Ministerstwo Rolnictwa pracuje nad zmianą sposobu monitorowania i szacowania strat spowodowanych suszą. Do systemu ma trafiać więcej danych z terenu, w tym ze stacji meteorologicznych należących do rolników. Rozważana jest także nowa definicja suszy rolniczej oraz uwzględnienie zjawiska tzw. suszy błyskawicznej. To odpowiedź na wieloletnią krytykę obecnego modelu, który zdaniem samorządu rolniczego często nie pokazuje rzeczywistej skali strat w gospodarstwach.
Susza ma być liczona inaczej. Resort rolnictwa szykuje duże zmiany w systemieProblem nie jest nowy. Wielkopolska Izba Rolnicza od lat zwraca uwagę, iż obecny system monitorowania suszy oraz aplikacja służąca do szacowania szkód nie zawsze odpowiadają temu, co rolnicy widzą na polach.
W praktyce zdarzają się sytuacje, w których gospodarstwo ponosi wyraźne straty w plonach, natomiast system nie kwalifikuje danego obszaru jako dotkniętego suszą we właściwym stopniu.
Susza nie kończy się już na letnich upałach
Zmienia się przede wszystkim sam charakter suszy.
Jeszcze kilkanaście lat temu największą uwagę zwracano na niedobory opadów w okresie wiosenno-letnim. Dziś problem zaczyna się znacznie wcześniej.
Coraz częściej występują suche jesienie i zimy, przez co gleba wchodzi w nowy sezon wegetacyjny z niedostatecznym zapasem wody.
Ma to ogromne znaczenie zwłaszcza dla zbóż ozimych i rzepaku ozimego, ale również dla wielu innych upraw.
Jeżeli jesienią i zimą brakuje opadów, a wiosna jest ciepła i sucha, deficyt wody narasta bardzo szybko. Tymczasem obecny system oceny zagrożenia suszą rolniczą koncentruje się przede wszystkim na okresie od wiosny do końca lata.
To jeden z elementów, które resort rolnictwa chce przeanalizować.
Nowe zjawisko: susza błyskawiczna
Coraz większym problemem staje się także tzw. susza błyskawiczna.
To sytuacja, w której w krótkim czasie dochodzi do bardzo szybkiego przesuszenia gleby, często połączonego z ekstremalnie wysoką temperaturą.
Przy temperaturach zbliżających się do 40°C rośliny mogą doznać uszkodzeń choćby wtedy, gdy wcześniej warunki wodne nie wskazywały jeszcze na klasyczną, długotrwałą suszę.
Wysoka temperatura, silne parowanie i brak opadów mogą w ciągu kilku dni diametralnie pogorszyć kondycję plantacji.
Obecnie MRiRW konsultuje ten problem z Instytutem Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – PIB w Puławach.
Więcej danych bezpośrednio z pól
Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział, iż system powinien wykorzystywać znacznie więcej informacji pochodzących bezpośrednio z terenu.
Jednym z planowanych kierunków jest włączenie do systemu większej liczby lokalnych stacji meteorologicznych.
Co istotne, brane pod uwagę są również stacje należące do samych rolników.
Takie rozwiązanie mogłoby zwiększyć dokładność danych, szczególnie na obszarach, gdzie warunki pogodowe potrafią zmieniać się na bardzo niewielkiej przestrzeni.
W praktyce może się zdarzyć, iż jedna gmina otrzyma intensywne opady, podczas gdy kilkanaście kilometrów dalej nie spadnie niemal żadna znacząca ilość deszczu.
Dlatego dane z dużych, oddalonych od siebie stacji nie zawsze wystarczają do precyzyjnej oceny strat.
612 punktów pomiarowych to wciąż za mało?
Obecnie system monitoringu suszy rolniczej korzysta z danych pochodzących łącznie z 612 naziemnych punktów pomiarowych.
W tej liczbie znajduje się m.in.:
- 392 stacje meteorologiczne IMGW,
- 184 stacje IUNG.
Sieć jest jednak stopniowo rozbudowywana.
W 2026 roku dodatkowe punkty pomiarowe pojawiły się na polach w województwach: lubuskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim.
Na dziewięciu polach referencyjnych prowadzone są telemetryczne pomiary wilgotności gleby oraz warunków meteorologicznych. Na każdym z pól funkcjonują po trzy punkty pomiarowe.
Docelowo podobne rozwiązania mają być rozszerzane na kolejne regiony kraju.
116 pól referencyjnych w całej Polsce
Równolegle IUNG prowadzi badania na 116 polach referencyjnych rozmieszczonych w różnych częściach kraju.
Pracownicy Instytutu dwa razy w roku oceniają stan upraw i gleby.
Pierwsza ocena wykonywana jest po zimie i na początku wegetacji, druga dotyczy plonowania.
Dane mają pomóc lepiej określić zależność pomiędzy warunkami glebowymi, przebiegiem pogody i rzeczywistymi stratami w plonach.
To właśnie takie informacje mogą w przyszłości stać się podstawą do dokładniejszego modelu szacowania suszy.
Potrzebna nowa definicja suszy rolniczej
Jedną z najważniejszych zmian może być jednak sama definicja suszy.
Obecny model opiera się przede wszystkim na deficycie wody i określonych wskaźnikach klimatycznych. Problem w tym, iż przy coraz częstszych ekstremach pogodowych takie podejście może nie wychwytywać wszystkich strat.
Dlatego realizowane są prace nad nowym sposobem definiowania suszy rolniczej.
Pod uwagę mają być brane nie tylko niedobory opadów, ale również m.in. wilgotność gleby, długość okresów bezdeszczowych, wysokie temperatury, parowanie i lokalne warunki pogodowe.
Jeżeli te elementy zostaną rzeczywiście włączone do systemu, ocena szkód może być znacznie bardziej zbliżona do warunków występujących w gospodarstwach.
Rolnicy od lat domagają się zmian
Samorząd rolniczy od dawna wskazuje, iż obecny model wymaga korekty.
Najwięcej zastrzeżeń budzi sytuacja, w której system nie stwierdza suszy lub ocenia ją na niskim poziomie, podczas gdy rolnik notuje wyraźny spadek plonów.
W takich przypadkach problem nie dotyczy jedynie statystyki. Od wyniku szacowania zależy możliwość uzyskania pomocy publicznej czy innych form wsparcia.
Dlatego zapowiadane zmiany mogą mieć duże znaczenie nie tylko dla samego monitoringu, ale również dla późniejszych decyzji dotyczących rekompensat.
System ma być bardziej lokalny i dokładny
Kierunek zmian jest wyraźny: więcej pomiarów terenowych, większa liczba stacji, dokładniejsze dane i bardziej elastyczna definicja suszy.
Kluczowe będzie jednak to, czy zapowiadane rozwiązania rzeczywiście przełożą się na sposób działania aplikacji i późniejsze szacowanie strat.
Jeżeli system zacznie uwzględniać lokalne różnice pogodowe, wilgotność gleby oraz zjawiska takie jak susza błyskawiczna, może znacznie lepiej oddawać rzeczywistą sytuację w gospodarstwach.
Dla rolników najważniejszy pozostaje jeden efekt: żeby dane z systemu wreszcie pokrywały się z tym, co faktycznie dzieje się na polu.

1 godzina temu















