Europejski rynek nawozów ponownie znalazł się pod silną presją kosztową. Głównym problemem pozostaje gaz ziemny, który jest podstawowym surowcem wykorzystywanym do produkcji amoniaku i nawozów azotowych. Grupa Azoty ostrzega, iż obecne warunki mogą utrzymać się także w kolejnych miesiącach, a skutki wysokich cen gazu mogą być odczuwalne nie tylko przez producentów nawozów, ale również przez rolników.
Rolnicy zapłacą więcej za nawozy? Grupa Azoty wskazuje najważniejszy problemGaz pozostaje kluczowym problemem dla producentów nawozów
Produkcja nawozów azotowych jest wyjątkowo silnie uzależniona od cen gazu ziemnego. To właśnie gaz odpowiada za znaczną część kosztów wytwarzania amoniaku, będącego podstawowym półproduktem w produkcji nawozów.
Jak wskazuje Marcin Celejewski, prezes Zarządu Grupy Azoty, sytuacja na europejskim rynku pozostaje wymagająca.
– Europejski rynek nawozów pozostaje pod presją wysokich i zmiennych cen gazu, który jest kluczowym surowcem w produkcji amoniaku i nawozów azotowych – podkreśla Marcin Celejewski.
Według prezesa Grupy Azoty obecne uwarunkowania wskazują, iż presja kosztowa nie musi mieć charakteru krótkotrwałego.
– Obecna sytuacja na rynku gazu pokazuje, iż presja ta może utrzymywać się również w kolejnych miesiącach – zaznacza.
Niskie zapasy gazu i większa konkurencja o LNG
Dodatkowym źródłem niepewności pozostaje sytuacja podażowa na europejskim rynku gazu. Europa wchodzi w okres zwiększonego zapotrzebowania z relatywnie niskim poziomem zapasów, a ograniczenie części dostaw LNG może zwiększać konkurencję o surowiec.
To szczególnie niebezpieczne dla przemysłu energochłonnego, w tym sektora nawozowego, ponieważ każdy silniejszy wzrost cen gazu gwałtownie przekłada się na koszty produkcji.
– Ceny gazu na europejskim rynku pozostają wysokie, co bezpośrednio przekłada się na koszty funkcjonowania przemysłu energochłonnego – wskazuje prezes Grupy Azoty.
Dla producentów nawozów oznacza to konieczność ciągłego analizowania opłacalności produkcji.
Część producentów ogranicza produkcję amoniaku
Problem nie dotyczy wyłącznie polskich zakładów. Według Grupy Azoty w Europie widoczne są już przypadki ograniczania lub rozważania ograniczenia produkcji amoniaku.
Decyzje te podejmowane są wtedy, gdy ceny nawozów nie pozwalają zrekompensować wysokich kosztów gazu.
– Już dziś obserwujemy w Europie ograniczanie lub rozważanie ograniczenia produkcji amoniaku przez część producentów, gdy relacja cen nawozów do kosztów gazu przestaje zapewniać odpowiednią rentowność – mówi Marcin Celejewski.
Jak dodaje, nie jest to problem pojedynczych przedsiębiorstw.
– To pokazuje, iż problem ma charakter systemowy i dotyczy całego europejskiego przemysłu nawozowego – podkreśla prezes Grupy Azoty.
Grupa Azoty wykorzystuje dostępne moce produkcyjne
Grupa Azoty deklaruje, iż w kończącym się okresie remontowym wykorzystuje dostępne zdolności produkcyjne i odpowiada na zapotrzebowanie rynku.
Jednocześnie spółka nie ukrywa, iż sytuacja na rynku gazu będzie miała najważniejsze znaczenie dla dalszych decyzji produkcyjnych.
– Podczas kończącego się okresu remontowego wykorzystujemy dostępne w tej chwili zdolności produkcyjne, odpowiadając na zapotrzebowanie rynku. Jednocześnie bardzo uważnie obserwujemy sytuację na rynku gazu, ponieważ jego dostępność i cena pozostają kluczowymi czynnikami wpływającymi na ekonomikę produkcji – zaznacza Marcin Celejewski.
Dla rynku nawozowego jest to istotny sygnał. Wysokie ceny gazu mogą bowiem ograniczać możliwości produkcyjne nie tylko w Polsce, ale również w innych państwach Unii Europejskiej.
Mniej nawozów z Europy może oznaczać większy import
Ograniczanie produkcji nawozów w europejskich zakładach nie oznacza automatycznie spadku zapotrzebowania. Rolnictwo przez cały czas potrzebuje nawozów, szczególnie azotowych, które pozostają podstawowym elementem technologii nawożenia wielu upraw.
Jeżeli produkcja w Europie będzie spadała, luka może zostać wypełniona nawozami importowanymi.
– Ograniczanie produkcji nawozów w Europie nie oznacza bowiem spadku zapotrzebowania na te produkty. Przeciwnie – w dłuższej perspektywie może prowadzić do zmniejszenia podaży z europejskich źródeł i większego uzależnienia rynku od importu – ostrzega prezes Grupy Azoty.
Taki scenariusz oznaczałby coraz większą zależność europejskiego rolnictwa od dostaw spoza Unii Europejskiej.
Rolnicy mogą odczuć skutki w cenach nawozów
Dla gospodarstw rolnych najważniejszym pytaniem pozostaje to, jak obecna sytuacja przełoży się na ceny nawozów. Bezpośredniego przełożenia nie da się określić z wyprzedzeniem, ponieważ na rynek wpływa jednocześnie wiele czynników: ceny gazu, poziom produkcji, import, kursy walut, popyt sezonowy i koszty transportu.
Nie ulega jednak wątpliwości, iż utrzymujące się wysokie ceny gazu ograniczają możliwości obniżania kosztów produkcji nawozów azotowych.
Jeżeli jednocześnie część europejskich producentów zdecyduje się ograniczyć produkcję, podaż nawozów z zakładów zlokalizowanych w UE może się zmniejszyć. To z kolei może zwiększyć znaczenie importu i podatność rynku na wahania cen na świecie.
Grupa Azoty mówi o bezpieczeństwie żywnościowym
Zdaniem prezesa Grupy Azoty kondycja europejskiego przemysłu nawozowego powinna być analizowana nie tylko z punktu widzenia wyników producentów.
– Utrzymanie konkurencyjności europejskiego przemysłu nawozowego ma znaczenie nie tylko dla samych producentów, ale również dla stabilności rynku nawozów, kosztów produkcji rolnej i bezpieczeństwa żywnościowego – podkreśla Marcin Celejewski.
Dla rolników najbliższe miesiące mogą więc oznaczać dalszą niepewność. najważniejsze będzie zachowanie cen gazu oraz to, czy europejskie zakłady nawozowe będą w stanie utrzymywać produkcję na ekonomicznie uzasadnionym poziomie. Im dłużej gaz pozostanie drogi, tym większa będzie presja na producentów nawozów, a pośrednio również na koszty produkcji rolnej.

33 minut temu


![Ceny nawozów znów idą w górę. Ile dziś kosztuje saletra, RSM i Polifoska? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/09/07/937555.webp)











