Sterowanie cyfrowe: jak Big Tech wszedł w przemysł żywności i farmerski (i co to oznacza)

2 godzin temu

Największe na świecie firmy technologiczne oraz platformy dystrybucyjne, takie jak Microsoft i Amazon, zaczęły wkraczać do sektora żywnościowego. Co to oznacza dla małych rolników i lokalnych systemów żywnościowych?

(Tekst pochodzi ze strony organizacji GRAIN, a jego oryginalny tytuł to: „Digital control: how Big Tech moves into food and farming (and what it means)”. Za tłumaczenie odpowiada Instytut Spraw Obywatelskich).

  • Prowadzi to do silnej i wpływowej integracji między firmami dostarczającymi rolnikom środki produkcji (pestycydy, ciągniki, drony itp.), a tymi, które kontrolują przepływ danych i mają dostęp do konsumentów żywności.
  • Rolnicy są zachęcani do korzystania z aplikacji mobilnych, dzięki których agrobiznes zbiera o nich dane pod pretekstem oferowania im „doradztwa”.
  • Wielkie korporacje wykupują udziały w sektorze rolnictwa i przejmują kontrolę nad dystrybucją żywności.
  • Firmy technologiczne oraz platformy dystrybucyjne sprzyjają stosowaniu chemicznych środków produkcji i kosztownych maszyn, a także wytwarzaniu surowców przeznaczonych dla korporacyjnych nabywców, a nie na rynki lokalne. Wspierają centralizację, koncentrację i ujednolicanie produkcji oraz są podatne na nadużywanie władzy i praktyki monopolistyczne.

Kilka lat temu japońska firma technologiczna Fujitsu uruchomiła pilotażową farmę wertykalną na działce położonej na obrzeżach Hanoi. Ta zaawansowana technologicznie farma, bardziej przypominająca fabrykę niż gospodarstwo rolne, uprawia sałatę na piętrowych regałach w całkowicie zamkniętej szklarni, zarządzanej przez komputery, które są połączone z chmurą obsługiwaną przez Fujitsu we współpracy z firmą Aeon, jedną z największych japońskich sieci handlu żywnością. Farma jest jednocześnie imponująca i dezorientująca.

W produkcję kilku tac niskowartościowej sałaty angażuje się ogromne ilości zasobów i energii.

Wątpliwa opłacalność finansowa rolnictwa pionowego nie osłabiła jego atrakcyjności w Dolinie Krzemowej. Od 2014 roku start-upy zajmujące się farmami pionowymi pozyskały od inwestorów technologicznych, takich jak założyciel Amazona, Jeff Bezos czy japoński SoftBank 1,8 mld dolarów amerykańskich. Kwota ta przewyższa całkowitą roczną wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w rolnictwo. Mimo tak ogromnego kapitału, te zaawansowane technologicznie farmy zajmują na całym świecie zaledwie 30 hektarów [1]. Trudno uznać to za przełom w globalnej produkcji żywności.

Tuż obok swojej pionowej farmy na obrzeżach Hanoi Fujitsu prowadzi kolejne gospodarstwo, które oferuje inną, bardziej realistyczną wizję tego, w jaki sposób firmy technologiczne wkraczają do rolnictwa. Farma ta znajduje się na zwykłym, otwartym polu i niczym nie różni się od sąsiednich gospodarstw. Jedyną istotną różnicą jest to, iż wszyscy pracownicy na farmie Fujitsu noszą firmowe telefony, a ich ruchy są monitorowane. Godziny pracy, wydajność oraz stosowane materiały i środki są skrupulatnie rejestrowane i zapisywane w chmurze obliczeniowej firmy. Fujitsu wykorzystuje najnowsze technologie cyfrowe do realizacji odwiecznego korporacyjnego imperatywu, czyli maksymalnej eksploatacji pracy[2].

farma Fujitsu w Hanoi (2016), Źródło: GRAIN

Kluczowe jest, aby spojrzeć poza medialny szum.

Technologie cyfrowe mogą być wykorzystane z korzyścią dla rolników, konsumentów, pracowników rolnych i środowiska. Ale technologia nie rozwija się w próżni. Kształtują ją pieniądze i władza, a oba te czynniki są niezwykle skoncentrowane w sektorze technologicznym.

W epoce, w której zaledwie kilka korporacji ma bezprecedensową kontrolę nad danymi, komunikacją i systemem żywnościowym, rolnictwo cyfrowe będzie ewoluować w sposób wzmacniający ich władzę i zyski, jeżeli nie zorganizujemy się, by aktywnie temu przeciwdziałać.

Tygodnik Spraw Obywatelskich

Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.

Przekaż 1,5% i zostań naszym współwydawcą

Pozyskiwanie danych

W świecie technologii cyfrowych władza opiera się na umiejętności gromadzenia i przetwarzania ogromnych ilości danych. Dlatego, podobnie jak w innych sektorach gospodarki, wielkie korporacje – niezależnie od tego, czy są to firmy technologiczne, operatorzy telekomunikacyjni, sieci handlowe, koncerny spożywcze, przedsiębiorstwa agrobiznesowe czy banki – ścigają się w zbieraniu jak największej ilości danych ze wszystkich ogniw systemu żywnościowego oraz w poszukiwaniu sposobów czerpania z nich zysków. Działania te stają się coraz bardziej zintegrowane i powiązane ze sobą poprzez partnerstwa korporacyjne, fuzje i przejęcia, tworząc warunki dla znacznie głębszego i pełniejszego podporządkowania systemu żywnościowego interesom korporacji[3].

Zdecydowanie największymi graczami w tym układzie są globalne firmy technologiczne, określane mianem Big Tech. Tabela Rolnictwo przemysłowe wchodzi w cyfrowy świat” przedstawia niektóre z ich działań związanych z wejściem do sektora żywnościowego. Choć są one nowymi uczestnikami rynku rolnego, zaczynają intensywnie w niego inwestować, zwłaszcza w cyfrowe platformy informacyjne powiązane z ich chmurą.

Microsoft rozwija cyfrową platformę rolniczą o nazwie Azure FarmBeats, funkcjonującą w oparciu o globalną infrastrukturę chmurową firmy, Azure[4]. Platforma ta ma dostarczać rolnikom danych i analiz w czasie rzeczywistym dotyczących stanu gleby i zasobów wodnych, wzrostu upraw, występowania szkodników i chorób oraz nadchodzących zmian pogodowych i klimatycznych, z którymi mogą się mierzyć. Wartość tych informacji i porad zależy od ilości oraz jakości danych, jakie Microsoft jest w stanie pozyskiwać i analizować przy użyciu algorytmów. To właśnie dlatego firma nawiązuje partnerstwa z wiodącymi producentami dronów rolniczych i urządzeń sensorycznych, a także z przedsiębiorstwami rozwijającymi technologie zdolne do odbioru i praktycznego wykorzystania danych przesyłanych przez FarmBeats, takimi jak zaawansowane technologicznie ciągniki, drony do oprysków, pestycydy oraz inne maszyny podłączone do chmury Azure.

Firmy agrobiznesowe, zwłaszcza te, które sprzedają nasiona, pestycydy i nawozy, mają przewagę nad Big Tech.

