Rynek zbóż wszedł w fazę gwałtownego wzrostu, a środowa sesja z 15 lipca 2026 r. pokazała, jak silnie ceny reagują w tej chwili na informacje z Morza Czarnego. Pszenica na paryskiej giełdzie Euronext podrożała w ciągu jednego dnia niemal o 7 proc. W górę poszły również notowania kukurydzy i rzepaku.
Pszenica wystrzeliła na MATIF. Wojna i problemy z eksportem podbijają ceny zbóżImpulsem do zakupów były przede wszystkim obawy o eksport z Rosji i Ukrainy. Kolejne ataki na porty, ograniczenia żeglugi oraz rosnące ryzyko dla statków podważają dotychczasowe założenie, iż z regionu Morza Czarnego będzie stale napływało duże wolumenowo i tanie ziarno.
Jednocześnie konflikt z Iranem ponownie podbija ceny ropy, gazu i nawozów. Dla rynku rolnego oznacza to nie tylko większe koszty produkcji, ale także rosnące ryzyko problemów z transportem i dostępnością surowców.
Pszenica podrożała o prawie 7 proc. w jeden dzień
Najsilniejszy ruch odnotowano na rynku pszenicy. Wrześniowy kontrakt na pszenicę konsumpcyjną na Euronext zakończył sesję 15 lipca na poziomie 231,50 euro za tonę. Oznaczało to wzrost o 15 euro, czyli 6,93 proc. w ciągu jednej sesji.
Tak duży skok nie wynikał wyłącznie z jednej informacji. Na rynku nałożyły się:
- ryzyko ograniczenia rosyjskiego eksportu,
- szkody w ukraińskiej infrastrukturze portowej,
- słabsze prognozy zbiorów w części Europy i USA,
- zamykanie krótkich pozycji przez fundusze,
- wzrost cen energii i nawozów.
Kiedy notowania przekroczyły wcześniejsze poziomy oporu, uruchomione zostały automatyczne zlecenia kupna. W takich warunkach wzrost cen sam zaczął napędzać kolejne zakupy, a ruch giełdowy stał się znacznie gwałtowniejszy, niż wynikałoby to wyłącznie z bieżącego bilansu podaży i popytu.
Rosyjski eksport napotkał poważne ograniczenia
Bezpośrednim impulsem dla rynku stały się problemy żeglugowe w rejonie Morza Azowskiego i Cieśniny Kerczeńskiej. Rosja wstrzymała ruch na kanale Don–Azow, a armatorzy otrzymali informację o zatrzymaniu rozpatrywania wniosków o przejście przez Cieśninę Kerczeńską.
Znaczenie tego szlaku jest duże, ponieważ może być z nim związane choćby około jednej czwartej rosyjskiego eksportu pszenicy. Już pierwsze informacje o ograniczeniach doprowadziły do kilkuprocentowych wzrostów kontraktów na Euronext.
Rosja w poprzednich sezonach wywierała silną presję na światowe ceny dzięki dużej podaży i agresywnej polityce eksportowej. Każda przeszkoda ograniczająca możliwości wysyłki rosyjskiego ziarna oznacza więc mniejszą konkurencję dla dostawców z Unii Europejskiej, USA i innych państw eksportujących.
Rynek zaczął wyceniać scenariusz, w którym rosyjska pszenica nie będzie już tak łatwo dostępna, a koszt transportu z regionu Morza Czarnego istotnie wzrośnie.
Ukraina straciła jedną trzecią zdolności eksportowych portów
Równolegle pogorszyła się sytuacja po stronie ukraińskiej. Według ukraińskiego związku rolników nasilone ataki rakietowe i dronowe doprowadziły do utraty około jednej trzeciej zdolności eksportowych portów nad Morzem Czarnym.
Możliwości przeładunkowe miały zmniejszyć się z około 6 mln do 4 mln ton miesięcznie. Część terminali wstrzymała skup ziarna, a operator Kernel zawiesił działalność w porcie Czarnomorsk.
To szczególnie istotne, ponieważ przez porty w rejonie Odessy przechodzi ponad 90 proc. ukraińskiego eksportu zbóż i olejów roślinnych. Dalsze uszkodzenia mogą powodować zatory magazynowe, opóźnienia w odbiorze zbóż od rolników oraz wzrost kosztów frachtu i ubezpieczenia statków.
