Rolnicy walczą z suszą, a woda odpływa rowami. System do pilnej zmiany

2 godzin temu

Polskie rolnictwo coraz wyraźniej odczuwa skutki niedoboru wody, ale problem nie sprowadza się wyłącznie do kaprysów pogody. Coraz więcej wskazuje na to, iż najważniejsze znaczenie ma sposób zarządzania tym, co już trafia do gleby. W wielu regionach kraju woda po prostu zbyt gwałtownie odpływa – często przez systemy, które kiedyś miały pomagać, a dziś działają wbrew potrzebom współczesnego rolnictwa.

Rolnicy walczą z suszą, a woda odpływa rowami. System do pilnej zmiany

Według analiz prowadzonych przez Wody Polskie, potencjał zatrzymywania wody w istniejącej infrastrukturze jest ogromny. Mowa choćby o setkach milionów metrów sześciennych, które mogłyby pozostać w krajobrazie rolniczym, gdyby systemy melioracyjne były adekwatnie zarządzane i dostosowane do obecnych warunków klimatycznych.

Melioracja, która odprowadza zamiast zatrzymywać

Dzisiejszy problem ma swoje korzenie w przeszłości. Przez dekady melioracja była projektowana głównie z myślą o szybkim odprowadzaniu nadmiaru wody z pól. W czasach, gdy dominowały inne warunki pogodowe, było to rozwiązanie racjonalne. Jednak w tej chwili – przy coraz częstszych okresach suszy – ten sam system staje się jednym z czynników pogłębiających problem.

Przeprowadzone kontrole pokazały, iż wiele urządzeń melioracyjnych nie działa prawidłowo. Część z nich jest fizycznie zniszczona, inne utraciły ciągłość, a dokumentacja często nie była aktualizowana od kilkudziesięciu lat. W efekcie zamiast kontrolować obieg wody, infrastruktura przyspiesza jej odpływ, pozbawiając glebę wilgoci w kluczowych momentach sezonu.

Nowe podejście: woda ma zostać w glebie

Zmiana podejścia do melioracji staje się dziś koniecznością. Coraz częściej mówi się nie o odwadnianiu, ale o zarządzaniu retencją – czyli zatrzymywaniu wody tam, gdzie spada.

To podejście zakłada wykorzystanie istniejącej infrastruktury w inny sposób: poprzez spowalnianie odpływu, piętrzenie wody w rowach czy odbudowę ciągłości systemów. Co istotne, nie są to działania wymagające ogromnych nakładów finansowych, ale raczej dobrej organizacji i lokalnej wiedzy.

Jak podkreślił prezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz podczas Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce, problem nie polega na braku rozwiązań, ale na ich niewystarczającym wdrożeniu:
Wodę należy zatrzymać tam, gdzie ona spada. Mówimy o każdym poziomie retencji, od mikro i małej do dużej” – zaznaczył w rozmowie z PAP.

System bez gospodarza

Jednym z głównych powodów obecnego stanu jest rozproszenie odpowiedzialności. Melioracja w Polsce nie ma jednego gospodarza – za poszczególne elementy odpowiadają różne podmioty: państwo, spółki wodne, samorządy i sami rolnicy.

W praktyce oznacza to brak koordynacji działań. choćby jeżeli w jednym miejscu podejmowane są inwestycje, to bez spójnego zarządzania na poziomie całej zlewni ich efekt bywa ograniczony. Coraz częściej pojawia się więc postulat wprowadzenia lokalnego nadzoru, który uporządkowałby działania i odpowiadał za utrzymanie systemów w terenie.

Pieniądze nie rozwiązują wszystkiego

Choć dostępne są środki na inwestycje wodne, ich wykorzystanie napotyka na bariery systemowe. Przykładem jest Krajowy Plan Odbudowy, gdzie konstrukcja programów sprawia, iż rolnicy nie mogą bezpośrednio sięgać po środki, a kluczową rolę odgrywają gminy. To spowalnia proces inwestycyjny i ogranicza skalę działań.

W efekcie choćby tam, gdzie istnieje finansowanie, brakuje skutecznych mechanizmów jego wykorzystania.

Susza nie czeka

Tegoroczny przebieg pogody pokazuje, jak gwałtownie sytuacja może się pogorszyć. Mimo zimowych opadów śniegu, brak deszczu wczesną wiosną sprawił, iż zapasy wody w glebie gwałtownie się wyczerpały. To scenariusz, który w ostatnich latach powtarza się coraz częściej.

Dla rolników oznacza to jedno: rosnące ryzyko produkcyjne i coraz większą zależność od czynników, na które nie mają wpływu.

Prezydent podpisał nowelizację Prawa energetycznego – będą stałe ceny prądu

Zmiana, która musi zacząć się lokalnie

Walka z suszą nie rozstrzygnie się wyłącznie na poziomie dużych inwestycji hydrotechnicznych. najważniejsze znaczenie ma to, co dzieje się na poziomie pojedynczych pól, rowów i lokalnych systemów wodnych.

To właśnie tam rozstrzyga się, czy woda zostanie w glebie, czy odpłynie dalej – często bezpowrotnie. Dlatego przyszłość gospodarki wodnej w rolnictwie zależy nie tylko od pieniędzy, ale przede wszystkim od lepszego zarządzania tym, co już istnieje.

Idź do oryginalnego materiału