Najwięksi gracze w sektorze agrobiznesu dysponują już aplikacjami mobilnymi, obejmującymi w tej chwili miliony hektarów gospodarstw, dzięki którym rolnicy przekazują im dane w zamian za porady i rabaty przy stosowaniu ich produktów (zob.: Agrobiznes wchodzi w cyfryzację). Bayer, największa na świecie firma produkująca pestycydy i nasiona, podaje, iż jej aplikacja jest już używana na farmach obejmujących ponad 24 miliony hektarów w USA, Kanadzie, Brazylii, Europie i Argentynie.

Szejk Mohammed bin Rashid, wiceprezydent i premier Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz władca Dubaju na targach GITEX2020, dowiaduje się o usłudze Azure FarmBeats. Źródło: konto Microsoft UAE na X/GRAIN

Bayer, podobnie jak inne firmy agrobiznesowe, musi dzierżawić infrastrukturę cyfrową potrzebną do działania swojej aplikacji od jednej z firm Big Tech, które kontrolują światowe usługi chmurowe[5]. W tym przypadku jest to Amazon Web Services (AWS), największa na świecie platforma chmurowa, wyprzedzająca Microsoft, Google i Alibabę. Amazon, podobnie jak Microsoft, rozwija własną platformę rolnictwa cyfrowego, która potencjalnie może korzystać z danych gromadzonych przez Bayera i liczne inne firmy korzystające z jego usług chmurowych. Dzięki temu ma ogromną przewagę nad tymi firmami nie tylko pod względem ilości danych, do których ma dostęp, ale także pod względem umiejętności ich analizy i ostatecznego czerpania zysków. Logika, którą już zaczynamy obserwować, zmierza więc w kierunku integracji między firmami dostarczającymi rolnikom produkty (pestycydy, ciągniki, drony itd.) a tymi, które kontrolują przepływ danych[6].

Agrobiznes wchodzi w cyfryzację

W ciągu ostatnich kilku lat nastąpił prawdziwy wysyp aplikacji mobilnych oferowanych rolnikom przez firmy produkujące pestycydy i nawozy, które mają im „pomagać” w podejmowaniu decyzji, co sadzić, ile opryskiwać, kiedy zbierać plony i w wielu innych kwestiach.

Kiedy Monsanto w 2013 roku przejęło Climate Corporation za prawie miliard dolarów, wielu zastanawiało się, po co korporacji agrochemicznej firma sprzedająca ubezpieczenia pogodowe dla rolników. Część odpowiedzi kryje się w „Climate FieldView” – serii aplikacji mobilnych dla rolników, którzy w zamian za udostępnianie danych o swoich polach otrzymywali porady, co i kiedy sadzić. Monsanto twierdziło wówczas, iż taka analiza danych może stać się źródłem 20 miliardów dolarów przychodów, wykraczającym poza podstawowy biznes związany z nasionami i środkami ochrony roślin [7].

Climate FieldView na razie funkcjonuje głównie w USA [8]. W międzyczasie Monsanto zostało przejęte przez korporację Bayer. Strategia polegająca na pozyskiwaniu od rolników danych w zamian za „porady” wydaje się być interesująca dla każdej firmy, która chce sprzedawać rolnikom chemiczne środki produkcji.

Zasada działania systemu jest następująca:
1. Tworzysz konto Fieldview przez internet i przesyłasz dane historyczne dotyczące pola (zwykle dostarczane przez lokalną firmę usługową) oraz wszelkie inne informacje, np. o siewach, opryskach, użytych nasionach itp.
2. Następnie instalujesz w swoim ciągniku tzw. „cab-app”, czyli małe urządzenie, które rejestruje wszystkie czynności wykonywane przez traktor na polu i przesyła te dane do chmury Fieldview. Od tego momentu Bayer ma dostęp do wszystkich danych rolniczych, które rejestrujesz i wgrywasz w aplikację (zagęszczenie nasion, użycie nawozów i środków chemicznych itp.).
3. Następnie Bayer zestawia twoje dane z własnymi informacjami o jakości gleby, szkodnikach i chorobach, pogodzie, wilgotności itp., i na tej podstawie zaleci ci, co powinieneś od nich kupić, aby rozwiązać ewentualne problemy – wszystko bezpośrednio w aplikacji.
4. Możesz też połączyć swoje konto Fieldview z programem lojalnościowym Bayer „PLUS Rewards” i uzyskać zniżki oraz dodatkowe usługi powiązane ze środkami ochrony róślin, które zdecydujesz się kupić, w tym z ich flagowym herbicydem „Roundup”.
5. Uwaga: ten system działa jedynie w przypadku upraw kukurydzy i soi.

Bayer jest tylko jedną z firm, które dążą do uzyskania bezpośredniego dostępu do pól uprawnych swoich klientów, aby sprzedawać im swoje produkty. BASF, niemiecka, globalna firma chemiczna i jeden z największych producentów środków ochrony roślin, nawozów i innych środków ochrony roślin dla rolnictwa oraz przemysłu, oferuje w tym celu aplikację Xarvio [9]. Jej moduł „scout”, inaczej zwiadowca, pomaga w identyfikacji chwastów, chorób, szkodników itp. na twoim polu i przewiduje, kiedy mogą stać się problemem. Ten cyfrowy „manager pola” podpowiada, kiedy i ile zastosować oprysków i nawozów, a jeżeli chcesz (za dodatkową opłatą) aplikacja „zdrowe pola” umożliwia „powierzenie nam planowania, realizacji i dokumentowania działań ochrony roślin”. BASF następnie wysyła opryskiwacze na twoje pola w momencie, który uzna za odpowiedni.

W 2019 roku Syngenta, szwajcarska firma chemiczno-rolnicza, przejęła firmę Cropio, włączając w ten sposób wiodącą wschodnioeuropejską firmę cyfrową w rolnictwie do swojej dynamicznie rozwijającej się platformy cyfrowej CropWise. Syngenta chwaliła się, iż po przejęciu Cropio jest „jedyną firmą rolniczą, która ma dostęp do wiodących platform zarządzania na czterech największych rynkach rolnych: w Stanach Zjednoczonych z Land.db, w Brazylii ze Strider, w Chinach z Modern Agricultural Platform, a teraz we wschodniej Europie z Cropio. W sumie ponad 40 milionów hektarów na całym świecie będzie zarządzanych przy użyciu cyfrowych narzędzi Syngenty, a plan zakłada podwojenie tej powierzchni do końca 2020 roku” [10].

Aby nie pozostawać w tyle, Yara, największa na świecie firma nawozowa, oferuje cały zestaw narzędzi cyfrowych, takich jak Yaralrix, która zamienia twój telefon w analizator azotu i ocenia potrzeby nawozowe twojego pola. Innym narzędziem jest Atfarm, które analizuje pola dzięki zdjęć satelitarnych i zaleca jak selektywnie stosować nawozy. Oczywiście, gdy już wiesz, czego potrzebujesz, Yara jest gotowa sprzedać Ci odpowiedni produkt [11].

