Wokół umowy UE–MERCOSUR narosło w ostatnich tygodniach wiele obaw, szczególnie wśród sadowników. Strach dotyczy głównie napływu tanich owoców z Ameryki Południowej. Jednak – jak pokazują dane i analizy branżowe – rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej.
Jabłka a MERCOSUR. Eksport rośnie, import malejeEmocje zamiast danych? Sadownicy potrzebują konkretów
Podczas konferencji sadowniczej w Skierniewicach Mirosław Maliszewski zwrócił uwagę, iż dyskusja o umowach handlowych coraz częściej opiera się na emocjach, a nie na liczbach.
Tymczasem – jak podkreślił – decyzje dotyczące przyszłości branży powinny wynikać z realnych analiz rynku: potencjału eksportowego, struktury produkcji i faktycznych zagrożeń. Bez tego łatwo o błędne wnioski i niepotrzebne obawy.
MERCOSUR – ogromny rynek, ale nie dla wszystkich produktów
Porozumienie między Unią Europejską a krajami MERCOSUR obejmuje ogromny obszar gospodarczy – łącznie około 700 milionów konsumentów. Nic więc dziwnego, iż budzi ono duże zainteresowanie zarówno w Europie, jak i w Ameryce Południowej.
Kluczowa informacja dla sadowników jest jednak taka, iż umowa nie zakłada otwarcia rynku na owoce klimatu umiarkowanego, w tym jabłka. Zasady handlu w tym segmencie mają pozostać bez zmian.
To oznacza, iż scenariusz „zalewu tanich jabłek” z południa nie znajduje potwierdzenia w zapisach umowy.
Liczby mówią jasno: eksport rośnie, import spada
Najmocniejszym argumentem są dane handlowe z ostatnich lat. W ciągu kilkunastu sezonów eksport jabłek z Unii Europejskiej do państw MERCOSUR wzrósł niemal dwudziestokrotnie – z kilku tysięcy ton do około 88 tys. ton.
W tym samym czasie import jabłek z Ameryki Południowej do Europy wyraźnie spadł – z poziomu około 90 tys. ton do zaledwie kilkunastu tysięcy.
Bilans jest więc jednoznaczny: to Europa sprzedaje więcej jabłek na południe, a nie odwrotnie.
Brazylia kluczem do eksportu. Polska czeka na otwarcie rynku
Największym potencjalnym odbiorcą jabłek w regionie MERCOSUR pozostaje Brazylia. To ogromny rynek, na którym dominują dziś dostawcy z Europy Zachodniej – przede wszystkim Włochy.
Polska, mimo dużego potencjału produkcyjnego, wciąż nie ma tam bezpośredniego dostępu. Powodem są bariery fitosanitarne, które od lat blokują eksport.
Co istotne, pojawiają się sygnały, iż ich zniesienie może być powiązane z wejściem w życie umowy handlowej. Dla polskich sadowników oznaczałoby to realną szansę na wejście na jeden z największych rynków świata.
Przykład Kolumbii pokazuje, co jest możliwe
Doświadczenia z innych państw Ameryki Południowej pokazują, iż polskie jabłka potrafią gwałtownie zdobywać nowe rynki. Po otwarciu eksportu do Kolumbii Polska w krótkim czasie stała się jednym z głównych dostawców.
Podobny scenariusz mógłby powtórzyć się w Brazylii – pod warunkiem zniesienia barier administracyjnych.
Borówki bez zagrożenia. Inny sezon, inny rynek
Obawy dotyczące innych owoców, takich jak borówki, również są – zdaniem ekspertów – przesadzone. Najwięksi dostawcy tych owoców do Europy, jak Peru czy Chile, funkcjonują poza strukturą MERCOSUR.
Dodatkowo ich sezon produkcyjny nie pokrywa się z europejskim, co ogranicza bezpośrednią konkurencję.
Szansa zamiast zagrożenia?
Choć część obaw rolników jest zrozumiała, dane wskazują, iż w przypadku jabłek umowa UE–MERCOSUR może oznaczać raczej nowe możliwości niż realne ryzyko.
Kluczowe będzie jednak to, czy Polska zdoła wykorzystać potencjał eksportowy i przełamać bariery administracyjne. Bez tego choćby najlepsze warunki handlowe pozostaną jedynie na papierze.

2 godzin temu















