Tempo wzrostu cen w sklepach wyraźnie słabnie. W lipcu 2026 r. codzienne zakupy były średnio o 1,9 proc. droższe niż rok wcześniej, podczas gdy jeszcze w czerwcu wzrost wynosił 2,7 proc., a w maju 3,4 proc. Jeszcze mocniej zwolniły ceny żywności – te wzrosły w ujęciu rocznym średnio o 1,2 proc.
Przełom w sklepach. Wzrost cen żywności najmniejszy od miesięcyTak wynika z najnowszego raportu „Indeks cen w sklepach detalicznych”, przygotowanego przez UCE Research i Uniwersytety WSB Merito. Analiza objęła ponad 103 tys. cen regularnych i promocyjnych z ponad 47 tys. sklepów.
Żywność drożeje coraz wolniej
Jeszcze kilka miesięcy temu wzrost cen żywności był znacznie bardziej odczuwalny. W maju ceny tej kategorii zwiększyły się średnio o 2,4 proc. rdr., w czerwcu o 1,9 proc., a w lipcu już tylko o 1,2 proc.
Zdaniem ekspertów jednym z powodów jest sezonowo większa dostępność świeżych produktów.
– Osłabienie dynamiki wzrostu cen żywności możemy uznać za sezonowe. Okres wiosenno-letni charakteryzował się większą podażą świeżych warzyw i owoców, co przełożyło się zdecydowanie na niższe ceny i wyższą konkurencyjność między sklepami różnych formatów – stwierdza dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.
To oznacza, iż latem większa podaż krajowych warzyw i owoców zaczyna mieć realne przełożenie na ceny widoczne dla konsumentów.
Sklepy wykorzystują niższe ceny producenckie
Autorzy analizy wskazują również na drugi istotny czynnik. Od jesieni 2025 r. spadają ceny producenckie artykułów spożywczych, co daje sieciom handlowym większą możliwość utrzymywania cen detalicznych na niższym poziomie.
– Po pierwsze, od jesieni 2025 roku ceny producenckie art. spożywczych spadają. Daje to sieciom handlowym przestrzeń do utrzymywania relatywnie niskich cen. Po drugie, sklepy chętnie z tego korzystają, gdyż żywność to podstawowa kategoria produktów i jej niskie ceny najlepiej przyciągają klientów – mówi dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.
Dla sieci handlowych żywność pozostaje więc jednym z najważniejszych elementów walki o klienta. Promocje i relatywnie niskie ceny podstawowych produktów mogą zachęcać konsumentów do robienia całych zakupów w jednym sklepie.
Codzienny koszyk przez cały czas droższy niż przed rokiem
Choć dynamika podwyżek jest wyraźnie niższa, nie oznacza to jeszcze, iż ceny zaczęły powszechnie spadać.
Badany koszyk 17 kategorii produktów codziennego użytku był w lipcu o 1,9 proc. droższy niż rok wcześniej. Różnica względem samej żywności jest wyraźna – ta podrożała o 1,2 proc.
W czerwcu cały koszyk był droższy o 2,7 proc. rdr., a w maju o 3,4 proc. Oznacza to systematyczne hamowanie wzrostów.
– Poziom wskaźnika inflacji sklepowej w lipcu 2026 roku osiągnął najprawdopodobniej swoje historyczne minimum. Jednak obawiam się, iż nie powinniśmy się do niego przyzwyczajać – ocenia dr Marek Szymański.
Ekspert wskazuje m.in. na wzrost ilości pieniądza w gospodarce, który w kolejnych miesiącach może ponownie zwiększać presję cenową.
Inflacja rośnie, a ceny w sklepach hamują. Skąd ta różnica?
Ciekawie wyglądają lipcowe dane na tle ogólnego wskaźnika inflacji.
Według szybkiego szacunku GUS inflacja konsumencka wzrosła z 2,5 proc. do 3,0 proc. rdr. Jednocześnie w badaniu UCE Research dynamika wzrostu cen w sklepach spadła z 2,7 proc. w czerwcu do 1,9 proc. w lipcu.
Zdaniem ekspertów nie ma w tym sprzeczności. Wskaźnik CPI obejmuje znacznie więcej towarów i usług niż codzienny koszyk zakupowy.
– Lipcowy wzrost inflacji był napędzany głównie przez towary i usługi spoza badanego przez UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito koszyka zakupów detalicznych. Do tej sytuacji przyczyniły się wyższe ceny paliw po wygaśnięciu programu CPN i wzroście cen ropy naftowej na światowych rynkach – podsumowuje dr Justyna Rybacka.
Niższa dynamika nie musi utrzymać się długo
Lipcowe dane są korzystne dla konsumentów, ale eksperci przestrzegają przed zakładaniem, iż okres wyraźnego hamowania cen utrzyma się przez kolejne miesiące.
Na rynek przez cały czas oddziałują ceny paliw, energii, surowców oraz sytuacja geopolityczna. Każde wyraźniejsze podniesienie kosztów transportu, produkcji lub przetwórstwa może ponownie przełożyć się na ceny detaliczne.
Na razie jednak kierunek jest jednoznaczny: w sklepach ceny przez cały czas rosną, ale znacznie wolniej niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Ponad 103 tys. cen pod lupą
Raport powstał na podstawie porównania cen z lipca 2026 r. z analogicznym okresem 2025 r. Badanie objęło 17 kategorii i ponad 100 najczęściej kupowanych produktów codziennego użytku.
Łącznie przeanalizowano ponad 103 tys. cen w ponad 47,3 tys. sklepów należących do 64 sieci handlowych. Uwzględniono zarówno ceny regularne, jak i promocyjne w dyskontach, supermarketach, hipermarketach, sklepach convenience oraz sieciach cash&carry.
Autorzy zastrzegają jednocześnie, iż wskaźnika tego nie należy utożsamiać z oficjalnym pomiarem inflacji.

1 godzina temu














