Krajowy sektor obronny ma szansę osiągnąć samowystarczalność w zakresie podstawowego sprzętu wojskowego. Wyzwaniem dla fabryk nie jest bowiem brak kapitału. Głównym problemem pozostaje brak długofalowej strategii państwowej. Taki plan pozwoliłby zakładom przewidzieć popyt ze strony wojska, a także bezpiecznie planować inwestycje.
fot. iStockMoże Cię również zainteresować: Technologie dual-use nową szansą dla polskiego przemysłu. 70 proc. firm widzi w nich potencjał
Wydatki obronne Polski w 2025 roku wyniosły 186,6 mld zł, czyli 4,7 proc. PKB. Z kolei w 2026 roku budżet wzrósł do poziomu 200 mld zł, osiągając 4,8 proc. PKB.
Miliardy z unijnego programu SAFE i banków
8 maja Polska podpisała umowę na unijny program SAFE, uzyskując pożyczkę w wysokości 43,7 mld euro (ponad 180 mld zł). Aż 89 proc. tych środków zasili polskie przedsiębiorstwa zbrojeniowe. Dodatkowo sektor bankowy diametralnie zmienił podejście do branży. Zbrojeniówka stała się bowiem sektorem preferowanym do finansowania. Przykładem jest strategiczna kooperacja PKO Banku Polskiego z Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ) z września 2025 roku. Jej celem jest rozwój mocy produkcyjnych oraz nowych technologii.
Cywilny przemysł chce wejść w zamówienia wojskowe
Z raportu Bibby Financial Services „Stal na froncie. Branża metalowa w Polsce 2026 roku” wynika, iż 40 proc. podmiotów z tego sektora realizuje zlecenia dla zbrojeniówki. Kolejne 40 proc. firm rozważa wejście na ten rynek.
Przedsiębiorstwa produkcyjne zderzają się jednak ze znacznymi barierami:
- Skrajnie długie procedury certyfikacyjne: Trudności formalne zniechęcają zakłady do wdrażania innowacji i modyfikacji sprzętu.
- Wymogi formalne i koncesje: Skomplikowane zasady obiegu informacji oraz rygorystyczne odbiory jakościowe blokują fabryki cywilne.
- Kwestie własności intelektualnej: Wojskowe wymogi transferu technologii bywają dla firm nie do zaakceptowania.
- Wydłużone terminy płatności: Konieczność finansowania produkcji z dużym wyprzedzeniem rodzi zatory płatnicze.
Fabryki nieprzygotowane na nagłe skalowanie produkcji
Polskie moce wytwórcze w zakresie bezpieczeństwa narodowego nie są gotowe na ewentualny konflikt zbrojny. W przemyśle brakuje bowiem wolnych, potwierdzonych technologicznie linii, które można by uruchomić z dnia na dzień. W warunkach kryzysu bieżąca produkcja musiałaby wzrosnąć choćby od 5 do 20 razy. Ponadto wyzwanie stanowią nieprzystosowane procedury logistyczne, w tym brak rozwiązań dla magazynowania krytycznych komponentów.
Odpowiedzią rządu ma być rozbudowa zdolności amunicyjnych. Zgodnie z zapowiedziami premiera Donalda Tuska z sierpnia 2025 roku, do końca 2028 roku powstaną w kraju trzy nowe fabryki amunicji. W ciągu dwóch lat Polska ma wytwarzać 200 tys. sztuk amunicji wielkokalibrowej 155 mm rocznie, zaspokajając 100 proc. zapotrzebowania armii.
Kluczowy rynek eksportowy
Eksperci podkreślają, iż wzorem Szwecji przemysł musi budować potencjał eksportowy, a nie polegać wyłącznie na zamówieniach armii. Dane MSZ za 2024 rok pokazują, iż eksport polskiego uzbrojenia i sprzętu osiągnął rekordowe 3,14 mld euro (wzrost o 1,39 mld euro r/r). Blisko 79 proc. tej wartości (2,49 mld euro) stanowiły dostawy sprzętu i amunicji do Ukrainy. Sama sprzedaż zagraniczna amunicji i jej elementów przyniosła krajowym zakładom ok. 1,3 mld euro.
Czytaj także: Farma wiatrowa Baltica 2. Konstrukcje stalowe gotowe








