Branża, która odpowiada za eksport wart miliardy euro, nie została uwzględniona w projekcie ustawy o wsparciu przedsiębiorstw energochłonnych. Przetwórcy przekonują, iż taki ruch może uderzyć nie tylko w konkurencyjność polskiego mięsa za granicą, ale również w ceny płacone przez konsumentów w kraju.

Problem jest tym poważniejszy, iż ubój i przetwórstwo mięsa należą do procesów wymagających dużych ilości energii – od chłodzenia i mrożenia, przez linie technologiczne, po przechowywanie gotowych produktów.
Branża mięsna poza systemem wsparcia
Projekt ustawy „O wsparciu przedsiębiorców sektorów energochłonnych z tytułu ponoszenia kosztów energii elektrycznej” z 2 września 2026 r. ma ograniczyć skutki wysokich cen prądu dla części przedsiębiorstw.
Na liście beneficjentów nie znalazły się jednak zakłady mięsne.
To właśnie ten zapis wywołał zdecydowany sprzeciw Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego.
– W mojej opinii to kuriozalna sytuacja. Mieliśmy już do czynienia z podobnym projektem za poprzednich rządów. Wydaje się, iż nie wyciągnięto żadnych wniosków ze zgłaszanych przez nas apeli i próśb – komentuje Wiesław Różański, prezes UPEMI.
Przedstawiciele sektora pytają przede wszystkim, dlaczego system może obejmować niektóre gałęzie przemysłu spożywczego, a pomijać zakłady zajmujące się ubojem i produkcją mięsa oraz wędlin.
Prąd to jeden z kluczowych kosztów
Przemysł mięsny jest szczególnie zależny od energii elektrycznej.
Zakłady wykorzystują ją m.in. do chłodzenia surowca, pracy chłodni i mroźni, wentylacji, działania linii ubojowych i rozbiorowych, pakowania, magazynowania oraz utrzymywania wymaganych warunków sanitarnych.
Branża przywołuje badania międzynarodowego zespołu naukowców, obejmujące m.in. Polskę, Niemcy, Francję, Hiszpanię, Austrię i Wielką Brytanię.
Według tych analiz średnie zużycie energii elektrycznej w przetwórstwie mięsa wynosi około 366 kWh na tonę produktu, natomiast w procesach uboju około 326 kWh/t.
Dla porównania w produkcji napojów oraz przetwórstwie owoców i warzyw wskazano zużycie rzędu 253 kWh/t.
Zdaniem przedstawicieli przemysłu pokazuje to wyraźnie, iż pominięcie sektora mięsnego trudno uzasadnić poziomem zużycia energii.
Eksport wart miliardy euro może stracić przewagę
Koszty energii mają bezpośrednie przełożenie na konkurencyjność polskiego mięsa.
W 2025 r. wartość eksportu branży mięsnej sięgnęła niemal 13 mld euro, natomiast w pierwszej połowie 2026 r. przekroczyła już 6 mld euro.
Polscy producenci konkurują na rynkach zagranicznych nie tylko jakością i bezpieczeństwem żywności. przez cały czas ogromne znaczenie ma cena.
Jeżeli energia w polskich zakładach będzie droższa niż u konkurentów działających w państwach, w których funkcjonują dodatkowe mechanizmy wsparcia, przewaga cenowa może gwałtownie stopnieć.
To może oznaczać trudniejszą walkę o kontrakty eksportowe oraz mniejsze marże dla zakładów.
Przetworzone produkty coraz ważniejsze
Spór nabiera dodatkowego znaczenia w świetle struktury polskiego eksportu rolno-spożywczego.
Dane Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa wskazują, iż coraz większą rolę odgrywają produkty przetworzone i wysokoprzetworzone.
Ich wartość eksportowa wyniosła około 20 mld euro, podczas gdy w przypadku produktów nieprzetworzonych było to około 9 mld euro.
To właśnie przetwórstwo tworzy większą wartość dodaną, ale jednocześnie wymaga większych nakładów energetycznych. Wysokie ceny energii mogą więc uderzać dokładnie w tę część sektora rolno-spożywczego, która generuje największą wartość.
Czy mięso i wędliny podrożeją?
Branża nie ukrywa, iż jednym z możliwych skutków będzie wzrost cen na rynku krajowym.
– Wysokie koszty energii to nie tylko niższa konkurencyjność na rynkach międzynarodowych, ale również ryzyko wyższych cen na rynku krajowym – podkreśla Wiesław Różański.
Mechanizm jest prosty. jeżeli przedsiębiorstwa ponoszą wyższe koszty chłodzenia, uboju, przetwarzania, magazynowania i transportu, część tych wydatków może zostać przeniesiona na odbiorców.
W efekcie wyższe rachunki za energię mogą ostatecznie pojawić się również w cenach mięsa, kiełbas czy innych przetworów.
Branża apeluje do resortu
UPEMI wystąpiła do Ministerstwa Finansów i Gospodarki z wnioskiem o wpisanie sektora mięsnego do katalogu branż uprawnionych do wsparcia.
Organizacja argumentuje, iż obecny kształt projektu nie odzwierciedla faktycznej energochłonności poszczególnych sektorów gospodarki.
– Wobec wyników badań, ale także zwykłego rozsądku i rozumienia, w jaki sposób funkcjonuje dana branża gospodarki, uważam, iż pominięcie branży mięsnej, zarówno przetwórstwa, jak i samej hodowli, jest co najmniej grubym niedopatrzeniem – ocenia Różański.
Teraz najważniejsze będzie to, czy projekt ustawy zostanie jeszcze zmieniony.
Jeżeli branża mięsna ostatecznie pozostanie poza systemem pomocy, firmy będą musiały samodzielnie absorbować wzrost kosztów energii albo przerzucać je dalej. W obu przypadkach skutki mogą odczuć zarówno eksporterzy, producenci żywca, jak i konsumenci stojący przy sklepowej ladzie.

1 godzina temu











