Polska i Czechy zapowiadają walkę o interesy rolników w nowym budżecie UE

5 godzin temu

Premierzy Polski i Czech potwierdzili, iż w trwających negocjacjach w sprawie wieloletniego budżetu UE będą bronić interesów polskiego i czeskiego rolnictwa, które ma duże znaczenie dla konkurencyjności Unii na globalnym rynku żywności.

Premierzy Czech i Polski Andrej Babiš i Donald Tusk na spotkaniu w Warszawie [© KPRM]

Podczas konferencji prasowej w Warszawie premierzy Polski i Czech Donald Tusk i Andrej Babiš zostali zapytani przez dziennikarza czeskiej telewizji CNN Prima News, czy zamierzają wspólnie walczyć przeciwko zmniejszeniu finansowania rolnictwa w wieloletnim budżecie UE na lata 2028-2034.

Oba państwa znajdują się w nieformalnej grupie tzw. przyjaciół spójności (Friends of Cohesion), którzy domagają się utrzymania odpowiednio wysokiego budżetu polityki spójności UE i Wspólnej Polityki Rolnej.

Tymczasem tzw. państwa oszczędne (frugal states), czyli głównie te, które wpłacają do unijnego budżetu więcej, niż otrzymują z niego w postaci funduszy, chcą ograniczenia dominacji tradycyjnych polityk unijnych, zwłaszcza polityki spójności i WPR.

Większe środki chcą natomiast przeznaczyć na obronność i bezpieczeństwo, konkurencyjność europejskiej gospodarki, innowacje i technologie oraz przeciwdziałanie nielegalnej migracji.

Babiš: Cieszymy się z dużego poparcia dla utrzymania pieniędzy dla rolnictwa

– Cieszymy się, iż tradycyjne obszary polityki europejskiej, przede wszystkim te związane z rolnictwem, zyskują duże poparcie – wskazał Babiš na konferencji.

– Powstała duża koalicja państw na rzecz polityki spójności – zwrócił uwagę. Koalicja „przyjaciół spójności” liczy bowiem aż 17 państw.

Na czele inicjatywy stoją Włochy i Rumunia, a oprócz nich oraz Polski i Czech do grupy należą też Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Estonia, Grecja, Hiszpania, Litwa, Łotwa, Malta, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry.

Babiš skrytykował przedstawiony w ubiegłym roku przez Komisję Europejską pierwszy projekt Wieloletnich Ram Finansowych 2028-2034, w którym pieniądze na rolnictwo i politykę spójności znalazły się wraz z innymi elementami budżetu w nowym, wspólnym instrumencie pod nazwą Krajowe i Regionalne Plany Partnerstwa – co podważa ich dotychczasową odrębność.

– Nie podoba nam się to – przyznał.„Argumentują, iż płacą więcej, ale mają rabaty”

Czeski premier odrzucił też argumenty oszczędnych państw UE, iż wpłacają więcej do unijnego budżetu. – Wszyscy argumentują, iż wpłacają do budżetu więcej pieniędzy. Tak, ale mają przecież rabaty i ulgi – to jeszcze dziedzictwo Margaret Thatcher. W budżecie wciąż pozostają znaczne środki, ale mówimy naszym partnerom: to nie jest sprawiedliwe, to nie jest fair – wskazał.

Rabaty budżetowe UE to mechanizmy korekty składek, dzięki którym niektóre państwa członkowskie płacą do budżetu Unii Europejskiej mniej, niż wynikałoby to z normalnych zasad obliczania ich wpłat. Ich historia sięga 1984 r., kiedy podczas szczytu w Fontainebleau wynegocjowano rabat dla Wielkiej Brytanii.

Ówczesna premier Margaret Thatcher argumentowała, iż Wielka Brytania wpłaca do budżetu UE znacznie więcej, niż z niego otrzymuje, ponieważ otrzymywała stosunkowo kilka środków z ówczesnej wspólnej polityki rolnej. Jej słynne żądanie brzmiało: „I want my money back”.

Obecnie rabaty przysługują pięciu państwom: Niemcom (ok. 3,67 mld euro rocznie), Holandii (ok. 1,92 mld euro rocznie), Szwecji (ok. 1,07 mld euro rocznie), Austrii (ok. 565 mln euro rocznie) i Danii (ok. 377 mln euro rocznie).

Babiš zwrócił też uwagę, iż kolejną kwestią, w której państwa naszego regionu mają zastrzeżenia, są elementy budżetu zarządzane centralnie przez UE, a nie państwa członkowskie (w przeciwieństwie chociażby do polityki spójności czy WPR).

