Susza kolejny rok nęka rolników. Jak z nią walczyć?

1 godzina temu

Zbliżająca się do Polski kolejna fala upałów oznacza ponowne nasilenie się problemów z suszą rolniczą. Jak skutecznie przeciwdziałać temu zjawisku zarówno na poziomie gospodarstw, jak i całej Unii Europejskiej?

Susza kolejny rok nęka rolników. Jak z nią walczyć?

Susza rolnicza stała się klęską żywiołową dotykającą rolników, sadowników i ogrodników już co roku i powodującą ogromne straty w plonach – zwłaszcza tam, gdzie nie ma nowoczesnych systemów nawadniających.

Upały, które w drugiej połowie czerwca w dużej części Polski przekroczyły 40°C, spowodowały szczególny problem dla producentów zbóż. W nieco lepszej sytuacji są na razie sadownicy, choć w sadach owocowych ogromne straty spowodowały już w tym roku wiosenne przymrozki.

Jak rolnicy radzą sobie z nawadnianiem upraw, które typy upraw są w tym roku najbardziej zagrożone i co zdaniem ekspertów powinno robić się na poziomie unijnym i krajowym, aby poprawić retencjonowanie wody w rolnictwie i ograniczyć szkody wynikające z suszy?

Zagrożenie suszą

Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 11 kwietnia 2019 r. w sprawie wartości klimatycznego bilansu wodnego dla poszczególnych gatunków roślin uprawnych i gleb, oznaczających wystąpienie suszy, stwierdzono występowanie zagrożenia suszą rolniczą dla dwunastu grup upraw: zbóż jarych, zbóż ozimych, rzepaku i rzepiku, krzewów owocowych, drzew owocowych, truskawek, kukurydzy na ziarno, kukurydzy na kiszonkę, warzyw gruntowych, tytoniu oraz roślin strączkowych.

Według Systemu Monitoringu Suszy Rolnicze Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa Państwowego Instytutu Badawczego (IUNG-PIB) w aktualizacji z wczoraj (14 lipca 2026 r.) odnotowano zagrożenie suszą występuje w przypadku:

  • zbóż jarych – w 1623 gminach, co stanowi około 65 proc. ogólnej liczby gmin zagrożonych w kraju (najwięcej w województwach kujawsko-pomorskim, mazowieckim, lubelskim i lubuskim),
  • zbóż ozimych – 1425 gmin – 57 proc. gmin (najwięcej w województwach kujawsko-pomorskim, mazowieckim, lubelskim),
  • krzewów owocowych – 1012 gmin – 40,8 proc. gmin (najwięcej w województwach lubelskim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim i łódzkim),
  • truskawek – 1214 gmin – 48 proc. gmin (najwięcej w województwach kujawsko-pomorskim, lubelskim, mazowieckim i lubuskim),
  • rzepaku i rzepiku – 1004 gmin – 40,50 proc. gmin (najwięcej w województwach lubelskim i podkarpackim),
  • drzew owocowych – 94 gminy – 3,7 proc. gmin (najwięcej w województwie lubelskim,
  • kukurydzy na ziarno i kukurydzy na kiszonkę- 537 gmin – 21,6 proc. gmin (najwięcej w województwach lubelskim, łódzkim, podkarpackim),
  • roślin strączkowych – 512 gmin – 20 proc. gmin (najwięcej w województwach lubelskim i łódzkim),
  • tytoń – 96 gmin – 3,8 proc. gmin (w województwach lubelskim i podkarpackim).

Po fali upałów z końca czerwca początek lipca przyniósł ochłodzenie. Średnia temperatura powietrza w pierwszej dekadzie lipca wyniosła od 14,8°C do 19,2°C, podaje IUNG.

Najchłodniej było na północy kraju, gdzie wartości średniej temperatury powietrza mieściły się w przedziale od 14,8°C do około 17°C. Najcieplej było na południowym zachodzie Polski, gdzie średnia temperatura powietrza przekroczyła 19°C.

Teraz jednak temperatura ponownie się zwiększyła i zbliża się do 30°C, i nie jest to z pewnością ostatnia tegoroczna fala upałów.

Wspólna Polityka Rolna a walka z suszą

Zreformowana Wspólna Polityka Rolna 2023-2027, która weszła w życie 1 stycznia 2023 roku, obejmuje ona silniejszą ochronę zasobów wodnych, zwiększone wsparcie dla zrównoważonych praktyk oraz zbliża rolnictwo do celów Europejskiego Zielonego Ładu.