Na rynku pojawiły się również informacje, iż zdecydowana większość armatorów zaczęła odmawiać zawierania nowych transakcji związanych z ukraińskimi portami z powodu ryzyka wojennego.
Morze Czarne przestaje być źródłem taniego ziarna
Przez ostatnie lata Rosja i Ukraina były jednymi z najważniejszych eksporterów pszenicy, kukurydzy i olejów roślinnych. Duża podaż z regionu Morza Czarnego ograniczała wzrost cen na giełdach europejskich.
Obecna eskalacja stopniowo zmienia tę sytuację. Uczestnicy rynku nie wyceniają już wyłącznie wielkości zbiorów, ale również prawdopodobieństwo, iż towar faktycznie dotrze do odbiorcy.
Nawet duże zapasy ziarna mają ograniczone znaczenie dla światowego rynku, jeżeli:
- porty nie mogą prowadzić normalnych przeładunków,
- statki rezygnują z zawijania do portów,
- rosną koszty ubezpieczeń wojennych,
- zamykane są kanały i cieśniny,
- uszkodzona zostaje infrastruktura magazynowa i kolejowa.
Dlatego informacje o ograniczeniach transportowych mogą podbijać ceny równie mocno jak prognozy słabszych zbiorów.
Najmniejsze zbiory pszenicy w USA od ponad 50 lat
Wzrosty wspierały także dane z USA. Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych obniżył prognozę amerykańskiej produkcji pszenicy w okresie 2026/2027 do około 1,536 mld buszli.
Byłby to najniższy wynik od 1970 r. i spadek o ponad 20 proc. wobec poprzedniego sezonu. Głównymi przyczynami są susza na Wielkich Równinach, słabe plony pszenicy ozimej oraz zmniejszona powierzchnia zbiorów.
Szczególnie trudna sytuacja występuje w Kansas, gdzie znaczna część plantacji została oceniona jako będąca w złym lub bardzo złym stanie. Część pól może nie zostać zebrana.
Mniejsza produkcja w USA zwiększa znaczenie dostaw z Europy i regionu Morza Czarnego. o ile jednocześnie pojawiają się problemy z eksportem rosyjskim i ukraińskim, globalny rynek staje się znacznie bardziej podatny na gwałtowne zmiany cen.
Francuskie zbiory nie dają rynkowi pełnego komfortu
We Francji tegoroczna produkcja pszenicy zwyczajnej szacowana jest w tej chwili na około 31,5–32 mln ton.
Nie jest to wynik katastrofalny, ale rynek spodziewał się wcześniej większej podaży. COCERAL obniżył również prognozę produkcji pszenicy w UE i Wielkiej Brytanii, wskazując na słabsze perspektywy we Francji, Niemczech i Skandynawii.
Obecnie choćby umiarkowane korekty prognoz mają duże znaczenie. Przy problemach transportowych w rejonie Morza Czarnego europejskie zbiory muszą w większym stopniu odpowiadać nie tylko na potrzeby wewnętrzne, ale również na popyt eksportowy.
Kukurydza drożeje razem z pszenicą
Wzrosty pszenicy pociągnęły za sobą kukurydzę. Część ruchu miała charakter techniczny, ponieważ oba zboża konkurują ze sobą w produkcji pasz. Gdy pszenica gwałtownie drożeje, kukurydza staje się relatywnie bardziej atrakcyjna dla przemysłu paszowego.
Rynek kukurydzy ma jednak własne problemy. Powierzchnia uprawy w Unii Europejskiej spadła poniżej 8 mln ha. Wysokie ceny nawozów i energii zniechęciły część rolników do siewu tej wymagającej uprawy.
Jednocześnie susza i fale upałów mocno pogorszyły perspektywy zbiorów we Francji. COCERAL obniżył prognozę produkcji kukurydzy w UE do 52,7 mln ton, czyli najniższego poziomu od 2007 r. Francuskie zbiory mogą być najmniejsze od kilkudziesięciu lat.
W USA kluczowa będzie pogoda podczas kwitnienia i zapylania. Jest to faza, w której niedobór wody i wysoka temperatura mogą powodować największe straty w potencjale plonowania.