Cyfrowa przepaść

Wszystko to może wydawać się dość odległe od realiów i potrzeb około 500 milionów małych gospodarstw rolnych na świecie, które produkują znaczną część światowej żywności. Zaawansowane technologicznie rozwiązania, takie jak bezzałogowe ciągniki czy drony do oprysków pestycydami, ewidentnie nie są rozwijane z myślą o nich. Co ważniejsze, jakość informacji, jaką cyfrowe platformy dostarczają rolnikom, zależy od jakości i ilości zebranych danych. W przypadku gospodarstw znajdujących się w regionach, gdzie prowadzi się intensywne zbieranie danych (regularne badania gleby, pomiary plonów, obserwacje polowe itp.) oraz w gospodarstwach, które mogą sobie pozwolić na nowoczesne technologie do zbierania danych (takie jak nowe ciągniki, drony czy czujniki polowe), firmy technologiczne mogą gromadzić duże ilości wysokiej jakości danych w czasie rzeczywistym. Tworzą algorytmy do przetwarzania i analizy tych danych, i twierdzą, iż mogą dostarczać tym rolnikom porady dotyczące stosowania nawozów, pestycydów czy terminów zbiorów, które są stosunkowo precyzyjne i użyteczne dla ich gospodarstw. Niemniej jednak ogromne znaczenie ma również to, czy gospodarstwa prowadzą monokulturę, ponieważ znacznie upraszcza to zbieranie i analizę danych oraz formułowanie rekomendacji.

Małe gospodarstwa zwykle znajdują się w regionach, gdzie dostęp do usług doradczych jest minimalny lub praktycznie nie istnieje, a centralne zbieranie danych polowych niemal nie funkcjonuje.

Te usługi zostały zniszczone w całym Globalnym Południu w wyniku dziesięcioleci polityki dostosowań strukturalnych. Małe gospodarstwa nie stać też na drogie technologie do zbierania danych, z których korzystają większe gospodarstwa, by przesyłać informacje do chmury. W efekcie dane, które firmy technologiczne zbierają o małych gospodarstwach, będą nieuchronnie niskiej jakości.

Firmy technologiczne oraz rządy promujące rolnictwo cyfrowe nie podejmują działań, by rozwiązać problem braku danych polowych w małych gospodarstwach. Choć pieniądze, zwłaszcza publiczne, są inwestowane w infrastrukturę łączącą mieszkańców wsi z sieciami komórkowymi i internetowymi, w tym w 5G, nie przeznacza się nowych środków na państwowe usługi doradcze w rolnictwie. Co więcej, dostawcy środków produkcji, którzy w tej chwili zapewniają rolnikom minimalne doradztwo przy zakupie swoich produktów, liczą na to, iż rolnictwo cyfrowe pozwoli im ograniczyć swoją obecność w terenie. Plan polega raczej na obejściu tej luki informacyjnej przy wykorzystaniu danych satelitarnych oraz wszelkiego rodzaju danych polowych, które da się zebrać od prywatnych i publicznych agronomów, organizacji pozarządowych oraz firm spożywczych, które wciąż odwiedzają rolników.

Porady, które mali rolnicy otrzymają za pośrednictwem takich sieci cyfrowych, np. w formie wiadomości tekstowych na telefony komórkowe, będą dalekie od rewolucyjnych.

A jeżeli rolnicy prowadzą gospodarstwa agroekologiczne lub stosują uprawy mieszane, otrzymywane wskazówki będą całkowicie bezużyteczne.

Jednak udzielanie dobrych porad rolnikom wcale nie jest tu celem samym w sobie. Dla korporacji inwestujących w rolnictwo cyfrowe prawdziwym celem jest włączenie milionów małych rolników do ogromnej, centralnie kontrolowanej sieci cyfrowej. Po integracji są oni silnie zachęcani — jeżeli nie wręcz zobligowani — do kupowania produktów tych korporacji (środków produkcji, maszyn i usług finansowych) oraz dostarczania im surowców rolnych, które następnie mogą zostać sprzedane dalej.

Grafika przedstawiająca wdzieranie się big techów do produkcji żywności i rolnictwa

Chmura na horyzoncie

Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad właściciel Microsoftu, Bill Gates, utopił ogromną część swojego majątku w próby skłonienia małych rolników Globalnego Południa do przyjęcia tego, co rzekomo jest „najbardziej zaawansowanymi nasionami, pestycydami i nawozami”, opracowywanymi i sprzedawanymi przez największe korporacje agrobiznesowe na świecie. Pomimo zainwestowania milionów, jeżeli nie miliardów dolarów w międzynarodowe ośrodki badawcze promujące te technologie oraz w programy takie jak Alliance for a Green Revolution in Africa (AGRA), jego wysiłki przyniosły niewielkie rezultaty, a wskaźniki adaptacji tych technologii pozostają niskie[12].

Bill Gates liczy na to, iż rolnictwo cyfrowe może odwrócić sytuację. We wrześniu 2020 roku Microsoft i AGRA sformalizowały partnerstwo[13], mające na celu pomoc Microsoftowi w rozwoju platformy Azure FarmBeats na całym kontynencie oraz pogłębieniu ich wspólnych działań związanych z wdrażaniem aplikacji „chatbot” Kuzabot. Aplikacja ta dostarcza małym rolnikom porad za pośrednictwem WhatsApp i SMS, w tym informacji o tym, jakie środki produkcji stosować i u których firm dokonywać zakupów[14]. Wcześniej Microsoft współpracował z finansowanym przez Gatesa Międzynarodowym Instytutem Badawczym Upraw w Półsuchych Tropikach (ICRISAT) w Indiach przy podobnej aplikacji, która doradzała rolnikom, kiedy siać nasiona i była wdrażana poprzez państwowe usługi doradcze w rolnictwie rządu stanu Karnataka[15].

Jednocześnie FarmBeats Microsoftu integruje amerykański start-up Climate Edge ze swoją platformą[16]. Climate Edge określa się jako „pośrednik danych dla rozwijającego się sektora rolniczego”. W praktyce zbiera dane o małych rolnikach dostarczane przez doradców rolnych, organizacje pozarządowe, firmy i naukowców korzystających z jej platformy, a następnie sprzedaje te informacje firmom ubezpieczeniowym, organom certyfikującym, dealerom pestycydów, dużym korporacjom spożywczym, takim jak Unilever, a choćby organizacjom pozarządowym, które chcą udowodnić, iż ich projekty zwiększyły plony[17].

Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!

Dołącz do nas!

Microsoft i jego partnerzy nie są jedyni w tworzeniu cyfrowych platform danych i komunikacji, które następnie mogą sprzedawać producentom pestycydów i innym podmiotom chcącym wpływać na wybory rolników. Arifu, wiodący dostawca usług doradczych w formie „chatbota” dla małych rolników w Kenii, ma jako partnera międzynarodową firmę nasienną i pestycydową Syngenta. Arifu podkreśla, iż jej platforma cyfrowa „tworzy sprzężenie zwrotne, generując popyt na nasiona Syngenta. Dzięki Arifu mogą dotrzeć do populacji, do której w przeciwnym razie firmy potrzebowałyby kosztownych przedstawicieli terenowych”[18].

Jednak oszczędności finansowe dla firm dostarczających środki produkcji, takich jak Syngenta, to dopiero wierzchołek góry lodowej zysków, jakie mogą osiągnąć ci, którzy kontrolują rozwijającą się przestrzeń rolnictwa cyfrowego.

Magazyn Twiga. Źródło: strona internetowa Globalnego Programu Rolnictwa i Bezpieczeństwa Żywnościowego

Arifu jest w tej chwili częścią większej cyfrowej platformy w Kenii, zwanej Digifarm, prowadzonej przez kenijską spółkę zależną Vodafone, Safaricom. Digifarm oferuje milionom małych rolników w Kenii usługi chatbotowe podobne do Arifu, sprzedaje im środki produkcji i ubezpieczenia upraw, udziela pożyczek oraz skupuje i sprzedaje ich plony za pośrednictwem krajowej platformy cyfrowych płatności Safaricom, M-PESA. Za tę usługę Safaricom pobiera opłatę od wszystkich transakcji (zob.: Bankowość w społecznościach wiejskich).