Jednym z dziesięciu celów WPR 2023-27 jest zrównoważone zarządzanie zasobami naturalnymi, w tym wodą. W istocie zrównoważone zarządzanie wodą jest niezbędne dla wszystkich 10 celów społecznych, środowiskowych i gospodarczych WPi.

Projektując swoje krajowe Plany Strategiczne WPR państwa UE miały większą elastyczność w stosowaniu interwencji, które skutecznie rozwiązują lokalne i regionalne wyzwania związane z wykorzystaniem wody w rolnictwie. Miało to przyczynić się do realizacji celów UE dotyczących bezpiecznej wody.

Zgodnie z zasadami warunkowości beneficjenci WPR mają swoje płatności powiązane z zestawem ustawowych wymagań zarządzania (SMR) oraz dobrymi warunkami rolniczymi i środowiskowymi (GAEC).

Zasady warunkowości szczególnie istotne dla wody obejmują wymogi kontroli pobierania i zaniedbywania zanieczyszczeń oraz rozpraszania źródeł zanieczyszczeń fosforanów (SMR 1), dyrektywę o azotanach (poprzez SMR 2) oraz pasy buforowe wzdłuż cieków wodnych (GAEC 4).

Nawadnianie kroplowe: Rozwiązanie skuteczne, ale doraźne

Jednym z najpopularniejszych nowoczesnych sposobów doraźnego przeciwdziałania suszy w niektórych typach upraw jest nawadnianie kropelkowe, znane również jako nawadnianie dolne (w odróżnieniu od górnego, które chroni przed przymrozkami) lub mikronawadnianie.

Ten sposób pozwala dostarczać wodę bezpośrednio do korzeni roślin, co minimalizuje jej straty spowodowane parowaniem czy odpływem.

System nawadniania kropelkowy pierwotnie stosowano w szklarniach i tunelach foliowych. Z czasem zyskał szerokie zastosowanie również w ogrodnictwie i sadownictwie. Rośliny otrzymują wodę wolno, ale systematycznie, co sprzyja ich równomiernemu rozwojowi i pozwala na osiągnięcie lepszych plonów.

Nawadnianie kropelkowe najlepiej sprawdzi się w uprawach rolnych, ogrodach warzywnych i sadach, gdzie rośliny są rozmieszczone w rzędach lub oddzielnie. Ten sposób można wykorzystywać do nawadniania roślin doniczkowych, krzewów, drzewek owocowych w sadach i warzyw, a także roślin w szklarniach.

Współczesne nawadnianie kroplowe jest uznawane za jedną z najważniejszych innowacji w rolnictwie od czasu wynalezienia w latach 30. XX wieku zraszacza uderzeniowego, który stanowił pierwszą praktyczną alternatywę dla nawadniania powierzchniowego.

Najpopularniejszy typ to nawadnianie kroplowe naziemne. W takim systemie przewody rozmieszcza się bezpośrednio na powierzchni gleby, dzięki czemu łatwiej monitorować ich działanie i gwałtownie usuwać ewentualne nieszczelności. Woda jest dostarczana w określonych miejscach przez kroplowniki, a następnie powoli przenika do gleby w pobliżu źródła, co umożliwia precyzyjne nawodnienie strefy korzeniowej roślin.

Nie sprawdzi się jednak na dużych, jednolitych obszarach, takich jak trawniki czy pola uprawne, gdzie potrzebne jest bardziej rozproszone podlewanie. W takich przypadkach lepsze są systemy zraszaczy, które pokrywają większą powierzchnię terenu i nawadniają równomiernie całość. Wielu rolników i ogrodników wciąż stosuje nawadnianie dzięki rozciąganych na polu węży i systemów zraszaczy, obejmujących zasięgiem duże fragmenty pól.

Nawet w uprawach szklarniowych i sadowniczych nawadnianie kroplowe ma jednak swoje wady. Choć rozwiązanie to pozwala zaoszczędzić dużo wody i utrudnia rozwój chwastów (bo ogranicza wilgotność powierzchniową gleby), to instalacja systemu wymaga sporych nakładów finansowych.

Potrzeba strategii w ramach WPR

Oprócz doraźnych rozwiązań do skutecznej walki z suszą potrzeba jednak przede wszystkim rozwiązań systemowych

Woda – mimo iż jest kluczowym zasobem dla rolnictwa – w praktyce nie ma jednak własnego, dedykowanego programu w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, zwraca uwagę dr inż. Mikołaj Troczyński, specjalista ds. OZE w WWF Polska.

