Ceny ropy spadły poniżej 90 dolarów wskutek oznajmienia 9 marca przez prezydenta USA, iż „operacja przeciw Iranowi zmierza do końca”. Jednak to nie znaczy, iż rynek się uspokoił – traderzy wieszczą powrót do niemal 100 dolarów za baryłkę do czasu otwarcia Cieśniny Ormuz, której przez cały czas nie pokonują tankowce. Na razie na otwarcie Cieśniny się nie zapowiada, a prezydent USA 10 marca rano zdezawuował swoje własne słowa, mówiąc, iż „operacja przeciw Iranowi będzie doprowadzona do końca”.
Analitycy zapytywani przez AFP nazywają reakcję rynku na słowa Trumpa „chwilową ulgą”, po które nastąpiło „przykre przebudzenie”. Ceny ropy wzrosły bowiem 9 marca o około 8%, zaś 10 marca pozostają w trendzie wzrostowym. Cena kontraktów terminowych na ropę Brent wzrosła o 7,21 dolara, czyli 7,8%, do 99,90 dolara za baryłkę. Cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) wzrosła o 4,50 dolara, czyli 5,0%, do 95,40 dolara. 9 marca na początku sesji ropa Brent osiągnęła 119,50 dolara za baryłkę, co stanowi największy w historii wzrost cen w ciągu jednego dnia. Podobnie stało się z ceną ropy WTI, która osiągnęła szczyt na poziomie 119,48 dolara. Niewykluczone, zdaniem traderów, iż te poziomy w najbliższych dniach powrócą.
Od początku wojny Iranu z koalicją izraelsko-amerykańską 28 lutego cena ropy Brent wzrosła aż o 65%, a WTI o 78%. Zostało jeszcze trochę do rekordowych cen z lipca 2008 roku ze 147,50 dolara za baryłkę ropy Brent i 147,27 dolara za baryłkę ropy WTI, ale trend jest przez cały czas wzrostowy.
Do panicznej reakcji rynku przyczyniły się wybory przywódcy Iranu. Został nim syn Alego Chameneiego, Mojtaba. Widziany jako nie „człowiek Qom”, czyli teokracji rządzącej dotąd Iranem, a „człowiek IRGC”, czyli Gwardii Rewolucyjnej Republiki Islamskiej i to jej najbardziej twardogłowej generalicji, zapewniał, iż wojna będzie trwała, podobnie jak ataki na państwa Zatoki. Ten awans Mojtaby, który nie jest choćby ajatollahem, przekreślał nadzieje na szybkie zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie, która wywołała takie spustoszenie na rynkach światowych.
Na razie jednak zyski z wielkich poziomów cen były ograniczone z powodu jednoznacznych zapowiedzi uwolnienia ropy z rezerw strategicznych, obaw, iż rosnące ceny energii spowodują gwałtowny wzrost inflacji i osłabią wzrost gospodarczy. Banki centralne w obliczu zagrożenia inflacją podnoszą bowiem stopy procentowe, co podwyższa koszty kredytów. Może to spowolnić wzrost gospodarczy i zmniejszyć zapotrzebowanie na energię. Technicznie też oznacza to, iż tak wysokie poziomy cen nie mogą długo się utrzymywać.
Tymczasem państwa Zatoki Perskiej zaczęły redukcję wydobycia ropy. Saudyjski gigant naftowy Aramco rozpoczął redukcję wydobycia na dwóch swoich polach naftowych, co pogłębiło poziom spadku dostaw po wcześniejszych redukcjach dokonanych przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, Irak, Kuwejt i Katar.
Główna przyczyna to praktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około jednej piątej światowego wydobycia ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Firma analityczna Kpler stwierdziła, iż nawet jeżeli cieśnina zostanie otwarta 10 marca, powrót do pełnej wydajności eksportu z Zatoki Perskiej prawdopodobnie zajmie od sześciu do siedmiu tygodni. Zdarzają się już statki, które ją przepływają jak grecki tankowiec z ładunkiem saudyjskiej ropy naftowej 9 marca, ale jak stwierdzili eksperci transportu morskiego, „to jazda na własne ryzyko” kapitanów tych jednostek.
Szuka się też nowych dróg eksportu. Saudi Aramco, które może przekierować część przepływów przez port Janbu nad Morzem Czerwonym, zaoferowało ponad 4 mln baryłek saudyjskiej ropy naftowej w ramach przetargów, aby przeciwdziałać zamknięciu cieśniny Ormuz. Ropa została błyskawicznie wykupiona, co świadczy o stanie rynku.
Obecnie traderzy, prezesi zarządów domów handlowych, armatorzy i analitycy oczekują, iż administracja Donalda Trumpa przede wszystkim przemyśli opcje mające na celu ograniczenie cen, w tym ewentualną wspólną inicjatywę z innymi krajami w celu uwolnienia ropy ze strategicznych rezerw.
