Rozjechali rolnikom uprawy i uciekli. Miesiące pracy zniszczone w kilka minut

1 godzina temu

Buggy na polach Kombinatu Rolnego Kietrz

Sprawa dotyczy Kombinatu Rolnego Kietrz w woj. opolskim. Jak opisała spółka w mediach społecznościowych, kierowca buggy wjechał na łąki i pola w okolicach tzw. Szwarcerówki, wysypiska śmieci i fermy Krotoszyn.

Pojazd zauważył jeden z pracowników. Ruszył za nim, ale kierowca uciekł. Szkody, według szacunków Piotra Kukuczki, członka zarządu Kombinatu, nie są ogromne w skali tak dużego gospodarstwa. To kilkaset, może tysiąc złotych. Tyle iż w tej sprawie sama wycena nie jest najważniejsza.

„Nie chodzi tylko o pieniądze”

Piotr Kukuczka w rozmowie z redakcją mówi wprost, iż Kombinat finansowo sobie poradzi. Chodzi jednak o brak zgody na traktowanie pól jak miejsca do zabawy.

– Bardziej chodzi o jasny sygnał, iż nie ma zgody – mówi Piotr Kukuczka.

Pod postem Kombinatu pojawiły się komentarze rolników i mieszkańców. W wielu z nich wraca ten sam argument: cudze pole, niezależnie od tego, czy jest obsiane, zaorane czy leży ugorem, przez cały czas jest czyjąś własnością.

– Czy to trawa, czy zboże, ziemniaki, inne warzywa, czy choćby zaorane pole, to nie ma nikt prawa tam wjeżdżać. To jest czyjaś własność i trzeba szanować, czy posiane, czy nie – pisze jeden z komentujących.

– Już choćby nie chodzi o te straty, tylko o szacunek do tej naszej roboty – dodaje kolejny.
Niech sobie kupi pole i jeździ po swoim – komentuje inny użytkownik.

Quady i crossy mogą zniszczyć plon oraz paszę

Dla osób spoza rolnictwa pole może wyglądać jak pusta przestrzeń. Dla rolnika to jednak konkretne koszty i miesiące pracy: nawozy, opryski, paliwo, materiał siewny, czas i ryzyko związane z pogodą.

Przejazd cięższym pojazdem przez zboże może położyć łan tak, iż kombajn nie zbierze później części plonu. Na łąkach i pastwiskach problemem jest rozjeżdżona trawa. jeżeli nie odrośnie prawidłowo, rolnik ma mniej paszy dla zwierząt.

Z podobnymi przypadkami mierzą się rolnicy także poza Kietrzem, m.in. na Podkarpaciu, w Małopolsce i na Podhalu, gdzie quady i crossy rozjeżdżają pola, łąki i lasy.

– Problem zaczyna się coraz większy na Podkarpaciu, quady to zmora okolicy – piszą rolnicy w komentarzach.

Rolnicy mówią o poczuciu bezkarności

Wielu rolników przyznaje, iż nie zgłasza podobnych sytuacji policji. Powód jest prosty: obawa, iż sprawy kończą się umorzeniem albo symboliczną karą ze względu na „niską szkodliwość czynu”.

W przypadku Kietrza nagłośnienie sprawy ma być przede wszystkim ostrzeżeniem. Nie tylko dla konkretnego kierowcy buggy, ale też dla wszystkich, którzy cudze pola traktują jak darmowy tor off-roadowy.

– Niech społeczeństwo też pokaże, iż nie ma akceptacji. Jasne jest jedno, iż na to zgody nie ma i będziemy reagować zawsze w takiej sytuacji – dodaje Piotr Kukuczka.

Kombinat prosi o kontakt z policją

Kombinat Rolny Kietrz prosi wszystkie osoby, które mogą mieć informacje pomocne w ustaleniu sprawcy, o kontakt z Komisariatem Policji w Kietrzu pod numerem telefonu 47 862 23 02.

Redakcja zwróciła się także o komentarz do rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Głubczycach. Po otrzymaniu odpowiedzi informacja zostanie uzupełniona.

Cudze pole to nie plac zabaw. choćby jeżeli szkody nie idą w dziesiątki tysięcy złotych, ktoś przez kilka minut jazdy niszczy efekt miesięcy pracy drugiego człowieka. To nie jest niewinny wybryk, tylko brak szacunku do cudzej własności i pracy.

Idź do oryginalnego materiału