Digifarm oraz podobne platformy w innych częściach świata są wychwalane za udostępnianie usług finansowych mieszkańcom wsi, którzy w przeciwnym razie nie mieliby do nich dostępu (tzw. bankowość niebankowalnych). Jednak to zaciemnia rzeczywistość[19].

Te platformy nie czynią wiedzy małych rolników ani ich różnorodnych odmian nasion i zwierząt „bankowalnymi”.

Aby stać się bankowalnym, rolnik musi podporządkować się systemowi. Musi kupować promowane środki produkcji na kredyt (po wysokim oprocentowaniu), stosować się do „wskazówek” chatbota, aby kwalifikować się do ubezpieczenia upraw (które musi opłacić), sprzedawać plony firmie (po cenie niepodlegającej negocjacjom) oraz odbierać płatności w aplikacji cyfrowej, od której pobierana jest opłata. Każdy błąd może wpłynąć na zdolność kredytową rolnika oraz jego dostęp do finansów i rynków. To rolnictwo kontraktowe na masową skalę.

„Zrealizowałem wszystkie lekcje szkoleniowe” — powiedział Wilson Kibet, 50-letni kenijski rolnik, który wziął pożyczkę od Digifarm oprocentowaną na 15%, aby kupić pakiet hybrydowych nasion kukurydzy i chemicznych środków produkcji, i stosował się do udzielanych porad. „Powiedziano nam nawet, żeby nie sadzić fasoli między rzędami kukurydzy”[20].

Bankowość w społecznościach wiejskich

W listopadzie 2020 roku Brazylia uruchomiła ogólnokrajową cyfrową platformę do płatności i przelewów natychmiastowych, nazwaną Pix. Po zainstalowaniu nowej aplikacji na swoich telefonach komórkowych, Brazylijczycy mogą teraz dokonywać płatności i przelewów 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, bez konieczności posiadania konta bankowego [21]. w tej chwili szacuje się, iż około 60 milionów Brazylijczyków, czyli 35% populacji, nie posiada konta bankowego, ponieważ nie stać ich na opłaty bankowe, nie mają stałego adresu ani wymaganych dokumentów osobistych, albo mieszkają w odległych wsiach, zbyt daleko od oddziałów banków. Jednak wielu z tych ludzi posiada telefony komórkowe i może korzystać z Pix.

Podobna sytuacja ma miejsce w innych częściach świata. Według Banku Światowego na świecie jest 1,7 miliarda osób nieposiadających kont bankowych, z czego 1,1 miliarda ma telefony komórkowe. Oznacza to, iż rynek usług finansowych ma ogromny potencjał. Firmy technologiczne chcą wyprzeć tradycyjnych gigantów systemu finansowego.

W Chinach mieszka około 224 milionów osób bez kont bankowych, a dwa technologiczne giganty tego kraju, Alibaba i Tencent, agresywnie realizują plany integracji swoich dominujących platform e-commerce, aplikacji płatności cyfrowych oraz działów mikrokredytowych, które (za opłatą) pośredniczą w udzielaniu mikropożyczek bankowych na podstawie zgromadzonych danych o zakupach poszczególnych konsumentów. Potencjalne zyski są ogromne, co wyjaśnia, dlaczego należąca do Alibaby firma mikrokredytowa Ant, osiągnęła rekordowy popyt na akcje o wartości 3 bilionów dolarów podczas pierwszej oferty publicznej (IPO) w październiku 2020 r., największej w historii. Obawy, iż tak skoncentrowana władza i luźny nadzór nad kredytem mogą zaszkodzić całej gospodarce, skłoniły rząd Chin do przyspieszenia prac nad nowymi przepisami antymonopolowymi dotyczącymi firm wykorzystujących technologię do świadczenia usług finansowych. W efekcie IPO Ant wstrzymał wejście na giełdę tuż przed debiutem [22].

Monopol nie jest jedynym problemem. Pieniądze cyfrowe stwarzają nowe możliwości kradzieży, oszustw i zadłużania osób, które nie mają doświadczenia w bankowości i finansach. Mogą prowadzić do zwiększonej kontroli i nadzoru państwowego, tak jak w Chinach, gdzie rozwijane są projekty integrujące platformy cyfrowych płatności z działaniami państwa mającymi na celu kontrolę zachowań ludzi [23]. Rolnicy powinni się zastanowić, co oznacza sytuacja, w której firma taka jak Alibaba, kontrolująca nawyki zakupowe ludzi, współpracuje z największymi przemysłowymi producentami rolnymi przy rozwijaniu sztucznej inteligencji dla ferm trzody chlewnej” [24].

Nowi pośrednicy

Kolejną wątpliwą korzyścią dla rolników płynącą z pojawiających się platform cyfrowych jest rzekome wyeliminowanie zależności od pośredników[25]. Rzeczywiście, rolnicy znajdują kreatywne sposoby, by korzystać z platform cyfrowych i bezpośrednio sprzedawać swoje produkty konsumentom, zwłaszcza w trakcie pandemii COVID-19. Dodatkowo technologia cyfrowa ma duży potencjał, aby wzmocnić siłę negocjacyjną rolników, szczególnie jeżeli działają poprzez spółdzielnie lub inne struktury zbiorowe. Jednak choćby w takich pozytywnych przypadkach przez cały czas trzeba wykonywać pracę polegającą na zbieraniu, dystrybucji i sprzedaży produktów z gospodarstwa. W dużej części świata tę pracę wciąż wykonują miliony drobnych handlowców i sprzedawców, z których większość stanowią kobiety, sprzedające żywność w pobliskich miasteczkach.

Sklep Amazon Go. Źródło: Shinya Suzuki, Flickr

Byłoby wspaniale, gdyby platformy cyfrowe mogły zostać zaprojektowane tak, aby pomagać i rolnikom i drobnym sprzedawcom w lepszej komunikacji i koordynacji łańcuchów żywnościowych oraz eliminacji chciwych korporacji i karteli, które często lokują się pomiędzy nimi. Nie leży to jednak w interesie firm wdrażających platformy cyfrowego rolnictwa. Wykorzystają one swoje platformy do zwiększania siły cenowej wobec rolników (zob.: Strzeżcie się rolnicy: Singapur obserwuje!) oraz do podporządkowania i kontroli pracowników znajdujących się w rozbudowanym „środku” systemu żywnościowego niewidzialnym centrom dowodzenia.

Jest to kopia do tego, co Uber zrobił z rynkiem taksówek albo co Rappi i iFood, popularne w Ameryce Łacińskiej aplikacje do zamawiania artykułów spożywczych z dostawą do domu, zrobiły z dostawcami zakupów spożywczych i jedzenia w Ameryce Łacińskiej.

W szczególności handlarki i sprzedawczynie zostaną sprowadzone do roli pracownic akordowych dla firm Big Tech, a jednocześnie do roli konsumentek ich produktów finansowych, płacących opłaty za transakcje cyfrowe oraz odsetki od mikrokredytów.