Inne opcje to przede wszystkim ograniczenie eksportu USA, interwencja na rynkach kontraktów terminowych na ropę naftową, zniesienie niektórych podatków federalnych oraz zniesienie wymagań wynikających z amerykańskiej ustawy o nazwie Jones Act, zgodnie z którą krajowe paliwo może być przewożone wyłącznie na statkach pływających pod banderą USA.
„Alternatywy są ograniczone, takie jak wykorzystanie strategicznych rezerw ropy naftowej, ale w porównaniu z potencjalną skalą zakłóceń w dostawach, jeżeli Cieśnina (Ormuz) pozostanie zamknięta dłużej, są one kroplą w morzu” – powiedział Reuters analityk UBS Giovanni Staunovo.
Tymczasem kontrakty terminowe na ropę Brent z dostawą w najbliższym miesiącu mogą się zamknąć z premią 23 dolarów za baryłkę w stosunku do kontraktów na dostawę w ciągu sześciu miesięcy. W ten sposób pobity by został rekord wszechczasów z marca 2022 roku, pierwszych tygodni wojny rosyjsko-ukraińskiej, wynoszący około 22 dolarów. Tak wysoka premia wskazuje na strukturę rynku znaną jako backwardacja, pokazującą, iż inwestorzy dostrzegają w tej chwili poważne niedobory podaży.
Ministrowie finansów G7 – grupy siedmiu państw wiodących gospodarek świata – na spotkaniu 8 marca zadeklarowali „gotowość do podjęcia wszelkich niezbędnych kroków w celu wsparcia globalnego zaopatrzenia w energię”, w tym do uwolnienia strategicznych rezerw ropy naftowej.
„Będziemy przez cały czas uważnie monitorować sytuację i rozwój sytuacji na rynkach energii oraz spotykać się w razie potrzeby w celu wymiany informacji i koordynacji działań w ramach G7 oraz z partnerami międzynarodowymi. Jesteśmy gotowi do podjęcia niezbędnych działań, w tym w celu wsparcia globalnego zaopatrzenia w energię, takich jak uwolnienie zapasów” – poinformowała grupa w oświadczeniu.
Jednak mimo tego, iż kraje G7 oświadczyły, iż są gotowe wdrożyć „niezbędne środki” w odpowiedzi na rosnące globalne ceny ropy naftowej, to według przewodniczącej spotkaniom grupy Francji nie podjęły jeszcze decyzji o uwolnieniu rezerw awaryjnych ropy, bowiem rządy nie widzą bezpośredniego niedoboru podaży, pomimo iż ceny ropy przekroczyły 119 dolarów za baryłkę.
„Jeszcze do tego nie doszliśmy. Uzgodniliśmy, iż w razie potrzeby wykorzystamy wszelkie niezbędne narzędzia do stabilizacji rynku, w tym potencjalne uwolnienie niezbędnych zapasów” – powiedział francuski minister finansów Roland Lescure dziennikarzom w Brukseli po telekonferencji ministrów finansów G7. Jak dodał, w tej chwili nie ma problemów z dostawami ani w Europie, ani w Stanach Zjednoczonych. Według nieoficjalnych informacji istnieje „szeroki konsensus” co do nieuwalniania rezerw na tym etapie. Jak twierdzą przedstawiciele rządów państw G7, „chodzi o czas, bo potrzebna jest dalsza analiza”.
Jednak to właśnie analitycy wskazują, iż choćby jeżeli wojna zakończy się szybko, konsumenci i firmy na całym świecie będą musieli zmierzyć się z tygodniami lub miesiącami wyższych cen paliw. Problemy zakłóceń logistycznych, podwyższonego ryzyka dla żeglugi i uszkodzeń instalacji atakami irańskich dronów, przez cały czas pozostaną.
Obecnie miejscem wymiany danych czasu rzeczywistego dotyczących stanu strategicznych zapasów ropy naftowej państw Zachodu jest nie G7, a Międzynarodowa Agencja Energii IEA z siedzibą w Paryżu utworzona po kryzysie naftowym lat 70.
Jak powiedział japoński minister finansów Satsuki Katayama, którego kraj posiada jedne z największych zapasów ropy naftowej na świecie, dyrektor IEA Fatih Birol naciskał na uwolnienie rezerw. Kraje członkowskie IEA są importerami netto ropy naftowej i są zobowiązane do utrzymywania zapasów ropy naftowej wystarczających na co najmniej 90 dni. W 2022 roku Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) koordynowała największe zbiorcze uwolnienie ropy w swojej historii, uwalniając ponad 180 mln baryłek po inwazji Rosji na Ukrainę. Obecnie, w zapasach członków Agencji znajduje się ponad 1,2 mld baryłek ropy naftowej na cele kryzysowe, a kolejne 600 mln baryłek zapasów przemysłowych jest objętych obowiązkiem utrzymywania przez firmy i rządy.
Jak stwierdził prezydent Francji Emmanuel Macron, sytuacja na rynku paliw będzie jeszcze tematem rozmów i konsultacji 9-10 marca na marginesie szczytu nuklearnego w Paryżu, przy udziale szefów Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Grupy Banku Światowego, Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oraz Międzynarodowej Agencji Energii.

1 godzina temu













