Rolnicy boją się, iż próg znów podniesie wodę na polach
Narwiański Park Narodowy planuje odbudowę progu piętrzącego wodę na rzece Narew w rejonie miejscowości Rzędziany (woj. podlaskie, gm. Tykocin) w celu poprawy warunków przyrodniczych. Jednak lokalni rolnicy z niepokojem przyglądają się inwestycji, ponieważ uważają, iż odbudowa progu spowoduje nadmierne piętrzenie wody, co w efekcie doprowadzi do zalania pobliskich pól uprawnych i gospodarstw.
Dyrektor Narwiańskiego Parku Narodowego Grzegorz Piekarski w stanowisku przesłanym do naszej redakcji podkreśla, że: “obiekt nie jest progiem nowym w tym miejscu. Piętrzenie w tej lokalizacji istniało od kilkunastu lat, a po modernizacji, zgodnie z sugestią rolników, będzie ono niższe o 30 cm w stosunku do poprzedniego”.
Rolnicy pominięci w postępowaniu?
Jak twierdzą rolnicy, wielu z nich, pomimo iż są właścicielami działek położonych w pobliżu Narwi, nie zostało poinformowanych o tym, iż planowana jest odbudowa progu. W związku z tym do Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku wpłynął wniosek o wznowienie postępowania.
– Postępowanie zostało wznowione po wykryciu nieprawidłowości w pozwoleniu na budowę, m.in. braku wymaganej decyzji środowiskowej oraz pominięcia właścicieli sąsiednich działek jako stron. Właściciele złożyli wniosek o wznowienie, a Urząd Wojewódzki ostatecznie odroczył sprawę do 30 kwietnia – przyznał rolnik z Rzędzian Paweł Kulikowski.
Natomiast sekretarz gminy Choroszcz Mirosław Zalewski ocenia, iż skoro pozwolenie wodnoprawne zostało wydane, to nie ma podstaw kwestionowania tej decyzji.
– Skoro zostało wydane pozwolenie wodnoprawne, to Wody Polskie wydając je, na pewno opierały się na dokumentach, które im dostarczono i na pewno osoby wydające decyzję brały pod uwagę wszystkie elementy. Gmina może wspierać rolników, o ile będzie działo się coś istotnego. Natomiast to wsparcie niekoniecznie przełoży się na efekt, bowiem gmina nie będzie stroną w postępowaniu i nie będzie posiadała tych praw, które są przypisane stronom postępowania, czyli np. właścicielom nieruchomości – tłumaczył Zalewski.
Z kolei rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Białymstoku, Joanna Szerenos-Pawilcz, wskazuje, iż decyzja wodnoprawna została wydana zgodnie z dokumentacją.
„Na podstawie przedłożonych dokumentów organ nie miał podstaw, aby odmówić udzielenia pozwolenia wodnoprawnego. Narwiański Park Narodowy jako inwestor jest odpowiedzialny za realizację zadania oraz późniejszą eksploatację wybudowanego progu” – czytamy w stanowisku.
40 ha pod wodą i 3 razy droższy zbiór kukurydzy
Bogdan Owczarczuk jest rolnikiem z gminy Suraż, przez którą przepływa Narew, a zarazem właścicielem gruntów położonych w pobliżu jej koryta. Jak wspomina, próg piętrzący wodę na rzece w Rzędzianach stanowi kość niezgody między rolnikami a parkiem nie od dziś, a sami rolnicy sprzeciwiali się jego budowie w przeszłości i sprzeciwiają się teraz.
– Stały próg zatrzymuje wodę na stałe. Gdy poziom wody się podnosi, zaczyna ona zalewać okoliczne łąki i gospodarstwa. W moim przypadku było to aż 40 ha, które znalazły się całkowicie pod wodą. Co gorsza, woda potrafiła podnieść się w ciągu kilku godzin, tak iż nie dało się wrócić ciągnikiem do domu – wspominał Owczarczuk.
Jak dodaje, rolnicy nie mogli się przed tym zabezpieczyć, bo ubezpieczyciele nie chcieli ubezpieczać tych terenów.
– Uznali je za zalewowe. Ale wcześniej wyglądało to inaczej: woda naturalnie wylewała zimą i wczesną wiosną, a latem łąki normalnie nadawały się do użytkowania – koszenia czy wypasu – tłumaczył Owczarczuk.
Zdaniem rolników problem pojawił się przez ingerencję w rzekę. W ich ocenie teraz poziom wody jest sztucznie regulowany – czasem jest jej za dużo i zalewa pola, a czasem za mało, przez co rzeka wysycha i nie da się z niej korzystać, np. do spływów kajakowych.
