Zima jak co roku przychodzi znienacka. Niby kalendarz mówi jasno, prognozy straszą mrozem, a mimo to niejeden ciągnik rano kręci, kręci… i nic. Winny bywa akumulator, czasem rozrusznik, ale bardzo często problem zaczyna się dużo wcześniej – w… baku.
Prawda jest taka: letni olej napędowy zimą, to kłopoty murowane. o ile w zbiorniku ciągnika został jeszcze olej napędowy letni (o ile ktoś go wcześniej nie „wypalił” do zera), to przy kilkudniowych mrozach robi się z tego prawdziwa zmora.
Nie chodzi o to, iż paliwo zamarza jak woda. W letnim oleju napędowym wytrąca się parafina (część składowa ON), a to bardzo źle dla układu paliwowego. I dla użytkownika.
Dostęp do filtrów paliwa w ciągniku jest zawsze bajecznie prosty, fot. Adam ŁadowskiNajpierw paliwo mętnieje, potem gęstnieje, aż w końcu parafina zaczyna się wytrącać i oblepiać papierowe wkłady filtrów paliwa. Efekt? Filtr przestaje przepuszczać paliwo, przepływ słabnie, albo zanika całkowicie. Pompa nie ma czego podać, bo nie ma ciśnienia, wtryski nie dostają paliwa i ciągnik ani myśli zapalić.
I tu ważna uwaga: to proces odwracalny, ale na mrozie cudów nie ma.
Co robić, gdy parafina już narobiła bałaganu?
Najrozsądniejsze i najbezpieczniejsze wyjście to… ciepło. jeżeli masz możliwość wstawienia ciągnika do ogrzewanego garażu czy warsztatu – wygrałeś. Po kilku godzinach parafina się rozpuści i paliwo znów zacznie płynąć.
Wszelkie „partyzanckie” metody typu opalarka, farelka pod maską czy podgrzewanie paliwa w kanistrze – działają, ale niosą ze sobą ryzyko uszkodzeń, a choćby pożaru. Na wsi bywa różnie, ale zdrowy rozsądek zawsze warto mieć pod ręką.
Nawet mały, przepływowy filtr paliwa może stwarzać problem w czasie mrozów, fot. Adam ŁadowskiJak zapobiegać, a nie leczyć?
Najlepszym rozwiązaniem jest profilaktyka:
- przed zimą przejście na olej napędowy zimowy, gdy tylko jest dostępny na stacjach paliw,
- dodatek przeciw wytrącaniu parafiny (tzw. antyżel).
Tu kluczowa sprawa: dodatek musi trafić do paliwa, zanim pojawi się mróz. Najlepiej wlać go bezpośrednio po tankowaniu, gdy paliwo pozostało „czyste”. Dodanie preparatu do już zżelowanego paliwa kilka pomoże – zadziała dopiero po ogrzaniu.
A co z filtrami paliwa?
To pytanie wraca co roku i odpowiedź jest prosta:
Tak – filtry paliwa warto (a choćby trzeba) wymienić przed zimą, zwłaszcza jeżeli ciągnik pracuje w mroźnych warunkach.
Filtr, który „napił się” letniego paliwa z parafiną, może wyglądać dobrze, ale jego papierowy wkład bywa już częściowo zaklejony. Po przejściu na paliwo zimowe taki filtr przez cały czas może stawiać opór i utrudniać rozruch. Nowy filtr to niewielki koszt, a potrafi oszczędzić sporo nerwów o szóstej rano w mroźny poranek.
Filtry paliwa nalezy wymieniać zawsze parami, czyli wstępny i dokładny, fot. Adam ŁadowskiDrugi zimowy klasyk: trudny rozruch i metoda „na dwa razy”
Nowoczesne silniki Diesla – także te w ciągnikach – wyposażone są w świece żarowe szybkiego grzania. Po przekręceniu kluczyka zapala się kontrolka (zwykle żółta spiralka), która informuje, iż świece podgrzewają komory spalania.
Latem trwa to chwilę. Zimą – sprawa wygląda inaczej, bo mróz robi swoje
Po mroźnej nocy blok silnika i głowica są lodowate, często zimniejsze niż samo powietrze. Dlatego warto dać świecom trochę więcej czasu w robotę.
Metoda polecana przez mechaników – „na dwa razy”
- Przekręć kluczyk do pozycji grzania.
- Poczekaj, aż zgaśnie kontrolka świec żarowych.
- Nie uruchamiaj rozrusznika – cofnij kluczyk do pozycji spoczynkowej.
- Odczekaj kilkadziesiąt sekund, aż akumulator się ustabilizuje po wysiłku.
- Ponownie przekręć kluczyk do pozycji grzania i znów poczekaj, aż zgaśnie kontrolka.
- Teraz uruchom silnik.
Można tę czynność powtórzyć trzeci raz, ale bez przesady. Świece żarowe pobierają sporo prądu i kilkanaście cykli grzania może gwałtownie „wyssać” akumulator.
Wsłuchaj się w silnik – to ważne
Jeżeli mimo grzania ciągnik ciężko zapala, a po odpaleniu przez chwilę „przebiera”, pracuje nierówno, jakby brakowało jednego cylindra – to sygnał ostrzegawczy. Bardzo możliwe, iż jedna ze świec żarowych jest uszkodzona.
W takiej sytuacji nie ma filozofii – świecę (a najlepiej komplet) trzeba sprawdzić i wymienić. Zimą sprawna świeca żarowa jest warta więcej niż najmocniejsza kawa.
Co zapamiętać?
Mróz nie psuje ciągników – on tylko obnaża zaniedbania. Letnie paliwo w baku, stary filtr, niesprawna świeca żarowa – i mamy gotowy przepis na poranny stres. A wystarczy trochę profilaktyki, odrobina chemii w baku i spokojne podejście do rozruchu.
Bo zimą ciągnik też chce, żeby go potraktować z głową. I z ciepłem.

1 godzina temu





