Rzepak wystrzelił na MATIF. Ropa i biopaliwa wyniosły notowania na kilkuletnie szczyty

1 godzina temu

Rynek rzepaku dostał impuls, którego jeszcze niedawno trudno było oczekiwać w takiej skali. Rosnące ceny ropy naftowej, zagrożenia dla żeglugi na Bliskim Wschodzie oraz mocniejsze notowania olejów roślinnych wywindowały kontrakty na paryskiej giełdzie MATIF do najwyższych poziomów od kilku lat.

Rzepak wystrzelił na MATIF. Ropa i biopaliwa wyniosły notowania na kilkuletnie szczyty

W ślad za giełdą gwałtownie ruszyły krajowe skupy. Pod koniec lipca za standardowy rzepak pojawiły się oferty sięgające 2450 zł netto za tonę. Dla rolników rozpoczynających zbiory to wyraźnie lepsza sytuacja niż jeszcze w połowie miesiąca. Nie oznacza jednak, iż rynek przestał być podatny na gwałtowne korekty.

Ropa powyżej 100 dolarów napędziła oleiste

Najsilniejszy impuls przyszedł z rynku energii. Notowania ropy Brent przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę, reagując na eskalację napięć na głównych szlakach transportowych.

Rynek obawia się przede wszystkim zakłóceń w cieśninie Ormuz i na Morzu Czerwonym. Kolejnym czynnikiem ryzyka są problemy z eksportem surowców i zbóż w basenie Morza Czarnego. Każde ograniczenie ruchu tankowców podnosi koszt transportu i zwiększa premię za ryzyko doliczaną do cen surowców.

Droga ropa poprawia jednocześnie konkurencyjność biopaliw. To bezpośrednio wspiera zapotrzebowanie na olej rzepakowy i pozostałe oleje roślinne wykorzystywane do produkcji biodiesla. W efekcie wzrost na rynku energii gwałtownie przeniósł się na rzepak, soję i kanadyjską canolę. Brent przekroczył 100 dolarów w warunkach nasilonych zagrożeń dla żeglugi, a canola osiągnęła świeże trzyletnie maksima.

Rzepak przebił 560 euro za tonę

Listopadowa seria rzepaku na MATIF przekroczyła poziom 560 euro za tonę, a w trakcie najmocniejszej części handlu zbliżała się do 570 euro.

Tak wysokie wyceny – pomijając specyficzne skoki występujące przy wygasaniu kontraktów – nie były notowane od około trzech i pół roku. Wcześniej, 21 lipca, najbliższy aktywny kontrakt osiągnął w trakcie sesji 562,25 euro za tonę.

Skala wzrostu pokazuje, iż rzepak jest w tej chwili wyceniany nie tylko przez pryzmat tegorocznej podaży nasion. Coraz większe znaczenie mają ropa, biopaliwa, kursy walut i globalna dostępność olejów roślinnych.

Soja zyskała na eksporcie i pogodzie

Wzrosty nie ograniczyły się do Europy. Soja w Chicago korzystała z kilku sprzyjających czynników jednocześnie.

Rynek wspierały:

  • wysokie ceny ropy i oleju sojowego,
  • gorąca i sucha pogoda w zachodniej części amerykańskiego Pasa Kukurydzianego,
  • ponowne zakupy realizowane przez Chiny,
  • bardzo dobre wyniki sprzedaży eksportowej na kolejny sezon.

Według raportu USDA amerykańska sprzedaż soi z dostawą w okresie 2026/2027 osiągnęła 1,537 mln ton. Głównymi odbiorcami były Chiny i Meksyk.

To istotny sygnał dla całego rynku oleistych. Silny popyt na soję ogranicza przestrzeń do spadku cen rzepaku, zwłaszcza gdy jednocześnie pogarszają się warunki pogodowe w części amerykańskich regionów produkcyjnych.

Krajowe skupy reagują niemal natychmiast

Rajd na MATIF przełożył się na wyraźne podwyżki w Polsce. Według cennika ZUBR Osiek z 24 lipca 2026 roku standardowy rzepak bez dopłat jakościowych był wyceniany na 2450 zł netto za tonę.

Dzień wcześniej stawka wynosiła 2420 zł, a w połowie lipca około 2275 zł za tonę. Oznacza to wzrost o 175 zł w ciągu niespełna dwóch tygodni.

Rzepak w wariancie z pełnymi dopłatami wyceniano natomiast na 2360 zł netto za tonę, wobec 2340 zł dzień wcześniej.

Różnice pomiędzy kategoriami wynikają ze sposobu konstruowania cenników i rozliczania parametrów jakościowych. Dlatego przed sprzedażą rolnik powinien sprawdzić nie tylko stawkę podstawową, ale również zasady potrąceń i dopłat za wilgotność, zanieczyszczenia oraz zaolejenie.

Pszenica i kukurydza zatrzymały wzrosty

Podczas gdy oleiste mocno drożały, na rynku zbóż pojawiła się korekta. Pszenica i kukurydza w Paryżu straciły część wcześniejszych zysków.