Rozważmy przykład Twiga Foods, jednej z kilku agrotechnologicznych spółek start-upowych, które otrzymały finansowanie w ramach programu Microsoftu 4Afrika[26]. Firma została założona przez amerykańskiego naukowca, który podczas badań nad hurtowymi rynkami w Nairobi doszedł do przekonania, iż istnieje duży potencjał w bezpośrednim łączeniu rolników z drobnymi sprzedawcami, z pominięciem potężnych karteli. Wspierana przez Bank Światowy, Microsoft oraz inne fundusze, Twiga Foods zbudowała flotę ciężarówek, które pozyskują żywność od rolników spoza Nairobi, a następnie dostarczają ją bezpośrednio do sieci drobnych sprzedawców w mieście. Wszystkie transakcje, łącznie z płatnościami, realizowane są za pośrednictwem telefonów komórkowych i są obsługiwane przez cyfrową platformę Microsoftu oraz chmurę Azure[27].

Współzałożyciel Twiga Foods Grant Brooke. Źródło: www.1776

Wczesny sukces Twiga zwrócił uwagę większych firm, które poszukiwały sposobu na wejście na gwałtownie rosnący afrykański rynek konsumencki. Goldman Sachs oraz francuska rodzina będąca właścicielem sieci supermarketów Auchan objęły znaczące udziały w spółce. Twiga nawiązała również współpracę z IBM, jednym z czołowych dostawców usług chmurowych, w celu pilotażowego wdrożenia cyfrowego systemu bankowego dla swoich sprzedawców.

Niedawno Twiga zawarła partnerstwo z największym kenijskim detalistą e-commerce, w wyniku czego zaczęła sprzedawać żywność bezpośrednio konsumentom, eliminując drobnych sprzedawców, którym pierwotnie miała służyć. Firma zapowiada także, iż zamierza wykorzystać gwałtownie rozrastającą się sieć supermarketów Auchan do rozszerzenia swojej działalność na Afrykę Zachodnią[28].

Twiga wprowadziła pewne ulepszenia w kenijskim systemie dystrybucji żywności, jednak finansowe oszczędności, które z tego wynikają, nie są przekazywane ani rolnikom, ani drobnym sprzedawcom.

Najistotniejszym rezultatem działalności spółki było umożliwienie korporacjom wejścia w środkowe ogniwa dystrybucji żywności i czerpanie z tego zysków.

Kierunek, w jakim korporacje prowadzą cyfrowe rolnictwo i dystrybucję żywności, wpisuje się w szersze przemiany sektora handlu detalicznego. Pandemia COVID-19 przyspieszyła rozwój internetowej sprzedaży żywności, który firmy Big Tech, takie jak Alibaba i Amazon, od lat agresywnie promują (zob.: Jak Big Tech i sztuczna inteligencja kontrolują nasze zakupy). Próbują umocnić swoją pozycję w krajach, gdzie handel żywnością wciąż w dużej mierze opiera się na sieciach drobnych sprzedawców i handlarzy oraz/lub na państwowo regulowanych systemach hurtowych. Intensywnie promują platformy cyfrowe jako rzekomo korzystniejszą opcję marketingową dla rolników, jednocześnie ukrywając własne monopolistyczne ambicje.

W Indiach, gdzie od lat toczy się zacięta walka o niedopuszczenie wielkich sieci handlowych do rynku, korporacje zaczęły kolonizować przestrzeń handlu detalicznego za pośrednictwem e-commerce.

Walmart, amerykański gigant handlu detalicznego, wszedł na indyjski rynek w 2016 roku, przejmując internetowy start-up handlowy Jet.com za 3,3 mld dolarów. W 2018 roku za 16 mld dolarów dokonał przejęcia największej indyjskiej platformy handlu internetowego Flipkart. Amazon nie pozostaje daleko w tyle. w tej chwili Walmart i Amazon kontrolują niemal dwie trzecie indyjskiego rynku handlu cyfrowego.

Korporacyjna ekspansja handlu internetowego w Indiach stanowi bezpośrednie zagrożenie dla milionów ulicznych sprzedawców, drobnych handlarzy i rodzinnych sklepików.

Amazon i Walmart stosują drapieżne strategie cenowe i inne nieuczciwe praktyki biznesowe, aby przyciągnąć klientów na swoje platformy internetowe. Gdy obie firmy osiągnęły zyski przekraczające 3 miliardy dolarów w zaledwie sześć dni podczas wyprzedaży z okazji święta Diwali, mali indyjscy przedsiębiorcy w desperacji wzywali do bojkotu zakupów online[29].

Coraz więcej korporacji chce zdobyć dla siebie kawałek rosnącego indyjskiego rynku handlu cyfrowego. W 2020 roku Facebook oraz Kohlberg Kravis Roberts&Co, wpływowa amerykańska firma inwestycyjna, zainwestowały ponad 7 miliardów dolarów w Reliance Jio, cyfrowy sklep jednej z największych sieci detalicznych w Indiach. Klienci sklepu mogą robić zakupy w Reliance Jio za pośrednictwem aplikacji WhatsApp należącej do Facebooka[30].

Chociaż zakupy online nie rozwinęły się w Ameryce Łacińskiej tak jak w innych regionach, ich obecny wzrost jest ogromny. Napędzany jest przez ekspansję mobilnych aplikacji dostawczych, takich jak „Rappi”, które oferują pełen zakres usług, od żywności po apteki, od usług bankowych po książki, by wymienić tylko kilka. Firma odnotowuje niezwykły wzrost w Ameryce Łacińskiej, podwajając swoje rozmiary co parę miesięcy. W ciągu ostatnich pięciu lat rozszerzyła swoją działalność na dziewięć państw w regionie. Jej hasło brzmi „Biegniemy dla Ciebie”. w tej chwili wyceniana jest na 3,5 miliarda dolarów.

Według Luisa Techery z Rappi Meksyk, ich strategiczna wartość polega na informacji, jaką zbierają o zachowaniach zakupowych swoich klientów: „Na przykład, jeżeli Gillette chce wprowadzić nową maszynkę do golenia, może poprosić Rappi o dotarcie do 100 000 osób, które w przeszłości kupiły maszynkę Gillette, mają od 27 do 35 lat i mieszkają w określonym regionie”[31].

„Strzeżcie się rolnicy: Singapur obserwuje!”

W 2014 roku firma Olam z siedzibą w Singapurze, trzeci co do wielkości przetwórca kakao na świecie, uruchomiła na Wybrzeżu Kości Słoniowej i w Ghanie system Olam Farmer Information System (OFIS). Firma twierdzi, iż „technologia pozwala pracownikom terenowym na bezpośrednie przeprowadzanie pomiarów i rejestrowanie informacji o tysiącach gospodarstw, otaczającym je krajobrazie, a także o sytuacji społecznej rolnika”.