– To paradoks, bo choć wydaje się, iż jest wszędzie, w rzeczywistości coraz bardziej jej brakuje. Potrzebujemy odrębnej osi działań, łączącej rolnictwo, środowisko i inne sektory gospodarki – uważa ekspert.

– Polska nie ma lodowców – dysponujemy wyłącznie wodą opadową. Musimy więc nauczyć się zatrzymywać tę wodę tam, gdzie spada. Zanim trafi do rzek, powinna wsiąknąć w glebę, a nie spływać po jej powierzchni. To największe wyzwanie gospodarki wodnej w rolnictwie – podkreśla.

Jak mówi Troczyński, straty w rolnictwie wynikające z niedoboru wody są szacowane na 3–11 mld zł rocznie. Co więcej, użytki rolne zajmują ponad połowę powierzchni Polski, więc ponad połowa wody opadowej przechodzi przez obszary rolnicze.

– Oznacza to, iż sposób gospodarowania wodą w rolnictwie wpływa nie tylko na produkcję żywności, ale na całą gospodarkę – od przemysłu po centra danych i rozwój sztucznej inteligencji. Dlatego polityka wodna nie może być postrzegana wyłącznie przez pryzmat rolnictwa – zwraca uwagę analityk.

Jego zdaniem potrzeba dzisiaj spójnej krajowej strategii wodnej, w którą wpisana byłaby także Wspólna Polityka Rolna. – To dobry moment, ponieważ Unia Europejska przyjęła strategię odporności wodnej – zwraca uwagę Troczyński, dodając, iż w Polsce funkcjonuje dziś kilka dokumentów dotyczących wody, suszy i gospodarowania zasobami, ale często są one niespójne i prowadzą do nieskutecznych działań.

Jeżeli chodzi o Wspólną Politykę Rolną, to według Troczyńskiego powinna ona w większym stopniu wspierać działania realizowane w skali całych zlewni oraz wspólne przedsięwzięcia wielu rolników. Należy również finansować inwestycje nieprodukcyjne związane z retencją wody oraz wprowadzić ocenę zgodności z zasadą DNSH dla inwestycji finansowanych z WPR. Warto także stworzyć katalog przedsięwzięć, które nie powinny otrzymywać wsparcia, jeżeli pogarszają stosunki wodne.

Mróz zabrał owoce, upał dopełnił zniszczeń. Sadownicy liczą miliardowe straty

Ministerstwo: Trzeba zmienić sposób myślenia

W polskim Planie Strategicznym w ramach obecnej WPR polski rząd podjął decyzję, aby skupić się na retencjonowaniu wody, która jest w granicy rolnika, podkreśla dr inż. Bogdan Pomianek, zastępca dyrektora Departamentu Wspólnej Polityki Rolnej w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Według niego podstawową kwestią, na którą rolnik ma bezpośredni wpływ, jest retencja glebowa i środowiskowa, rozumiana m.in. poprzez zwiększanie retencji glebowej, czego przykładem jest jeden z w tej chwili wdrażanych ekoschematów.

Odnosząc się natomiast do przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej, Pomianek stwierdza, iż na poziomie gospodarstwa trzeba przez cały czas koncentrować się przede wszystkim na zwiększaniu zasobów wody poprzez wzrost zawartości materii organicznej w glebie. – Dzięki temu budujemy odporność gospodarstw na skutki suszy – wskazuje urzędnik.

Dodaje, iż znaczenie mają również zadrzewienia śródpolne, które wspierają retencję. Uzupełnieniem działań na poziomie gospodarstwa powinno być także retencjonowanie wody opadowej i roztopowej.

– Powinniśmy dążyć do tego, aby woda nie odpływała z gospodarstwa. Wystarczy spojrzeć na zużycie wody przy ochronie roślin – mówimy o setkach, a choćby tysiącach litrów. Odpowiednie gospodarowanie wodą pozwala więc również ograniczać koszty produkcji – podkreśla.

Jego zdaniem konieczna jest zmiana sposobu myślenia. – Nie możemy traktować suszy jako zjawiska wyjątkowego. Dziś funkcjonujemy w warunkach permanentnej suszy i do tej rzeczywistości musimy się dostosować. Dotyczy to nie tylko rolników, ale wszystkich mieszkańców obszarów wiejskich – zaznacza.

Aleksandra Krzysztoszek FocusEurope.pl

Idź do oryginalnego materiału