Przepalił 600 milionów euro. Największa farma owadów idzie pod młotek

37 minut temu
Zdjęcie: Przepalił 600 milionów euro. Największa farma owadów idzie pod młotek


Francuski startup Ÿnsect, który miał zrewolucjonizować rynek paszowy i żywnościowy na świecie, ogłosił upadłość i przeszedł w stan likwidacji. Firma, uznawana za globalnego pioniera w przemysłowej hodowli owadów, „przepaliła” ponad 600 milionów euro – w tym gigantyczne dotacje publiczne. Na jaw wychodzą szokujące szczegóły: od plag gryzoni, przez fałszowanie wyników, aż po masowe sprowadzanie surowca z zagranicy. Co ten spektakularny upadek oznacza dla tradycyjnego rolnictwa i rynku paszowego?

Obietnice bez pokrycia, czyli jak budowano mit Ÿnsect

Firma Ÿnsect przez lata była przedstawiana jako flagowy projekt europejskiego zielonego ładu i nowoczesnego agrobiznesu. Obiecywano, iż białko z owadów (konkretnie z mącznika młynarka) stanie się ekologiczną i wysokobiałkową alternatywą dla tradycyjnej śruty sojowej czy mączki rybnej w żywieniu zwierząt.

Inwestorzy oraz unijne i francuskie instytucje uwierzyły w tę wizję, pompując w startup astronomiczne kwoty. Firma zebrała blisko 600 milionów euro, z czego co najmniej 148 milionów euro stanowiły publiczne dotacje i subsydia. Pod koniec 2025 roku bańka jednak pękła – ogłoszono niewypłacalność, a sąd nakazał likwidację spółki.

Dziś, dzięki śledztwu dziennikarskiemu portalu Vakita, dowiadujemy się, iż projekt od lat był „kolosem na glinianych nogach”.

Kulisy technologicznego dramatu: Pasożyty, szczury i ręczna praca

Centralnym punktem afery stał się zakład pilotażowy w Dole we Francji. Oficjalnie stanowił on ultranowoczesną, w pełni zautomatyzowaną linię produkcyjną. Byli pracownicy wyjawili jednak brutalną prawdę. W fabryce regularnie dochodziło do:

  • Awarii systemów automatyzacji, które zmuszały ludzi do wykonywania pracy manualnie.
  • Masowych plag pasożytów niszczących hodowle owadów.
  • Problemów z gryzoniami (myszy i szczury) w halach produkcyjnych.

Co najbardziej bulwersujące, mimo iż inżynierowie ostrzegali zarząd o wadach technologicznych, kierownictwo ukrywało te fakty przed światem. Zamiast naprawić błędy w Dole, firma podjęła decyzję o budowie w Poulainville największej farmy owadów na świecie. Już w 2019 roku ówczesny dyrektor IT/OT, Philippe Verdier, odchodząc z firmy, pisał wprost: model przemysłowy nie działa, projekt jest nierealistyczny, a biznesplan wadliwy.

Dla rolników, którzy na co dzień zmagają się z rygorystycznymi kontrolami i wymogami jakościowymi, zachowanie francuskiego giganta może budzić uzasadnione oburzenie. Ÿnsect budował swój marketing na hałach „lokalności, transparentności i zrównoważonego rozwoju”.

Tymczasem, jak wykazało śledztwo, gdy francuskie linie produkcyjne zawodziły, firma masowo dokupowała larwy z zagranicy (m.in. z Węgier i Belgii) za miliony euro, byle tylko utrzymać pozory ciągłości produkcji przed inwestorami. Wizyty kontrolne i inspekcje mediów były reżyserowane – na czas odwiedzin sprzątano hale i ukrywano fakt, iż „w pełni zautomatyzowana” fabryka wymaga stałej pracy ludzkich rąk.

Gdzie podziała się czujność urzędników?

Francuski Bank Inwestycyjny (Bpifrance) broni się, twierdząc, iż porażka to „normalne ryzyko przy wdrażaniu technologii przełomowych”. Jednak krytycy i organizacje rolnicze zadają głośne pytanie: jak to możliwe, iż publiczne pieniądze, które mogły wesprzeć realną i stabilną produkcję żywności, bezrefleksyjnie przelewano na konto niesprawdzonego startupu?

Corentin Biteau, prezes Krajowego Obserwatorium Hodowli Owadów (ONEI), komentuje sprawę bez złudzeń:

„Branża hodowli owadów otrzymała znaczne środki publiczne na podstawie obietnic, które w praktyce nigdy się nie sprawdziły. Przypadek Ÿnsect pokazuje problem, z jakim mierzy się cały ten sektor”.

źródło: agrarheute

Idź do oryginalnego materiału