Dane obejmujące m.in. wielkość gospodarstwa, jego lokalizację, wiek drzew kakaowców, infrastrukturę ekonomiczną, społeczną i zdrowotną oraz systemy wsparcia ekologicznego są zbierane na poziomie gospodarstwa dzięki przenośnego urządzenia przez wyszkolonych pracowników terenowych Olam. Pracownicy Olam informują rolników, w jaki sposób dane mogą być wykorzystane. Zapewniają ich, iż wszelkie dane osobowe będą dostępne wyłącznie dla pracowników Olam i wybranych klientów firmy zgodnie z warunkami korzystania z ich usług. Rolnik albo wyraża zgodę na udostępnienie odpowiednich informacji albo rezygnuje z udziału w zbieraniu danych. Baza danych OFIS jest własnością Olam International Limited z siedzibą w Singapurze, a wszystkie procedury związane z danymi osobowymi są zgodne z prawem i praktyką Singapuru. GPS jest szeroko wykorzystywany do lokalizacji rolników, tworzenia map gospodarstw i oznaczania kluczowych punktów infrastruktury społecznej w wsiach. Dane z tych map i ankiet rolników są przesyłane przez aplikację działającą na systemie Android do bazy danych Olam, a następnie wizualizowane dzięki internetowego interfejsu mapowego i narzędzi analitycznych, w celu generowania raportów” [32].

Olam twierdzi, iż wykorzystuje te dane, aby pomagać rolnikom maksymalizować ich wydajność i unikać wylesiania. Nie wspomina przy tym, w jaki sposób to gromadzenie informacji może służyć obniżaniu cen i maksymalizacji zysków firmy.

Mali rolnicy w Ghanie i na Wybrzeżu Kości Słoniowej od dawna są w konflikcie cenowym z Olam i innymi dużymi handlarzami kakao. Mali plantatorzy zarabiają marne 1,31 USD dziennie, znacznie poniżej granicy skrajnego ubóstwa zdefiniowanej przez ONZ wynoszącej 1,90 USD, przy czym jedna czwarta tej kwoty pochodzi ze źródeł innych niż kakao [33]. W październiku 2019 r. rządy Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej podjęły pewne kroki mające na celu poprawę sytuacji, nakazując firmom wypłacać rolnikom „dodatek pozwalający na godne utrzymanie” w wysokości 400 USD za tonę, (co było kompromisem po odrzuceniu przez firmy propozycji ustalenia ceny minimalnej). Jednak Ghana i Wybrzeże Kości Słoniowej twierdzą, iż wielcy handlarze, w tym Olam, już podważają ten program. Według nich Olam, trzeci co do wielkości przetwórca kakao na świecie, celowo ogranicza zakupy ziaren z Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej, sabotując w ten sposób program „dodatku na godne utrzymanie” [34].
Jak Big Tech i sztuczna inteligencja kontrolują nasze zakupy

Coraz częściej wielkie platformy dystrybucji żywności wykorzystują sztuczną inteligencję (AI) do przewidywania naszych preferencji żywieniowych i nakłaniania nas do większych zakupów.

Will Broome jest założycielem Ubamarket, brytyjskiej firmy tworzącej aplikację zakupową, która pozwala ludziom płacić za produkty przez telefon, tworzyć listy zakupów i skanować produkty w celu sprawdzenia składników i alergenów. „Nasz system śledzi wzorce zachowań ludzi, a nie same zakupy. Im więcej robisz zakupów, tym więcej sztuczna inteligencja wie o tym, jakie produkty lubisz” – mówi. „Moduł AI uczy się w trakcie działania i staje się przewidujący”. „Dzięki aplikacji odkryliśmy, iż średnia zawartość koszyka wzrosła o 20%, a osoby korzystające z aplikacji są trzykrotnie bardziej skłonne wrócić, by zrobić zakupy w tym samym sklepie” – dodaje Broome.

Daniel Burke, konsultant handlowy z firmy Blick Rothenberg, nazywa to „Świętym Graalem”, który służy do „budowania profilu klientów i sugerowania produktu, zanim zdadzą sobie sprawę, iż właśnie go chcieli”.

W Niemczech berliński start-up o nazwie SO1 robi podobne rzeczy ze swoim systemem sztucznej inteligencji dla detalistów. Firma twierdzi, iż dziewięć razy więcej klientów kupuje produkty sugerowane przez AI niż te oferowane w tradycyjnych promocjach, choćby gdy rabaty są o 30% mniejsze.

Gigant sprzedaży internetowej, Amazon, doskonale zna się na gromadzeniu danych. Posiada ogromne ilości informacji o swoich klientach, zarówno z zakupów online, jak i za pośrednictwem swoich produktów, takich jak interaktywne głośniki Echo Dot, które wykonują polecenia użytkownika. Firma teraz wkracza w handel tradycyjny, uruchamiając sklepy stacjonarne wyposażone w technologie komputerowego widzenia wspomaganego sztuczną inteligencją. Oznacza to, iż w supermarketach Amazon Go, działających w tej chwili w 27 lokalizacjach w USA, klienci mogą robić zakupy bez kontaktu z kasjerem czy kasą. Wystarczy, iż przy wejściu przyłożą telefona do czytnika, wezmą wybrane produkty i po prostu wyjdą ze sklepu. Oczywiście, nad wszystkim czuwa sztuczna inteligencja, która na koniec przesyła rachunek.

Kiedy w 2017 roku Amazon przejął Whole Foods Market, dużą sieć sklepów ze zdrową żywnością liczącą ponad 400 placówek w całych Stanach Zjednoczonych, w branży zawrzało. Amazon chce, abyś robił zakupy online, ale nie obchodzi ich, czy chcesz, by żywność została dostarczona do domu, czy odbierzesz ją w sklepie. Oferują obie opcje. Niewątpliwie niedługo będą też podpowiadać, co kupić, na podstawie twoich preferencji zapisanych w ich ogromnych bazach danych.

Według grupy badawczej Gartner, ponad trzy czwarte dużych sieci handlowych na świecie już korzysta z systemów sztucznej inteligencji lub planuje je niedługo zainstalować. Twierdzą, iż pandemia na całym świecie przyspieszyła ten trend, ponieważ dramatycznie zmieniła nawyki konsumentów.

Wszystko to może brzmieć miło i wygodnie dla klientów, którzy są tym zainteresowani, ale dla korporacji pozostało lepiej, ponieważ ludzie mają tendencję do kupowania więcej w odpowiedzi na spersonalizowane „podpowiedzi”. Pojawiają się też poważne obawy, gdy profilowanie związane z zakupami online stanie się powszechne. Kto kontroluje ogromną ilość gromadzonych danych, kto jest ich właścicielem i co się z nimi dzieje? „Kontakt z klientem w każdym aspekcie procesu zakupowego gwałtownie staje się nową walutą” – twierdzi Gartner [35]. Oznacza to, iż dane o twoich preferencjach zakupowych mogą już być gdzieś na sprzedaż. Co, jeżeli profilowanie ludzi będzie opierało się na rasie, statusie społeczno-ekonomicznym lub orientacji seksualnej? I co stanie się z małymi sklepami spożywczymi i lokalnymi targami, które nie mogą pozwolić sobie na wdrożenie sztucznej inteligencji?

Źródło: https://www.bbc.com/news/technology-54522442
Wiadomość do klientów sklepu Amazon Go. Źródło: Shinya Suzuki, Flickr

Jak sprawić, by cyfrowe rolnictwo działało na korzyść ludzi?

Rolnicy, zarówno mali, jak i duzi, już korzystają z nowych technologii cyfrowych. Jak głoszą reklamy: „istnieje wiele sposobów, by te technologie mogły poprawić systemy żywnościowe dla wszystkich. Kto mógłby być przeciwny temu, by rolnicy zdobywali wiedzę o żyzności swoich gleb i stanie upraw dzięki aplikacji w telefonie, albo korzystali z usług zapewniających bezpośrednie połączenie z rynkami i konsumentami w celu sprzedaży produktów?”.

