Polska wołowina coraz mocniej zaznacza swoją obecność na światowych rynkach. W 2025 roku wartość jej eksportu osiągnęła rekordowe 3,25 mld euro, a za granicę trafiło około 90 proc. krajowej produkcji. Branża nie zamierza jednak konkurować wyłącznie niskimi cenami. Osiem największych zakładów mięsnych połączyło siły, aby budować markę „Polska Wołowina”, której znakiem rozpoznawczym mają być jakość, smak i powtarzalność produktu. Na tej strategii mają zyskać również polscy hodowcy bydła.
Polska wołowina podbija świat. Rekordowy eksport za 3,25 mld euro, a branża chce jeszcze więcejO przyszłości polskiego sektora wołowiny, nowych kierunkach eksportu i budowaniu silnej marki rozmawiali przedstawiciele branży podczas śniadania prasowego z udziałem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.
Przekaz ze spotkania był jednoznaczny: polska wołowina ma być rozpoznawalna na świecie nie dlatego, iż jest tania, ale dlatego, iż jest dobra.
– Nie możemy opierać konkurencji wyłącznie na cenie, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zaoferuje produkt taniej. Chcemy budować rozpoznawalność polskiej wołowiny na świecie w oparciu o wysoką, powtarzalną jakość i walory smakowe. To wymaga współpracy hodowców, przetwórców i administracji, ale też dobrze wykorzystanych środków na promocję – podkreślił minister Stefan Krajewski.
Polska eksportuje niemal całą produkowaną wołowinę. Rekordowe wyniki
Polska należy do europejskiej czołówki producentów i eksporterów wołowiny. Zajmuje piąte miejsce w Unii Europejskiej pod względem produkcji oraz drugie, po Irlandii, wśród eksporterów netto.
Skala uzależnienia sektora od sprzedaży zagranicznej jest ogromna. Szacuje się, iż 80–90 proc. produkowanej w Polsce wołowiny trafia na eksport.
W 2025 roku zagraniczna sprzedaż produktów wołowych osiągnęła 545 tys. ton, a jej wartość wzrosła o około 30 proc., do rekordowych 3,25 mld euro.
Najważniejszym rynkiem zbytu pozostaje Unia Europejska. Głównymi odbiorcami polskiego mięsa są Włochy, Niemcy i Niderlandy.
Tak duży udział eksportu oznacza, iż sytuacja polskich hodowców jest silnie związana z popytem i cenami na zagranicznych rynkach. Dlatego branża zabiega o kolejnych odbiorców, szczególnie poza Europą.
Filipiny, Japonia i Tajlandia. Polska wołowina zdobywa nowe rynki
Ostatnie miesiące przyniosły kolejne decyzje ułatwiające sprzedaż polskiej wołowiny poza Unią Europejską.
W marcu 2026 roku Filipiny dopuściły import polskiej wołowiny. Miesiąc później Japonia zniosła ograniczenia dotyczące wieku bydła i umożliwiła eksport przetworzonych produktów wołowych.
Korzystne decyzje zapadły również w Tajlandii. Tamtejsze służby przedłużyły uprawnienia eksportowe 11 polskim zakładom mięsnym, a kolejnym pięciu przyznały nowe zezwolenia.
Nie wszystkie rynki są jednak w pełni dostępne.
Polska przez cały czas prowadzi rozmowy z Chinami dotyczące zniesienia zakazu importu wołowiny. Z kolei procedura otwierania rynku Korei Południowej znajduje się na szóstym z ośmiu etapów.
– Każdy nowy rynek to większe możliwości dla polskich producentów. Dlatego prowadzimy negocjacje, organizujemy misje handlowe i wspieramy branżę w docieraniu do zagranicznych odbiorców. Otwarcie rynku to jednak dopiero początek. Trzeba jeszcze przekonać konsumentów do naszego produktu i sprawić, żeby chcieli do niego wracać – zaznaczył minister.
Znaczenie dyplomacji gospodarczej podkreślił również Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
– Chciałbym podziękować ministrowi za udział w misjach handlowych, bo sektor wołowiny jest szczególnie uzależniony od eksportu. Bez wizyt ministra czy premiera misje organizowane przez samą branżę nie przyniosłyby takich efektów. To właśnie te wizyty otwierają drzwi i możliwości negocjacyjne. To również ogromny wysiłek KOWR, który promuje polską żywność na zagranicznych targach – podkreślił.
Osiem największych zakładów łączy siły. Powstaje marka „Polska Wołowina”
Jednym z najważniejszych przedsięwzięć branży jest budowanie wspólnej marki „Polska Wołowina”.
W projekt zaangażowało się osiem największych zakładów mięsnych, które odpowiadają za ponad 60 proc. krajowych ubojów bydła i ponad 70 proc. eksportu wołowiny.
Cel jest konkretny: przekonać zagranicznych odbiorców, iż polskie mięso wyróżnia się wysokimi walorami kulinarnymi.
Podstawą nowej marki mają być cztery cechy: kruchość, soczystość, smak oraz powtarzalna jakość.
