
Eksperci są zdania, iż liczba spraw w sądzie utrzyma się na podobnym poziomie co w przypadku WIBOR-u. Jednak podważanie wskaźnika może kosztować polską gospodarkę setki miliardów złotych.
Nowy wskaźnik, podobne ryzyko prawne
– Odejście od WIBOR-u i przejście na POLSTR oznacza, iż począwszy od 2027 roku, nowe kredyty zmiennoprocentowe będą udzielane właśnie na podstawie jednomiesięcznego POLSTR. Z perspektywy kredytobiorcy reforma ta, i taki też był jej cel, powinna mieć charakter neutralny – mówi dr Tomasz Pawlonka, dyrektor programu analityczno-badawczego Warszawskiego Instytutu Bankowości.
W sierpniu nadano wskaźnikowi POLSTR status istotnego wskaźnika referencyjnego. Decyzja o zastąpieniu WIBOR-u nowym indeksem to element reformy wskaźników referencyjnych. Od nowego roku WIBOR będzie służył wyłącznie do obsługi już istniejących zobowiązań.
– WIBOR znajduje się na tej samej płaszczyźnie co POLSTR. To znaczy, iż próby podważania WIBOR-u tak samo mogą się przekładać na próby kwestionowania wskaźnika POLSTR. Z perspektywy mitygowania ryzyka – którego w polskiej gospodarce i sektorze mamy za dużo, ponieważ ryzyko prawne działalności kredytowej znacząco przewyższa już ryzyko kredytowe, immanentne, naturalnie związane z działalnością bankową – odejście od WIBOR-u i przejście na POLSTR wiele nie zmienia. To jest techniczna zmiana, jeżeli chodzi o zastosowany wskaźnik – komentuje dr Tomasz Pawlonka.
Sporów o WIBOR gwałtownie przybywa
Od 2022 roku systematycznie rośnie liczba postępowań sądowych dotyczących kredytów złotowych opartych na wskaźniku WIBOR. Według danych Instytutu Sobieskiego na koniec 2023 roku liczba rozpoczętych spraw rozpoznawczych w pierwszej instancji wynosiła 654. Rok później było ich już 1532, by pod koniec 2025 roku wzrosnąć do 2728 rozpoczętych spraw.
Ekspert uważa, iż kwestionowanie wskaźnika WIBOR z perspektywy banków może doprowadzić do ogromnych kosztów. Szacunki mówią o wielokrotności kosztów względem tych, które obserwowano przy kredytach walutowych.
– Mówimy o kosztach rzędu 300-350 mld zł. o ile uwzględnimy również, iż ten portfel cały czas się rozwija, to znaczy do 2026 roku kredyty przez cały czas są udzielane, potem będą żyły i generowały określone przychody odsetkowe. o ile dodamy do tego portfel kredytów konsumpcyjnych, które w latach 2004-2026 w kwocie 195 mld zł były oparte na wszelkiej maści WIBOR-ach, koszty przekraczają czy zbliżają się już do poziomu 460 mld zł – tłumaczy dr Tomasz Pawlonka.
Na odsetkach z kredytów hipotecznych opartych o WIBOR banki zarobiły 218,1 mld zł, uwzględniając lata 1997-2025. Z tej kwoty 100,7 mld przypada na przez cały czas aktywne kredyty, a 117,4 mld – te już spłacone. Instytucje finansowe pobierały też opłaty i prowizje – dochody z tego tytułu, według szacunków Instytutu Sobieskiego w raporcie „Wpływ podważania stawki referencyjnej WIBOR na stabilność sektora finansowego oraz na gospodarkę Polski”, wynoszą 35,2 mld zł.
Niekorzystne wyroki mogą uderzyć w banki
Jeśli linia orzecznicza w sporach o WIBOR okaże się niekorzystna, skutki mogą być dotkliwe. Instytut Sobieskiego wylicza, iż potencjalne koszty dla sektora bankowego wahają się od 78,7 mld zł do 283,7 mld zł – zależnie od przyjętego scenariusza. Ten czarny scenariusz jest szczególnie niepokojący, bo wartość kapitałów własnych całego sektora bankowego na koniec 2025 roku wyniosła 322 mld zł. To, zdaniem dr. Tomasza Pawlonki, byłoby dla banków paraliżem.
– Z perspektywy tego, jak będzie się rozwijała akcja kredytowa, obniżka kapitałów własnych banków będzie w naturalny sposób prowadziła do obniżenia ich umiejętności finansowania gospodarki. Dotyczy to kredytów mieszkaniowych, ale również inwestycyjnych – wyjaśnia ekspert.
Spory mogą ograniczyć finansowanie inwestycji
Każda złotówka uszczerbku wyników banków przekłada się na około 6-8 zł kredytu, który nie trafi do gospodarki. Tymczasem polskie przedsiębiorstwa mają duże potrzeby inwestycyjne. Polska od wielu lat ma bardzo niską stopę inwestycji – w zeszłym roku była na poziomie 17,1 proc. PKB, a w UE wyniosła 21,3 proc.
– W ostatnim czasie gospodarka traci już korzyści wynikające z konwergencji do państw Europy Zachodniej i musi budować przewagi w zupełnie innym miejscu – w innowacyjności, konkurencyjności. W tym momencie odcinamy sobie tlen w postaci finansowania ze strony sektora bankowego – dodaje dr Tomasz Pawlonka.
Nakłady inwestycyjne nad Wisłą wzrosły w 2025 roku o 4,4 proc. w ujęciu rocznym. Prognoza Komisji Europejskiej zakłada, iż w 2026 roku inwestycje zwiększą się o 6,9 proc. w Polsce i o 2,2 proc. w całej UE.
Jak wyglądają potrzeby inwestycyjne Polski? Do 2040 roku mają sięgnąć 4 bln zł. Już teraz luka inwestycyjna wynosi około 170 mld zł rocznie. I choć banki mogłyby zwiększyć finansowanie gospodarki o prawie 508 mld zł, ten potencjał ma swoje ograniczenia. Jego wykorzystanie będzie zależne od wzrostu aktywności inwestycyjnej i stabilnego otoczenia regulacyjnego i podatkowego – wnioskuje Związek Banków Polskich w raporcie „Polska i Europa 2026: inwestycje, bezpieczeństwo, przyszłość”.
Polecamy także:
- Najpierw zapłać za paliwo i kierowcę, potem czekaj na pieniądze. Tak liczą dziś przewoźnicy
- Chińskie firmy wybierają Polskę. Wynajęły więcej magazynów niż w Niemczech, Francji i Holandii razem wziętych
- Popyt wyprzedził podaż o 22 proc. Deweloperzy liczą na jeszcze lepszą końcówkę roku

2 godzin temu