Poprzedni próg zwiększył koszty zbioru kukurydzy w gospodarstwie rolnika ze wsi Pajewo Marcina Milewskiego, który musiał zapłacić za usługę niemal 3 razy więcej, niż powinien, a wszystko przez to, iż konieczne okazało się wynajęcie specjalistycznego sprzętu.
– Na naszych gruntach zasialiśmy kukurydzę na ziarno, ale przez podniesienie poziomu wody na działkach, które wcześniej były niższe i sięgały do części łąk, musieliśmy wynająć kombajn na gąsienicach. Kosztował to prawie trzy razy więcej za hektar, żeby zebrać kukurydzę, która była potrzebna do karmienia bydła mlecznego – wspominał Milewski.
Rolnicy obawiają się więc, iż odbudowa stałego progu ponownie doprowadzi do zalewania łąk i gospodarstw, powodowania strat, których nie da się ubezpieczyć, utrudniania prac w gospodarstwie, pogorszenia warunków do turystyki oraz szkód w środowisku.
Hydrolog ostrzega przed podtopieniami od Pajewa do Rzędzian
W Rzędzianach został już wybudowany jaz, którego zadaniem jest regulowanie wody na rzece, dzięki niemu możliwe jest nawadnianie i odwadnianie okolicznych pól oraz działek. Zdaniem rolników, budowa progu może to jednak zmienić.
– Plan jest taki, żeby przed jazem wybudować stały próg, który zatrzyma wodę i zmieni jej kierunek – zamiast płynąć głównym korytem Narwi, miałaby być kierowana na starorzecza w okolicy miejscowości takich jak Pajewo, Radule, Rzędziany i Babino – tłumaczył rolnik z Rzędzian Paweł Kulikowski.
W związku z obawami rolników, burmistrz gminy Tykocin, której mieszkańcy mogą odczuwać działalność progu, Mariusz Dudziński zlecił hydrologowi Mieczysławowi Dąbrowskiemu wykonanie ekspertyzy – ta nie pozostawiła złudzeń co do konsekwencji dla rolników.
„W przypadku intensywnych opadów lub wiosennych roztopów, kiedy zajdzie potrzeba odprowadzenia nadmiaru wód i obniżenia piętrzenia na jazie Rzędziany, nowy próg uniemożliwi to. Będzie działać jako jaz o stałym piętrzeniu równym NPP. Skutkiem będą podtopienia gospodarstw położonych na lewobrzeżnej części doliny od Pajewa do Rzędzian” – czytamy w opinii hydrologa.
Ruch Gospodarstw Rodzinnych interweniuje w sprawie progu na Narwi
Rolnicy, którzy uważają, iż odbudowa progu będzie miała wpływ na ich uprawy oraz siedliska od początku są wspierani przez Ruch Gospodarstw Rodzinnych. W ocenie członka stowarzyszenia Konrada Krupińskiego, konsekwencje budowy progu mogą być odczuwane zdecydowanie szerzej niż wyłącznie przez właścicieli gruntów.
– Rolnicy tutaj produkują żywność, współpracują z mleczarniami i utrzymują lokalną gospodarkę. jeżeli pola i łąki zostaną zalane, zabraknie paszy, trzeba będzie ograniczać hodowlę, spadną dochody i pojawią się problemy ze spłatą kredytów. Rolnicy nie zostali potraktowani jako strona w postępowaniu. Nie mieli realnego wpływu na decyzje, nie byli adekwatnie informowani, a choćby zdarzało się, iż właściciele gruntów nie wiedzieli o prowadzonych działaniach – komentował Krupiński.
– Nasze działki nie leżą bezpośrednio w parku, tylko w jego otulinie, czasem choćby trzy kilometry od granicy parku. Mimo to nasze gospodarstwa są pomijane w każdym etapie decyzji – budowy lub odbudowy progu, zalewania gruntów, czy innych działań. Nie konsultuje się z nami ani z gminą, ani z rolnikami – przyznał Milewski.
Podlaska Izba Rolnicza apeluje o dialog
W sprawę zaangażowała się również Podlaska Izba Rolnicza, która nieustannie apeluje o dialog i spotkania.
– Można przecież zrobić prawdziwe konsultacje społeczne i zapytać rolników, co chcą zrobić ze swoją ziemią. To jest nasza prywatna własność i to my powinniśmy decydować o tym, a nie park narzucać, jak mamy żyć lub czy mamy w ogóle tu zostać. To dla nas jest oburzające i zdecydowanie się na to nie zgadzamy. Cały czas piszemy pisma do wszystkich możliwych instytucji i zapraszaliśmy odpowiednie osoby np. wiceministra klimatu i środowiska Mikołaja Dorożałę, ale nie było żadnego odzewu – tłumaczył Antoni Sowiński przewodniczący PIR w pow. białostockim.
