Sektor produkcji zwierzęcej w Polsce znalazł się w punkcie, w którym decyzje zapadające w Brukseli i protesty pod płotem gospodarstwa mają podobną siłę oddziaływania. Najnowsze badania wśród producentów trzody chlewnej pokazują, iż rolnicy coraz częściej funkcjonują w warunkach jednoczesnej presji globalnej i lokalnej, która realnie wpływa na tempo inwestycji i przyszłość krajowej produkcji mięsa.
Podwójny cios w producentów świń. Branża bije na alarmUmowy handlowe budzą największe obawy hodowców
Według ankiety przeprowadzonej przez Gobarto Hodowca aż 76% producentów świń wskazuje międzynarodowe porozumienia handlowe, w tym umowę UE–Mercosur, jako najpoważniejsze zagrożenie dla swojej działalności. Podpisanie porozumienia w styczniu ponownie skierowało uwagę branży na konkurencję spoza Europy, gdzie koszty produkcji bywają niższe, a standardy środowiskowe i dobrostanowe różnią się od unijnych.
Jednak dla wielu gospodarstw problemy nie zaczynają się wcale na poziomie globalnym.
– „Polscy producenci wiedzą, iż Mercosur to dla nich zagrożenie, ale niestety ich problemy od lat nie zaczynają się od decyzji podejmowanych tysiące kilometrów dalej przez czołowych polityków Unii Europejskiej, ale dosłownie tuż za ogrodzeniem gospodarstwa. Hodowcy funkcjonują w rzeczywistości, w której z jednej strony muszą przygotowywać się na rosnącą konkurencję i zmieniające się warunki handlowe, a z drugiej wciąż napotykają bariery lokalne, które skutecznie blokują niezbędne inwestycje” – mówi Piotr Karnas, dyrektor ds. rozwoju trzody chlewnej w Gobarto Hodowca.
Inwestycje zatrzymywane przez protesty
Badanie z pierwszego kwartału 2025 r. wskazywało, iż 21% hodowców realnie doświadcza sprzeciwu społecznego wobec rozbudowy lub modernizacji gospodarstw. Protesty dotyczą zarówno nowych obiektów inwentarskich, jak i modernizacji już istniejących instalacji.
W praktyce oznacza to przedłużające się procedury, niepewność inwestycyjną i odkładanie decyzji o rozwoju produkcji. Dla wielu gospodarstw jest to bariera równie istotna jak konkurencja międzynarodowa, ponieważ bez modernizacji trudno utrzymać wydajność i standardy wymagane przez rynek.
Konsument chce polskiej żywności – ale nie zawsze jej produkcji obok siebie
Zjawisko ma wyraźny wymiar społeczny. Z badań CBOS wynika, iż 68% Polaków uważa krajową żywność za lepszą jakościowo niż produkty spoza UE, co potwierdza wysoki poziom zaufania do rodzimego sektora rolno-spożywczego.
Jednocześnie właśnie ta produkcja coraz częściej napotyka opór lokalnych społeczności. Powstaje paradoks: deklaratywne poparcie dla polskiej żywności nie zawsze przekłada się na akceptację dla jej wytwarzania.
– „Za jakiś czas nasze wybory w sklepie będą dość proste – albo polska zdrowa żywność albo mięso zwierząt ubitych tygodnie wcześniej i transportowane w mroźniach kilkanaście dni. Dodatkowym pytaniem będzie nadzór nad jakością tej żywności, ponieważ standardy produkcji żywności poza UE, mówiąc bardzo ogólnie, nie są takie same jak choćby w Polsce” – wyjaśnia ekspert Gobarto Hodowca.
Rosnący import i spadająca samowystarczalność
Dyskusja o przyszłości produkcji krajowej nie jest teoretyczna. Polska już dziś nie pokrywa w pełni własnego zapotrzebowania na wieprzowinę. W 2024 r. do kraju sprowadzono ponad 663 tys. ton mięsa wieprzowego, mimo iż 65% respondentów CBOS uważa, iż krajowa produkcja powinna zabezpieczać potrzeby żywnościowe Polski.
To pokazuje rosnącą rozbieżność między oczekiwaniami społecznymi a realiami gospodarczymi.
– „Brak społecznej akceptacji dla rozwoju nowoczesnych gospodarstw coraz wyraźniej utrudnia pogodzenie produkcji żywności z oczekiwaniami rynku. Tymczasem wysoka jakość i konkurencyjność polskiej żywności nie są możliwe bez inwestycji, modernizacji oraz stabilnych i przewidywalnych warunków prowadzenia działalności rolniczej. Nie da się jednocześnie deklarować przywiązania do polskiej żywności i sprzeciwiać się jej produkcji w kraju” – podkreśla Piotr Karnas.
– „Jeśli brak społecznego wsparcia dla rolników i blokowanie inwestycji będą się utrzymywać, ta wartość importu nie będzie maleć, ale będzie systematycznie rosnąć, zwiększając uzależnienie Polski od zagranicznych rolników, jednocześnie osłabiając krajowe bezpieczeństwo żywnościowe, wbrew oczekiwaniom Polaków” – dodaje.
Przyszłość zależy od miejsca dla produkcji
Przed sektorem stoi dziś wyzwanie nie tylko technologiczne i rynkowe, ale także społeczne. jeżeli polska żywność ma pozostać synonimem jakości i bezpieczeństwa, konieczne jest stworzenie przestrzeni dla jej nowoczesnej, odpowiedzialnej produkcji.
Bez inwestycji, akceptacji lokalnej i stabilnych warunków prowadzenia działalności choćby najsilniejsze zaufanie konsumentów do krajowych produktów może okazać się jedynie deklaracją, która nie przełoży się na realną obecność polskiego mięsa na rynku.

1 miesiąc temu






![Ceny pszenicy i świń w dół. Nawozy drożeją z każdą dostawą [Raport 27.03.2026]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/h_622710_1280.webp)









