Polski rynek żywności szykuje się na jedną z najpoważniejszych zmian ostatnich lat. Rząd przygotowuje rozporządzenie, które pozwoli czasowo zablokować import produktów zawierających pozostałości substancji chemicznych zakazanych w Unii Europejskiej. To odpowiedź na narastające obawy rolników i konsumentów oraz rosnący napływ żywności z państw trzecich, produkowanej według standardów niedopuszczonych w UE.
Polska zamyka granice dla żywności z zakazanymi pestycydami. Rolnicy dostaną realną ochronęKoniec „Europy dwóch prędkości”
Inicjatorem zmian jest minister rolnictwa Stefan Krajewski. Jak podkreślił podczas targów Grüne Woche w Berlinie, Polska nie zamierza dłużej godzić się na sytuację, w której unijni rolnicy ponoszą koszty restrykcyjnych norm, a importowana żywność jest z nich zwolniona.
– Nie możemy pozwolić sobie na Europę dwóch prędkości. Nasi rolnicy i przetwórcy spełniają coraz wyższe wymagania, a jednocześnie otwieramy rynek na towary, które tych obowiązków nie respektują. Dziś nie apelujemy – dziś działamy. Bezpieczeństwo konsumentów jest najważniejsze – zaznaczył minister.
Zakaz importu – jak będzie działał?
Przygotowywane rozporządzenie dotyczy czasowego zawieszenia importu oraz wprowadzania na polski rynek żywności zawierającej pozostałości substancji czynnych środków ochrony roślin zakazanych w UE. Akt prawny, zgodnie z kompetencjami, wyda Minister Zdrowia na podstawie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, po formalnym zgłoszeniu działań Komisji Europejskiej.
Zakaz będzie ograniczony czasowo, ale z możliwością przedłużenia. W pierwszym etapie obejmie pięć substancji czynnych, których stosowanie w UE jest zakazane od wielu lat.
Lista substancji objętych pierwszym zakazem
Polska chce w pierwszej kolejności zablokować import produktów zawierających pozostałości:
- karbendazymu (zakaz w UE od 2014 r.),
- benomylu (zakaz od 2002 r.),
- glufosynatu (zakaz od 2018 r.),
- tiofanatu metylu (zakaz od 2020 r.),
- mankozebu (zakaz od 2021 r.).
Resort rolnictwa zapowiada, iż lista będzie rozszerzana, a w wybór kolejnych substancji zaangażowane zostaną instytuty badawcze podległe ministerstwu.
Kontrole i badania na koszt państwa
Istotnym elementem nowych regulacji będzie realna kontrola importu. Ministerstwo Rolnictwa sfinansuje badania próbek pobieranych przez Sanepid z produktów sprowadzanych z państw trzecich. Analizy prowadzone będą w instytutach nadzorowanych przez resort, co ma zagwarantować ich wiarygodność i szybkość.
To rozwiązanie szczególnie istotne dla rolników, którzy od lat alarmują, iż importowana żywność często omija kontrole lub trafia na rynek szybciej niż wyniki badań.
Jakie produkty mogą zniknąć z rynku?
Zakaz obejmie szeroką gamę owoców, warzyw i produktów rolnych, w których najczęściej wykrywane są pozostałości zakazanych substancji. Wśród nich m.in.:
- owoce cytrusowe, jabłka, gruszki, winogrona, mango, morele, brzoskwinie, śliwki – przy pozostałościach karbendazymu i benomylu,
- pomidor, papaja, bakłażan, zboża, ziemniaki – przy glufosynacie,
- melon, dynia, arbuz, winogrona do produkcji wina, owoce ziarnkowe – przy tiofanacie metylu,
- awokado, truskawki, sałata, papryka, czarna porzeczka – przy mankozebie.
Po wejściu w życie rozporządzenia obrót takimi towarami w Polsce nie będzie możliwy, jeżeli badania potwierdzą obecność zakazanych substancji.
Polska razem z Francją. Sprawa trafi do Brukseli
20 stycznia temat blokady importu żywności z pozostałościami pestycydów będzie omawiany na nadzwyczajnym posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Roślin, Zwierząt, Żywności i Pasz (SCPAFF) w Brukseli. Polska oficjalnie poprze działania Francji, która już wcześniej wprowadziła podobne rozwiązania.
To sygnał, iż sprawa może stać się początkiem szerszych zmian na poziomie całej UE, a nie tylko krajowej inicjatywy.
Mercosur, TSUE i kolejne kroki rządu
Minister Krajewski odniósł się również do umowy UE–Mercosur, której Polska sprzeciwiała się od początku. Jak zapowiedział, trwają działania prawne na poziomie Parlamentu Europejskiego, a jeżeli okażą się nieskuteczne, skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE złoży polski rząd.
– Bezpieczeństwo żywności jest równie ważne jak bezpieczeństwo militarne czy energetyczne – podkreślił minister.
Dla rolników to sygnał, iż po raz pierwszy od lat państwo sięga po twarde instrumenty ochrony rynku, a nie tylko deklaracje. jeżeli rozporządzenie wejdzie w życie, może realnie zmienić zasady gry w handlu żywnością w Polsce.

3 godzin temu

