Unijna pszenica potaniała o około 1,25 euro za tonę, a kukurydza o 2,25 euro. Nie był to jednak efekt nagłej poprawy bilansu podaży. Po wcześniejszych wzrostach inwestorzy zaczęli realizować zyski.

Notowania zbóż przez cały czas wspierają problemy logistyczne w rejonie Morza Czarnego, ograniczenia w ukraińskich portach oraz ryzyko dotyczące rosyjskiego eksportu. Rynek uznał jednak, iż wcześniejszy ruch wzrostowy był na tyle szybki, iż potrzebna była krótkoterminowa korekta.

Maroko ogranicza dostęp do swojego rynku

Dodatkową presję na europejską pszenicę wywołała decyzja Maroka. Kraj przedłużył wysokie, 170-procentowe cło na import pszenicy miękkiej do końca sierpnia.

Celem jest ochrona lokalnych zbiorów i zachęcenie młynów oraz firm handlowych do zakupu ziarna od marokańskich producentów. Dla eksporterów z Unii Europejskiej oznacza to czasowe ograniczenie dostępu do jednego z ważnych rynków zbytu.

Wcześniejsze regulacje przewidywały utrzymanie cła do końca lipca. Najnowsze informacje rynkowe wskazują jednak na przedłużenie ochrony do 31 sierpnia.

Eksport zbóż z USA bez przełomu

Dane USDA pokazały zróżnicowany obraz amerykańskiego handlu.

Tygodniowa sprzedaż eksportowa wyniosła:

  • 290 tys. ton pszenicy na sezon 2026/2027,
  • 332,7 tys. ton kukurydzy na sezon 2025/2026,
  • 701,5 tys. ton kukurydzy na sezon 2026/2027.

Sprzedaż pszenicy była o 23 proc. wyższa niż tydzień wcześniej, ale przez cały czas o 14 proc. niższa od średniej z czterech tygodni. Kukurydza z dostawą w nowym sezonie sprzedała się znacznie lepiej niż ziarno ze starego zbioru.

Dane te nie dały jednak zbożom równie mocnego impulsu jak wyniki sprzedaży soi.

Słabsze euro pomaga unijnym eksporterom

Kolejnym czynnikiem istotnym dla europejskiego rynku jest kurs walutowy. Euro osłabiło się wobec dolara i zeszło w okolice 1,1380 EUR/USD.

Dla europejskich gospodarstw wzrost wartości dolara oznacza droższe surowce energetyczne, nawozy i część środków produkcji. Jednocześnie słabsze euro poprawia konkurencyjność unijnego eksportu zbóż i rzepaku.

Kupujący rozliczający transakcje w dolarach mogą zapłacić mniej za towar oferowany przez sprzedawców z Unii Europejskiej. Kurs walutowy działa więc jak częściowy bufor dla europejskich eksporterów, choć nie rekompensuje wszystkich skutków wzrostu cen energii.

Czy 2450 zł za tonę to dobry moment na sprzedaż?

Obecny poziom cen jest atrakcyjny na tle początku tegorocznych żniw. Wzrost o ponad 170 zł na tonie w ciągu kilkunastu dni istotnie poprawia wynik sprzedaży.

Przy partii liczącej 100 ton różnica między ceną 2275 a 2450 zł wynosi 17,5 tys. zł netto. To pokazuje, jak duże znaczenie może mieć termin zawarcia transakcji.

Nie oznacza to jednak, iż całe zbiory należy sprzedawać jednego dnia. Obecny rajd jest w dużej części napędzany wydarzeniami geopolitycznymi, a takie ruchy mogą być gwałtowne w obie strony.

Informacja o odblokowaniu cieśniny, zawieszeniu działań wojskowych lub poprawie bezpieczeństwa transportu ropy mogłaby gwałtownie obniżyć ceny energii i oleistych. Dalsza eskalacja może natomiast popchnąć notowania jeszcze wyżej.

Rynek sprzyja producentom, ale zmienność pozostaje ogromna

Rzepak korzysta w tej chwili z wyjątkowo silnego zestawu czynników: drogiej ropy, rosnącego znaczenia biopaliw, mocnego rynku soi, problemów logistycznych oraz słabszego euro.

To przełożyło się na kilkuletnie maksima na MATIF i najwyższe w tym sezonie oferty krajowych skupów. Z punktu widzenia rolników oznacza to możliwość zabezpieczenia części produkcji po cenach, które jeszcze na początku lipca wydawały się mało prawdopodobne.

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem może być sprzedaż rzepaku partiami. Pozwala to wykorzystać obecne wysokie stawki, a jednocześnie pozostawić część ziarna na wypadek dalszego wzrostu notowań. Na rynku sterowanym przez ropę i decyzje wojskowe równie gwałtownie jak nowe rekordy może pojawić się jednak głęboka korekta.

Rok Krajewskiego w resorcie rolnictwa. Ustawy, miliardy złotych wsparcia i nowe obietnice dla wsi
Idź do oryginalnego materiału