Kto kontroluje te dane i kto udziela tych porad?

Formułowane są istotne pytania o bezpieczeństwo tych systemów dla użytkowników oraz o to, w jakim stopniu mogą ułatwiać zmowę korporacyjną, unikanie opodatkowania i inne przestępstwa. Należy również rozważyć wpływ samych technologii cyfrowych i ich oddziaływanie na wiedzę i praktyki lokalnych rolników.

Istnieje całkiem sporo inicjatyw, które mają na celu zerwanie z zależnością od cyfrowych usług kontrolowanych przez korporacje. Jedną z nich jest „FarmHack”, światowa społeczność rolników, którzy sami konstruują i modyfikują swoje narzędzia oraz bezpłatnie dzielą się informacjami online. Niektóre nowe firmy IT napędzają zmianę w kierunku opartej na crowdsourcingu i wymianie informacji i badań, nie tylko w ramach lokalnych społeczności, ale także wśród małych producentów i przetwórców na całym świecie, którzy mierzą się z podobnymi problemami, na przykład w zakresie technik zwalczania szkodników[36].

W ciągu ostatniej dekady na całym świecie rolnicy zaczęli tworzyć sieci bezpośredniej współpracy między sobą, dzieląc się informacjami i poradami oraz korzystając z narzędzi cyfrowych do komunikacji. Przykładem takiej współpracy było wykorzystanie technologii cyfrowych do docierania z produktami bezpośrednio do konsumentów podczas kryzysu COVID-19, gdy oficjalne kanały dystrybucji żywności zostały przerwane. W wielu miejscach na świecie rolnicy zaczęli korzystać z mediów społecznościowych lub narzędzi e-commerce, aby organizować alternatywne rynki. W stanie Karnataka w Indiach rolnicy zaczęli używać platformy X, publikując filmy ze swoimi produktami i nawiązując kontakty z kupującymi. Inni przywracali tradycyjny handel wymienny, aby poradzić sobie z brakiem gotówki i dopasować podaż do popytu[37].

W Brazylii, po zamknięciu targowisk na otwartym powietrzu i skoncentrowaniu dystrybucji żywności w dużych supermarketach – do których drobni rolnicy nie mają bezpośredniego dostępu – ruch drobnych rolników MPA zorganizował system dystrybucji we współpracy ze spółdzielnią taksówkarzy i grupą konsumentów. System ten działa cyfrowo, za pośrednictwem WhatsAppa oraz strony internetowej z cotygodniowym wykazem dostępnych produktów. w tej chwili tzw. infokoszyk obejmuje średnio 300 koszyków żywności tygodniowo, głównie świeżych produktów, docierając do około 3000 konsumentów w Rio de Janeiro i okolicach[38]. Logistykę organizuje Peasant Production Units, czyli brazylijski ruch społeczny, skupiający około 40 gospodarstw.

Te wszystkie oddolnie inicjowane działania zasługują na nasze pełne wsparcie. Pojawia się jednak pytanie, czy będą one w stanie oprzeć się naporowi platform i usług rozwijanych w tej chwili przez korporacje, które są wyraźnie nastawione na rolnictwo przemysłowe. Jak pokazał niniejszy raport, faworyzują one stosowanie chemicznych środków ochrony roślin i kosztownych maszyn oraz produkcję towarów przeznaczonych dla korporacyjnych nabywców, a nie dla lokalnych rynków. Sprzyjają centralizacji, koncentracji i uniformizacji oraz są podatne na nadużycia i monopolizację. W efekcie będą tylko pogłębiać liczne kryzysy dotykające globalny system żywnościowy.

Należy stawiać opór przejmowaniu cyfrowego rolnictwa przez korporacje.

Aby to się udało, producenci żywności (rolnicy, rybacy, mali sprzedawcy, uliczni handlarze, pracownicy rolni i inni) muszą ze sobą współpracować, aby ograniczyć władzę Big Tech i jej miliarderów oraz walczyć o wizję rolnictwa opartego na demokratycznym i różnorodnym udziale w produkcji oraz wymianie wiedzy i informacji.

******

Nazwa korporacjiZaangażowanie największych światowych korporacji technologii cyfrowych w rolnictwo cyfrowe
Microsoft– Opracował projekt FarmBeats, oferujący szereg technologii kontrolowanych przez chmurę Microsoftu. FarmBeats monitoruje i analizuje stan gleby, wody, upraw, dane klimatyczne oraz aktualne prognozy pogody.
– Inicjatywa Microsoft 4Afrika we współpracy z AGRA ma na celu budowę technologicznych rozwiązań dla rolnictwa w Kenii, Nigerii, Rwandzie, Ghanie, Tanzanii, Ugandzie, Malawi i Etiopii.
Apple– Współpracuje z Agworld nad rozwojem rolnictwa precyzyjnego; Apple Watch ma centralizować zarządzanie gospodarstwem, dostarczając informacje agronomiczne, historię upraw na polu, podgląd finansów gospodarstwa, powiadomienia z zaleceniami agronomów oraz informacje o gotowości pola do zbiorów. Apple Watch z Agworld jest dostępny w USA, Australii, Nowej Zelandii, RPA i Chile.
– Apple wydało także aplikację Resolution, platformę opartą na chmurze do zarządzania gospodarstwem, zawierającą mapę gospodarstwa do rejestrowania i przechowywania codziennych zdarzeń i zadań w gospodarstwie.
Amazon– Przejęło Whole Foods za 16 mld USD i zainwestowało ponad 500 mln USD w zapasy żywności w Indiach i Australii.
– Amazon Web Services (AWS) dostarcza technologie rolnictwa precyzyjnego, integrując dane rolnicze na całym świecie. Użytkownikami AWS są m.in.: Indian Farmers Fertiliser Cooperative Limited (IFFCO), projekt WeFarm w Afryce oraz japońska firma Yanmar, która opracowała Smart Greenhouse.
– Farmobile wspiera rolników w zbieraniu i interpretowaniu danych z gospodarstw oraz umożliwia im zarabianie na tych danych.
Facebook– Zainwestował 5,7 mld USD w Reliance Jio, największego operatora sieci mobilnej w Indiach. W 2020 r. Jio uruchomiło aplikację mobilną Jio Krishi skierowaną do rolników. Aplikacja dostarcza małym producentom porady dotyczące technik rolnictwa precyzyjnego i wspiera ich w podejmowaniu decyzji opartych na danych, np. dotyczących sadzenia, nawadniania czy ochrony roślin.
Google– Opracowało Earth Map we współpracy z platformą FAO Hand-in-Hand. Narzędzie wykorzystuje dane do analizy klimatu, środowiska i informacji rolniczych.
Alibaba– Kieruje fuzją offline i online handlu detalicznego żywnością, inwestując 12,7 miliarda dolarów w sklepy stacjonarne i jest w trakcie przejęcia francuskiego operatora detalicznego Auchan za kolejne 3,6 miliarda dolarów.
– Nabył 57% udziałów w Milk New Zealand Dairy, aby zapewnić ponad 9500 litrów mleka tygodniowo do sprzedaży online w Chinach.
Tabela 1. Firmy i instytucje wkraczające w rolnictwo cyfrowe
Nazwa producentaNajwięksi światowi producenci agrochemiczni – zaangażowanie w rolnictwo cyfrowe
Syngenta / ChemChina– W 2019 roku Syngenta kupiła Cropio, aby rozwijać swoje rozwiązania w zakresie rolnictwa cyfrowego. Ponad 40 milionów hektarów na świecie miało być zarządzanych przy użyciu cyfrowych narzędzi Syngenty. Planowano podwojenie tej powierzchni do końca 2020 roku.
Bayer / Monsanto– Bayer posiada platformę Climate FieldView, którą przejął wraz z firmą Monsanto oraz serwisem climate.com kupionym kilka lat wcześniej.
BASF– BASF posiada platformę Xarvio, która pomaga identyfikować chwasty, choroby i szkodniki na polu i przewidywać, kiedy staną się problemem, oraz doradza, kiedy należy wykonać oprysk lub nawożenie.
– BASF tworzy też spółkę z technologicznym gigantem Bosch, aby rozwijać rozwiązania z zakresu rolnictwa cyfrowego.
Corteva– Corteva posiada platformę Granular, narzędzie cyfrowe do zarządzania gospodarstwem.
FMC– FMC Corp. ogłosiła uruchomienie Arc farm intelligence, ekskluzywnej platformy rolnictwa precyzyjnego, która umożliwia rolnikom i doradcom dokładniejsze przewidywanie inwazji szkodników, zanim staną się one problemem.
Nazwa instytucjiZaangażowanie instytucji międzynarodowych w rolnictwo cyfrowe
AGRA– Microsoft współpracuje z AGRA, aby wspierać cyfrową transformację w rolnictwie. Jest to część inicjatywy Microsoft 4Afrika. „Doceniamy wsparcie Microsoftu w zakresie architektury cyfrowej dla ekosystemów cyfrowych i platform big data” – mówi Vanessa Adams, wiceprezes ds. partnerstw strategicznych i szefowa projektu w AGRA.
CGIAR– CGIAR stworzył „Platformę Big Data w rolnictwie”, łącząc w niej wszystkie swoje działania dotyczące rolnictwa cyfrowego. Współpracuje z Microsoftem, aby udostępnić Big Data małym rolnikom.
FAO– Google i FAO uruchomiły nowe narzędzie Big Data dostępne dla wszystkich. „Jestem przekonany, iż transformacja naszych systemów żywnościowych, aby wyżywić świat, zostanie osiągnięta dzięki rolnictwu cyfrowemu” – powiedział dyrektor generalny FAO, Qu Dongyu.
WORLD BANK– Bank Światowy finansuje liczne inicjatywy w zakresie rolnictwa cyfrowego. „Technologie cyfrowe mogą znacząco obniżyć koszty łączenia sprzedawców i nabywców; zmniejszyć nierówności w dostępie do informacji, wiedzy, technologii i rynków; pomóc rolnikom podejmować precyzyjne decyzje dotyczące zarządzania zasobami poprzez szybsze dostarczanie, przetwarzanie i analizowanie coraz większej ilości danych, czyniąc małych producentów bardziej konkurencyjnymi”.