– Przez wiele lat zarzucano nam, iż dużo eksportujemy, bo jesteśmy tani. Dzisiaj konkurujemy jakością, powtarzalnością i przejrzystością produkcji. Odbiorcy zagraniczni coraz częściej pytają, jak wyglądają nasze gospodarstwa i w jakich warunkach utrzymywane są zwierzęta. Możemy im to pokazać – mówił Jacek Zarzecki.
Branża planuje również wprowadzenie polskiego oznaczenia jakości kulinarnej wołowiny, które pozwoli konsumentom łatwiej rozpoznawać mięso o określonych parametrach.
Podobne rozwiązania działają już w Australii, Japonii i Stanach Zjednoczonych. Zgodnie z zapowiedziami polski system oznaczania ma powstać w ciągu najbliższych dwóch lat.
Bez dobrego bydła nie będzie dobrej wołowiny. Ważna rola hodowców
Budowanie marki premium wymaga odpowiedniego surowca. Dlatego coraz większe znaczenie mają warunki produkcji już na poziomie gospodarstwa.
Na końcową jakość mięsa wpływają między innymi genetyka zwierząt, ich żywienie, dobrostan oraz sposób prowadzenia produkcji.
W tym kontekście branża zwraca uwagę na system QMP (Quality Meat Program), który funkcjonuje w Polsce od 2008 roku. Określa on wymagania dotyczące produkcji wołowiny, a ich spełnianie jest sprawdzane przez niezależne jednostki certyfikujące.
– Marka Polska Wołowina zaczyna się w gospodarstwie. To sposób żywienia, utrzymania zwierząt i cały proces produkcji wpływają na smak, kruchość i soczystość mięsa. System QMP pozwala potwierdzić jakość poprzez kontrolę i certyfikację. To nie jest tylko deklaracja na papierze – podkreślił Tomasz Rasiński, wiceprezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.
Dla hodowców oznacza to, iż znaczenie ma nie tylko liczba sprzedawanych zwierząt, ale również parametry jakościowe uzyskiwanego surowca.
Więcej pieniędzy na zakup buhajów. Refundacja wzrosła do 7 tys. zł
Rozwojowi produkcji wołowiny wysokiej jakości mają sprzyjać również instrumenty finansowe.
Od 14 października 2026 roku refundacja części kosztów zakupu czystorasowego buhaja mięsnego wzrosła z 5 tys. do 7 tys. zł.
Wnioski o pomoc można składać do końca listopada. Według danych przedstawionych podczas spotkania do ARiMR wpłynęło dotychczas 440 wniosków.
Znaczące środki przewidziano także na płatności związane z produkcją.
W 2026 roku na wsparcie do bydła i krów zaplanowano około 290 mln euro, czyli 1,3 mld zł.
Ministerstwo rolnictwa pracuje ponadto nad zmianami w płatnościach dobrostanowych. Jedną z propozycji jest podniesienie maksymalnego wieku opasów objętych wsparciem z 18 do 24 miesięcy.
Planowane jest również wprowadzenie nowego ekoschematu „Niskoemisyjna produkcja bydła”.
Na razie są to jednak zapowiadane rozwiązania, a nie obowiązujące zasady przyznawania płatności.
Nawet 1,75 mln zł na promocję żywności wysokiej jakości
Rozpoznawalność polskiej wołowiny na świecie wymaga również inwestycji w promocję. Producenci uczestniczący w systemach jakości mogą korzystać ze wsparcia finansowego przewidzianego w Planie Strategicznym WPR.
Do 7 grudnia 2026 roku trwa nabór w ramach interwencji I.13.3, dotyczącej promocji, informacji i marketingu żywności wytwarzanej w systemach jakości.
Pomoc może pokryć do 70 proc. kosztów kwalifikowalnych, maksymalnie 1,75 mln zł.
Kolejna możliwość pojawi się już 5 listopada. Wówczas rozpocznie się nabór w ramach interwencji I.13.4, wspierającej współpracę producentów uczestniczących w systemach jakości.
Wnioski będzie można składać do 10 grudnia, a łączna wysokość wsparcia może wynieść do 680 tys. zł.
Czy lepsza marka przełoży się na wyższe ceny bydła?
Dla polskich hodowców najważniejsze pozostaje pytanie, czy rekordowy eksport i rosnąca rozpoznawalność polskiej wołowiny przełożą się na większą opłacalność produkcji.
Sama promocja nie gwarantuje jeszcze wyższych cen skupu. Może jednak pomóc branży w docieraniu do odbiorców gotowych zapłacić więcej za mięso o potwierdzonej i powtarzalnej jakości.
Kluczowe będzie to, czy dodatkowa wartość uzyskiwana na zagranicznych rynkach znajdzie odzwierciedlenie również w cenach płaconych producentom bydła.
Polski sektor wołowiny ma już mocną pozycję eksportową. Teraz chce wykorzystać ją do budowania marki, która pozwoli sprzedawać mięso drożej, a nie tylko więcej.

1 godzina temu