– Są to programy, z których państwa Europy Zachodniej zawsze odnoszą większe korzyści niż my. Dlatego mówimy, iż sprawiedliwe byłoby wydzielenie dla naszego regionu odpowiednich środków na te cele – powiedział.

– Trzykrotnie wprowadzaliśmy poprawki, więc zobaczymy, jak to się zakończy. Niektóre kwestie nie zostały jeszcze ostatecznie rozstrzygnięte – podkreślił, dodając, iż Polska i Czechy mają w sprawie budżetu takie samo stanowisko.Tusk: Polska ważnym ogniwem bezpieczeństwa żywnościowego UE

– Dla Polski rolnictwo ma oczywiście najważniejsze znaczenie, między innymi dlatego, iż wciąż mamy bardzo wielu rolników – zaznaczył Donald Tusk.

Rolnicy „to istotna grupa społeczna, która świetnie poradziła sobie po wejściu Polski do Unii Europejskiej”, wskazał.

– Dzięki pracy polskich rolników i funduszom europejskim Polska stała się bardzo ważnym ogniwem bezpieczeństwa żywnościowego całego kontynentu – zwrócił uwagę polski premier.

Jak powiedział, Polska stara się patrzeć na europejską politykę przez pryzmat bezpieczeństwa i rzeczywistej konkurencyjności, a rolnictwo jest jej ważnym elementem.

– Warto zrozumieć, iż Europa powinna skutecznie konkurować również w obszarze produkcji żywności. Polska jest przykładem kraju, który pokazuje, iż nie trzeba obawiać się konkurencji, jeżeli poważnie traktuje się te potrzeby – podkreślił Tusk.

Dodał, iż „bez wątpienia” bezpieczeństwo żywnościowe i zapewnienie ciągłości łańcuchów dostaw, „szczególnie w dzisiejszych czasach niestabilności geopolitycznej, mają absolutnie najważniejsze znaczenie”.

Premier podkreślił, iż liczy na solidarność „wszystkich tych, którzy rozumieją, jak ważne jest bezpieczeństwo żywnościowe”, choć – jak przyznał – „nie sądzi, aby było ono jakoś szczególnie zagrożone”.

Podobnie jak jego czeski odpowiednik skrytykował jednak dążenia niektórych państw do cięć w unijnym budżecie. – Mówimy o tak zwanych Frugalsach, czyli państwach, które chciałyby mniej wpłacać do budżetu, a w konsekwencji doprowadzić do jego zmniejszenia – wskazał.

– To nie jest czas na oszczędności ani na wymysły. (…) To czas na realistyczną politykę – ocenił, wskazując na zagrożenia dla bezpieczeństwa Europy.

Polska za silną WPR w nowym budżecie

Polska od początku negocjacji budżetowych podkreśla, iż zamierza konsekwentnie bronić stabilnego finansowania dla Wspólnej Polityki Rolnej.

„Polska zabiega o większą elastyczność przyszłej WPR, ograniczenie obciążeń administracyjnych oraz zapewnienie rolnikom uczciwych warunków konkurencji na rynku międzynarodowym”, napisało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w opublikowanym w ubiegłym miesiącu komunikacie.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski podkreślał z kolei w maju, iż nasz kraj sprzeciwia się proponowanej przez Komisję Europejską likwidacji odrębnego II filaru WPR, zawierającego środki na rozwój wsi.

– Mieszkańcy obszarów wiejskich zasługują na to, żeby w nowej perspektywie finansowej być pełnoprawnym beneficjentem środków europejskich. Chcemy, żeby wieś się rozwijała i nie odstawała od miast – powiedział.

Według projektu Komisji Europejskiej przedstawionego 16 lipca 2025 r., na Wspólną Politykę Rolną (WPR) w nowym budżecie UE na lata 2028–2034 ma przypadać co najmniej 300 mld euro. Kwota ta obejmuje dwa elementy: wsparcie dochodów rolników (293,7 mld euro) i rezerwę na kryzysy rynkowe (6,3 mld euro).

W pierwotnej propozycji KE Polsce przypisano 24,6 mld euro na Wspólną Politykę Rolną w latach 2028–2034. Kwota ta była krytykowana przez polski rząd jako niewystarczająca.

Aleksandra Krzysztoszek FocusEurope.pl

Bruksela oceniła Ukrainę. Postęp jest, ale to wciąż za mało aby wejść do UE
Idź do oryginalnego materiału