Choć najnowsze dane Eurostatu rysują optymistyczny obraz polskiego przemysłu – ze wzrostem produkcji o 2,4 proc. r/r w sierpniu, co daje nam solidne 10. miejsce w Europie przy unijnej średniej zaledwie 1,1 proc. – sama dynamika wolumenu to za mało, by utrzymać konkurencyjność w długim terminie. Eksperci rynkowi zwracają uwagę, iż “proste rezerwy” wzrostu powoli się wyczerpują, a polska gospodarka stoi przed koniecznością trudnej transformacji z modelu opartego na skali, na model oparty na efektywności energetycznej i algorytmach.
Wnioski płynące z analizy rynku są jednoznaczne: kluczem do utrzymania pozycji nie jest już tylko nadrabianie zaległości infrastrukturalnych, co z powodzeniem czyniliśmy od wejścia do UE, ale głęboka automatyzacja. Eksperci Endress+Hauser, szwajcarskiego giganta automatyki przemysłowej obecnego w Polsce od trzech dekad, wskazują na wyraźny rozdźwięk technologiczny. Mimo imponującego skoku cywilizacyjnego, wykorzystanie sztucznej inteligencji w rodzimych zakładach nie przekracza w tej chwili 20 proc. Dla porównania, w Szwajcarii wskaźnik ten oscyluje wokół 80 proc. Ta “cyfrowa przepaść” to z jednej strony ryzyko, ale z drugiej – ogromny potencjał do optymalizacji procesów, zwłaszcza w kontekście analityki jakości w czasie rzeczywistym.
Presja na innowacje wynika nie tylko z chęci zysku, ale z twardych wymagań regulacyjnych i rynkowych. Przemysł musi mierzyć się z koniecznością drastycznego ograniczania emisji i energochłonności. W tym kontekście automatyzacja przestaje być opcją, a staje się warunkiem przetrwania. Maciej Sieczka, Dyrektor Zarządzający Endress+Hauser Polska, zauważa ewolucję postaw menedżerskich. Polska, która w strukturach firmy awansowała na wysokie, 11. miejsce w globalnym rankingu przychodów (generując blisko 300 mln zł rocznie), stała się rynkiem dojrzałym. Lokalni decydenci coraz częściej łączą polską przedsiębiorczość i zdolność adaptacji z zachodnimi standardami planowania, co przekłada się na potrojenie sprzedaży rozwiązań firmy w ostatniej dekadzie.
Wyzwaniem pozostaje jednak kapitał ludzki. Nowoczesny przemysł nie potrzebuje już tylko operatorów maszyn, ale specjalistów o kompetencjach hybrydowych – inżynierów, którzy swobodnie poruszają się w świecie analizy danych, IIoT i cyfrowych bliźniaków. Bez inwestycji w kadry potrafiące obsłużyć roboty współpracujące czy zaawansowane systemy pomiarowe, sam zakup technologii nie przyniesie oczekiwanego zwrotu. To właśnie tempo wdrażania tych zmian zadecyduje, czy obecne dobre wyniki produkcji są trwałym trendem, czy tylko chwilowym oddechem przed zadyszką.

2 godzin temu