Rzepak korzysta na droższej ropie i problemach logistycznych
Wzrosty objęły również rzepak. Kontrakty na Euronext znalazły się pod wpływem wzrastających cen olejów roślinnych, droższej ropy oraz ryzyka ograniczenia dostaw surowców z regionu Morza Czarnego.
Notowania listopadowego rzepaku na Euronext osiągały w połowie lipca poziom około 547 euro za tonę.
Dla rynku rzepaku znaczenie ma zarówno sytuacja w Ukrainie, będącej ważnym dostawcą olejów i nasion oleistych, jak i wzrost cen energii. Droższa ropa może poprawiać konkurencyjność biopaliw, zwiększając zainteresowanie olejem rzepakowym jako surowcem energetycznym.
Jednocześnie wyższe ceny gazu i nawozów podnoszą koszty produkcji kolejnych upraw. Rynek zaczyna więc wyceniać nie tylko bieżące zbiory, ale także możliwe ograniczenie podaży w następnym sezonie.
Konflikt z Iranem uderza w paliwa i nawozy
Drugim centrum niepewności pozostaje Bliski Wschód. Eskalacja wojny z Iranem i zagrożenie dla żeglugi przez Cieśninę Ormuz doprowadziły do ponownego wzrostu cen ropy. Brent zbliżył się do 86 dolarów za baryłkę.
Dla rolnictwa problemem nie jest wyłącznie cena oleju napędowego. Konflikt zakłócił również dostawy gazu ziemnego, amoniaku, mocznika i siarki – surowców kluczowych dla produkcji nawozów.
Według analizy Reutersa wojna odcięła lub ograniczyła dostęp do części dostaw odpowiadających za ponad 30 proc. światowego handlu nawozami azotowymi. Znaczna część eksportowanej siarki, wykorzystywanej m.in. w produkcji nawozów fosforowych, również została uwięziona w regionie Zatoki Perskiej.
Wyższe koszty nawozów mogą ograniczyć ich stosowanie, obniżyć plony oraz skłaniać rolników do rezygnacji z najbardziej wymagających upraw. To kolejny czynnik wspierający ceny zbóż w dłuższej perspektywie.
Czy wzrost cen utrzyma się dłużej?
Rynek pozostaje bardzo podatny na korekty. Jednodniowy wzrost pszenicy o blisko 7 proc. wskazuje, iż część ruchu była efektem zamykania krótkich pozycji i automatycznych zakupów. Tak dynamiczne zwyżki mogą być gwałtownie korygowane, o ile pojawią się informacje o odblokowaniu żeglugi lub poprawie bezpieczeństwa portów.
Fundamentalne ryzyka jednak nie zniknęły. Najważniejsze z nich to:
- ograniczona przepustowość ukraińskich portów,
- niepewność rosyjskich szlaków eksportowych,
- najmniejsze od dekad zbiory pszenicy w USA,
- słabe perspektywy europejskiej kukurydzy,
- wysokie ceny ropy, gazu i nawozów,
- rosnące koszty transportu i ubezpieczenia.
W drugiej połowie 2026 r. ceny mogą więc pozostać wysokie i wyjątkowo zmienne. Rynek będzie reagował nie tylko na kolejne raporty o zbiorach, ale także na każdą informację dotyczącą portów, cieśnin, ataków na statki i infrastruktury energetycznej.
Co obecna sytuacja oznacza dla polskich rolników?
Wzrost notowań MATIF jest korzystnym sygnałem dla producentów zbóż i rzepaku, ale nie oznacza automatycznego skoku cen w każdym krajowym skupie. Na stawki wpływają również jakość ziarna, lokalna podaż, kurs euro, koszty transportu oraz możliwości eksportowe polskich portów.
Rolnicy powinni liczyć się z dużymi wahaniami cen między kolejnymi dniami. Przy tak rozchwianym rynku sprzedaż całej partii w jednym terminie może oznaczać zarówno wysoką premię, jak i ryzyko trafienia na gwałtowną korektę.
Jednocześnie drożejąca ropa i nawozy mogą gwałtownie pochłonąć część korzyści wynikających ze wzrostu cen płodów rolnych. Obecna zwyżka nie jest więc jednoznacznie dobrą informacją dla całego rolnictwa. Poprawia wartość ziarna, ale jednocześnie zwiększa koszty produkcji następnego sezonu.

1 godzina temu
















