstikami w fotelu, nie jest to oczywisty element, wielu wytrawnych graczy wciąż nie ma tego w swojej ofercie, fot. GS

Kabina i wyposażenie

Tutaj miłe zaskoczenie; fotel ze zintegrowanymi dżojstikami oraz funkcją przełączania się pomiędzy łyżką przednią a tylną, do tego może on być pneumatyczny i wentylowany. Całkiem nieźle jak na maszynę, która jest pierwszą tego typu u producenta, a w dodatku celuje raczej w segment ekonomiczny o ile chodzi o rynek europejski. Kabina jest ogrzewana (standard) i może być wyposażona w klimatyzację. Większość przycisków jest zlokalizowana na panelu bocznym z prawej strony obok dźwigni hamulca manualnego. Mamy tutaj duży monitor, radio oraz dwa gniazda do ładowania czy też zasilania urządzeń. Panel klimatyzacji znajduje się na słupku powyżej, zaś po prawej stronie znajdziemy pokrętło od obrotów silnika.

Panel po prawej wykończony jest tworzywem w stylu „piano-black”, co nie do końca może sprawdzić się na placu budowy. Plus za liczne półeczki i gniazda do ładowania, choć przydałoby się kilka zamykanych schowków, fot. GS

Podpory opuszczane są przy pomocy dźwigienek w rogu kabiny obok tylnego prawego słupka. Znajdziemy tutaj kilka elementów świadczących bardzo mocno o chińskim rodowodzie, jak chociażby blaszkę z kierunkami jazdy tył-przód wkręconą jakby w ostatniej chwili na wkręty przy selektorze biegów, a tworzywa użyte do budowy są dość twarde, niemniej całościowo nie wygląda to źle. Trzeba mieć w pamięci, iż to pierwsze podejście do koparko-ładowarki dla Lonkinga, a Chińczycy starają się gwałtownie i na bieżąco wprowadzać poprawki, nie czekając na stworzenie kolejnej generacji.

Koparko-ładowarki Lonking – ceny

Drugą sprawą są ceny: 289 tys. zł netto za model 83C oraz 313 tys. zł netto za 84C i to nie za modele gołe, a całkiem już przyzwoicie wyposażone. Czy to dużo czy to mało? Trudno w dzisiejszych czasach mówić aby cokolwiek kosztowało mało, warto więc posłużyć się przykładem. Case 580 SV (małe koła) można kupić za około 339-360 tys. zł netto, JCB 3CX Plus to wydatek już około 400-420 tys. zł, za CATa 444 (równe koła) trzeba będzie zapłacić ponad 600 tys. zł, natomiast w podobnych cenach znajdziemy jedynie koparko-ładowarki innych chińskich producentów np. Stroer C-799T za 325 tys. zł (równe koła) czy Gunstig B925 za 198 tys. zł. Czy zatem warto się zainteresować propozycjami od Lonkinga? Na pewno warto przekonać się samodzielnie, jak taka chińska koparko-ładowarka sprawuje się w rzeczywistości.

Idź do oryginalnego materiału