Skup truskawek i malin w 2026. Czego możemy się spodziewać w nowym sezonie?

2 dni temu

Prognozy w naszej branży obarczone są bardzo dużym błędem. Będzie on tym większy, im dalej w przyszłość będziemy chcieli „zajrzeć”. choćby najlepsze analizy, podparte solidnymi danymi i doświadczeniem, mogą „spalić na panewce” w mgnieniu oka. Wystarczy niekorzystny przebieg pogody, który ograniczy zbiory malin na Ukrainie o 30%, żeby polscy plantatorzy mogli skorzystać na wyższym popycie. Najlepszym przykładem są kwietniowe przymrozki w Turcji, które całkowicie zmieniły obraz handlu jabłkami w krajach arabskich i w północnej Afryce. Pomimo odległości od Turcji pozytywne efekty tragicznych przymrozków do dziś odczuwają polscy sadownicy i eksporterzy.

Rekord skupu truskawek i rekordowy import

Jak przytacza portal jagodowe.pl, miniony rok 2025 przyniósł dość nieoczekiwane scenariusze w przypadku owoców przemysłowych. Na pierwszy plan przebija się wysoka cena truskawek, która na kilka dni dobiła do nieosiągalnego wcześniej poziomu 10,00 zł/kg. Wbrew deklaracjom o łatwej możliwości sprowadzenia do Polski truskawki z innych krajów, nasz produkt okazał się bardzo potrzebny i odbiorcy walczyli o niego ceną. Z drugiej strony do takich zapewnień zdążyliśmy się już przyzwyczaić przez ostatnie 20 lat…

Niska opłacalność uprawy truskawki w poprzednich sezonach przełożyła się na systematyczne zmniejszanie areałów upraw, a w zeszłym roku wybitnie zimny maj spotęgował deficyty owoców na rynku. W konsekwencji mogliśmy obserwować masowy import mrożonej truskawki do Polski. W ciągu pierwszych trzech kwartałów 2025 roku do Polski sprowadzono 77 tys. ton mrożonej truskawki, co już jest historycznym rekordem dla kraju, który przez wiele lat był jednym z największych eksporterów tego produktu.

Jak będzie w tym roku? Urodzaj przy nieco większym areale sprawi, iż powinniśmy zapomnieć o 8 czy 10 zł/kg. Z drugiej strony widzimy, iż rynek cały czas jest „głodny” truskawek mrożonych, więc załamanie i ceny poniżej kosztów produkcji raczej nam nie grożą w krótkiej perspektywie. Wiele zależeć będzie od cen i dostępności mrożonych truskawek z Egiptu, które od wiosny zaczną napływać do Polski po tamtejszym nowym sezonie.

Czy przybędzie plantacji przemysłowych?

Wysokie ceny skupu doprowadziły do wzrostu zainteresowania uprawą truskawki. Krajowe szkółki i dystrybutorzy importowanego materiału szkółkarskiego nie ukrywali i nie ukrywają bardzo wysokiego popytu. Powstało sporo nowych kwater, zwłaszcza w okolicach Czerwińska i na Lubelszczyźnie, ale nie powinniśmy oczekiwać powrotu do dawnej skali produkcji. Poza korelacją podaży i popytu na światowych rynkach, kształtującą cenę truskawki w Polsce, wielkość produkcji ograniczają inne czynniki:

  • wysokie i coraz wyższe koszty pracy,
  • coraz większe trudności w zatrudnieniu odpowiedniej liczby pracowników,
  • wysokie i wciąż rosnące koszty maszyn i energii,
  • zmęczenie gleb i, w przypadku niektórych gospodarstw, brak możliwości skalowania upraw,
  • problemy z przejmowaniem gospodarstw.

Nawet jeżeli w perspektywie kolejnego sezonu czy dwóch produkcja truskawek przemysłowych nieco wzrośnie, to w dłuższej perspektywie redukcja produkcji owoców przemysłowych w kraju wydaje się nieunikniona. Co gorsza, wystarczą jeden czy dwa sezony bez przymrozków, dość łatwe w ochronie i w konsekwencji z wysoką produkcją i niskimi cenami, a sytuacja może stać się bardzo gwałtownie bardzo dramatyczna.

Więcej tuneli i więcej owoców deserowych

Inaczej przedstawia się sytuacja na rynku malin i truskawek deserowych. Ich produkcja coraz mocniej przenosi się pod tunele. W sezon 2025 wchodziliśmy z 300 ha nowych konstrukcji, mniej więcej po połowie przeznaczonych na uprawę obu tych gatunków. To pozwoliło na stworzenie stabilnych warunków do wyprodukowania prawie 8 tys. ton truskawek i 3 tys. ton malin klasy premium. Wedle wstępnych szacunków w okresie 2026 polscy ogrodnicy będą dysponować 250–400 ha kolejnych nowych tuneli.

Dla tego segmentu zdecydowanie przeważają pozytywne prognozy, szczególnie dla owoców, które urosną późnym latem i wczesną jesienią. Wówczas mogą one być z sukcesem eksportowane na południe Europy. Nie brakuje opinii, iż tu nasze możliwości eksportowe są ogromne.

Tanie maliny i też rekord importu

Przetwórcy skupili też kilka malin, o czym świadczyć może wzmożony i również rekordowy import – 33,7 tys. ton od stycznia do października 2025 roku. Choć w okresie pojawiały się często nieoficjalne komunikaty mówiące o tym, iż maliny nie są priorytetem dla zakładów przetwórczych, mające uzasadniać niskie ceny na rampach – często mocno poniżej progu 10,00 zł/kg – to mrożone owoce gwałtownie stały się bardzo drogie. Już we wrześniu mrożonki z Serbii testowały barierę 7,00 euro/kg, co jest przejawem silnego popytu. Taki układ rynku budzi też uzasadnione wątpliwości co do sprawiedliwej dystrybucji marż w łańcuchu dostaw.

Średnie ceny importowanych do Polski mrożonek – głównie z Ukrainy – również nie wydają się aż tak konkurencyjne względem krajowego skupu po 8,00–9,00 zł/kg. Zgodnie z ostatnimi dostępnymi danymi wynosiły one kolejno:

sierpień 2025 – 15,9 zł/kg
wrzesień 2025 – 15,7 zł/kg
październik 2025 – 16,2 zł/kg

W teorii można by spodziewać się delikatnego orzeźwienia, które mogłoby wynikać z systematycznie wzrastających cen mrożonek na europejskim rynku od załamania z początku 2023 roku. Po drugie, znamy również już cykliczność stawek na rynku malin, który w tej chwili jest w trendzie wzrostowym po wspomnianym kryzysie. Niestety, na niestabilnym polskim rynku bardzo udany sezon mogą przynieść nieco niższe zbiory na Ukrainie. Równocześnie kolejny bardzo słaby sezon może być wynikiem wyjątkowego urodzaju w Polsce, którego też nie możemy wykluczyć. Niestety, na rynku malin przemysłowych na razie nie widać wyraźnego „światełka w tunelu”.

częściowe opracowanie: Michał Piątek / www.jagodowe.pl

Idź do oryginalnego materiału