Przypisy:
[1] Emiko Terazono, „Vertical farming: hope or hype?”, Financial Times, 31 October 2020; Data on FDI is from FAOSTAT
[2] In 2016, GRAIN staff visited Fujitsu’s operations outside of Hanoi.
[3] Pat Mooney, „Too big to feed,” IPES, 2017, The ETC Group has done excellent reports on corporate concentration in the food and technology sectors, as well as on issues related to digitalisation of the food system.
[4] „Azure FarmBeats”, accessed November 2020
[5] Precision Planting, „FieldView plus frequently asked questions”, accessed November 2020
[6] IPES-Food, „Too big to feed : Exploring the impacts of mega-mergers, concentration, of power in the agri-food sector”, 2017
[7] Bruce Upbin, „Monsanto Buys Climate Corp For $930 Million”. Forbes, 2 October 2013
[8] Climate Fieldview
[9] Xarvio Digital Farming Solutions
[10] Syngenta, „Syngenta acquires Cropio”, 2 September 2019
[11] Yara, „Solutions and tools for modern farming”
[12] Rosa Luxembourg Stiftung, „False promises: The alliance for a green revolution in Africa (AGRA)”, July 2020
[13] „Microsoft reaffirms its commitment to the Alliance for a Green Revolution in Africa to support digital transformation in agriculture”, 20 September 2020
[14] AGRA, „AGRA Covid-19 situation report”, 29 May 2020
[15] „Digital Agriculture: Farmers in India are using AI to increase crop yields”, 7 November 2017; CGIAR Platform for big data in agriculture, “webinar on scaling in practice”, 10 November 2020
[16] „The world’s first services marketplace for smallholder agriculture”, https://www.climate-edge.com/
[17] Ryan Loftus, „The future of farming: The start-up digitizing agriculture in developing nations”
[18] „Meet Arifu, the social enterprise that uses technology to empower the BoP!”, 10 June 2018
[19] Gianluca Iazzolino, „Harvesting data: Who benefits from platformization of agricultural finance in Kenya?”, 29 March 2019
[20] Duncan Miriri, „Credit from Safaricom’s farming app sows seeds of change in Kenya”, Reuters, 15 June 2020
[21] Fernanda Bompan and Álvaro Campos, „Volume diário de transações no Pix surpreende e já ultrapassa R$ 50 milhões,” Valor, 12 November 2020
[22] Sun Yu, „China’s banking regulator signals tougher fintech antitrust laws,” Financial Times, 11 November 2020
[23] Nicole Kobie, „The complicated truth about China’s social credit system,” Wired, 7 June 2019
[24] Xiaowei Wang, „Behind China’s ‘pork miracle’: how technology is transforming rural hog farming”, Guardian, 8 October 2020
[25] Gianluca Iazzolino, op cit
[26] „Investing in African agri-tech”, Microsoft website
[27] „Kenyan agriculture and logistics company unlocks market access across the country”, Microsoft website, dostęp: 22 July 2020
[28] „Twiga Foods entices France’s richest family”, 12 June 2019, https://www.dhahabu.co.ke/2019/06/12/twiga-foods-entices-frances-richest-family/
[29] GRAIN, „Black Diwali: E-commerce eats away at the livelihoods of small retailers”, 26 November 2019
[30] TechCrunch, „Reliance and Facebook pilot JioMart grocery shopping on WhatsApp
[31] „Más que tu dinero, a Rappi le interesan tus datos”, Forbes Mexico, January 6, 2020
[32] Zoe Maddison, „Olam Farmer Information System (OFIS): improving smallholder productivity and livelihoods”, in FAO and ITU, „E-agriculture in Action: Big Data for Agriculture”, 2019:
[33] Terry Slavin, „Extreme poverty still fuelling deforestation from cocoa in West Africa’”, Reuters, 10 March 2020: https://www.reutersevents.com/sustainability/extreme-poverty-still-fuelling-deforestation-cocoa-west-africa
[34] Isis Almeida et al., „Chocolate war: Hershey, Mars accused of trying to undermine cocoa farmers’ pay,” Los Angeles Times, 1 December 2020
[35] Gartner, „Gartner Predicts At Least Two Top Global Retailers Will Establish Robot Resource Organizations to Manage Nonhuman Workers By 2025” [dostęp: 4 February 2020].
[36] IPES-Food, op cit
[37] GRAIN, „Millions forced to choose between hunger or Covid-19”, May 2020
[38] Cesta camponesa de alimentos saudáveis

Idź do oryginalnego materiału