Radny gm. Sokoły Piotr Łapiński przyznaje, iż to nie pierwszy raz, kiedy rolnicy dowiadują się o czymś poprzez “pocztę pantoflową”.
– Rolnicy dowiadują się o różnych działaniach „pocztą pantoflową”, gdy decyzje są już podejmowane nad ich głowami. To dotyczy też dzisiejszego tematu progu piętrzącego wodę. Problem jest taki sam jak wcześniej – nie prowadzi się konsultacji. Rolnicy dowiadują się o wszystkim dopiero po fakcie. Brakuje dialogu i dyskusji społecznej. Gdyby rolnicy byli informowani na bieżąco, sprawy byłyby prostsze, a decyzje mniej niepokojące. Budowa progu może też negatywnie wpływać na dalsze tereny, gdzie są plany zabudowy i wnioski o budowę domów. Niektóre decyzje w tej sprawie już są odmowne, co pokazuje, iż działania w tym kierunku są prowadzone, mimo braku konsultacji z mieszkańcami i rolnikami – stwierdził radny Łapiński.
Jak dodaje Owczarczuk, rolnicy chcieliby również usłyszeć propozycje dotyczące tego, co się stanie, jeżeli będą poszkodowani w związku z odbudową i działaniem progu.
– Moja prośba jako rolnika jest taka: jeżeli jest propozycja w jedną stronę – czyli zalać, postawić próg i nic więcej – to powinna być też propozycja druga. Powinniśmy dostać jasną odpowiedź, jak mamy funkcjonować i z czego żyć. Czy dadzą nam odszkodowania? Czy to będzie dożywotnie? – pytał Owczarczuk.
Rolnik znad Biebrzy ma zalane pola
Wśród zgromadzonych w Rzędzianach członków RGR był obecny również Marcin Halkow, rolnik z gm. Goniądz położonej na wysokim brzegu Biebrzy, gdzie działa Biebrzański Park Narodowy, który chciał powiedzieć o tym, jak wygląda sytuacja w jego przypadku.
– Już teraz mamy zalewane łąki, co utrudnia zbieranie biomasy z prywatnych gruntów, bo w parku tylko 60% gruntów jest państwowych, reszta należy do rolników. Składamy wnioski na programy rolno-środowiskowe, które wymagają wykaszania łąk w określonych terminach, ale wtedy często są zrzuty wody, które uniemożliwiają pracę. W zeszłym roku miałem ogromny problem – nie mogłem skosić łąk tradycyjnymi maszynami, musiałem wynająć firmę ratrakową, żeby wykonać tę pracę. Chcę pokazać okolicznym mieszkańcom, co ich czeka – u nas takie problemy już się pojawiają i będzie tak samo tam, gdzie planowane są podobne działania – mówił Halkow.
Co dalej z odbudową progu na Narwi?
Jak poinformowało biuro prasowe Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku termin wydania decyzji dot. odbudowy progu na Narwi to 30 kwietnia 2026 r. Do tego czasu będzie trwało postępowanie w sprawie i dopiero po jego rozstrzygnięciu UW będzie mógł zabrać głos. Tożsame stanowisko w sprawie zajęła dyrekcja Narwiańskiego Parku Narodowego.
Jeśli decyzja będzie niekorzystna, rolnicy zapowiadają protest
W ocenie rolników zaangażowanych w odbudowę progu na Narwi, jeżeli decyzja wydana przez Urząd Wojewódzki będzie negatywna dla nich, zorganizują protest.
– o ile 30 kwietnia br. zapadnie decyzja niekorzystna dla rolników, po raz kolejny będziemy zmuszeni wyjść na drogę i protestować. Będziemy bronić naszego prawa do produkcji żywności – własnych pól, łąk i gospodarstw. Będziemy walczyć o ojcowizny i możliwość dalszej produkcji zdrowej, polskiej żywności. jeżeli komuś w Warszawie marzą się inne pomysły, to pozostaną one tylko w jego snach. Nie pozwolimy, aby ktoś z zewnątrz zalał nasze pola, łąki i gospodarstwa – podsumował Krupiński z RGR.

6 godzin temu












![Zdobyła największy tytuł w karierze, a po ostatniej piłce? Salto! [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69f63515b411d7_86215497.jpg)
