Czy 4 tys. zł miesięcznie to uczciwa zapłata dla syna pracującego w gospodarstwie ojca? Właśnie to pytanie wywołało gorącą dyskusję wśród rolników w mediach społecznościowych. Jedni twierdzą, iż to całkiem dobra pensja – zwłaszcza gdy młody mieszka z rodzicami i nie ponosi kosztów utrzymania. Inni przekonują, iż przy pracy od świtu do nocy taka kwota jest zdecydowanie za niska.
– Witam gospodarzy. Ile płacicie swoim synom za pracę na gospodarstwie? Syn ma 22 lata, dostaje miesięcznie 4 tys. zł i mówi, iż to za mało – napisał w poście jeden z internautów.
Pomoc czy normalna praca?
Pod wpisem gwałtownie pojawiły się dziesiątki komentarzy. Wielu rolników zwracało uwagę, iż trzeba przede wszystkim odróżnić pomoc w gospodarstwie od regularnej pracy.
– Pomaganie to sytuacja: „Synu przyjedź jutro, pojedziesz uprawiać, bo ja się źle czuję”. Praca to robota dzień w dzień – zauważył jeden z internautów.
Inny komentujący dodał krótko:
– Pomaganie to nie jest pracowanie na gospodarstwie.
4 tysiące złotych – dobra pensja czy za mało?
Dla niektórych rodziców i młodych rolników 4 tysiące złotych miesięcznie wydaje się rozsądną kwotą, zwłaszcza jeżeli młody mieszka w domu, nie opłaca rachunków i ma zapewnione wyżywienie.
– 4 tysiące, z mieszkaniem i wyżywieniem, to bardzo dobra pensja – przyznaje internauta.
Jednak gro komentujących wskazuje, iż jeżeli praca jest wielogodzinna i także w weekendy, to jest to stawka minimalna.
– Policz godziny, odejmij wyżywienie i mieszkanie – realnie wychodzi ok. 7 tys. – argumentuje uczestnik dyskusji.
Dodatkowo, jak zauważają rolnicy, za 4 tysiące trudno byłoby znaleźć pracownika – a syn jest dostępny praktycznie 24/7. W komentarzach pojawiają się też ostrzeżenia, iż młody rolnik może w końcu opuścić gospodarstwo lub zostać niedoceniony.
– Młodość się ma jedną, syn będzie robił za marny grosz do 45 roku życia, a na końcu ojciec się na niego wypnie – pisze jeden z komentujących w sieci.
Wszystko zależy od kondycji gospodarstwa
Sytuacja godziwego wynagrodzenia dla syna rolnika zależy również od kondycji finansowej gospodarstwa.
– Nie należy uogólniać. Różnie bywa na wsi: w jednych gospodarstwach kasy nie brak, w innych jest problem – zauważa rolnik.
Nie bez znaczenia są także przepisy – w 2026 roku minimalna krajowa wynosi 4806 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa 31,40 zł. Syn w wieku 22 lat jest zwolniony z podatku, więc kwota 4 tys. „na rękę” nie jest niska w porównaniu do minimalnych zarobków, szczególnie jeżeli mieszka z rodzicami i nie ponosi kosztów utrzymania.
Własna ziemia zamiast pensji?
Kwota to jedno, ale równie ważne jest podejście do pracy i odpowiedzialność młodego rolnika. Wielu komentujących radzi, aby ojciec rozważył przekazanie synowi części ziemi, co pozwoli mu pracować na siebie.
– Bądź rozważny, przepisz mu kawałek ziemi i niech każdy pracuje na siebie. Te układy z pracą “na tatowym” nigdy nie wychodzą bez szwanku – pada propozycja.
Jeden z internautów opisuje własne doświadczenie:
– Dostałem połowę gospodarstwa i od tego momentu ojciec mi nie płacił, bo mam zarobione pieniądze z mojego areału. Nigdy nie musiałem prosić o 100 zł na piwo czy kwiatka dla dziewczyny.
To pokazuje, iż systematyczne wynagradzanie nie zawsze jest konieczne, jeżeli młody ma realny udział w gospodarstwie i własne źródło dochodu.
„Nie róbcie z synów parobków”
Nie brakuje też opinii, iż syn nie powinien być traktowany jak „parobek”.
– Nie róbcie swoich synów parobkami na gospodarstwie. Zróbcie z nich gospodarzy – apeluje do rodziców rolnik.
A inny dodaje: – Albo wychowujesz robotnika, albo gospodarza.
Młode pokolenie ma inne oczekiwania
Współczesne rodzinne gospodarstwa to starcie tradycji z oczekiwaniami młodych rolników.
– 22 lata to dorosły człowiek – też chce mieć wynagrodzenie za pracę, a nie wieczne tłumaczenie, na co potrzebuje pieniądze – pisze internauta.
Kiedyś, jak zaznaczają komentatorzy, dorosłe dzieci rolników pracowały „za flaszkę wódki” lub drobne kieszonkowe. Dziś młodzi chcą własnych pieniędzy, oszczędności, auta i mieszkania. Ważne jest również, oprócz wynagrodzenia, docenienie ich wkładu.
– Nic nigdy nie brałem, dostawałem tylko wtedy, kiedy ojciec uznał, iż zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Żniwa? Dobra dniówka i spokój. Ja bym się zapadł pod ziemię, jakbym miał od taty brać kasę za pomoc – relacjonuje kolejny.
Najważniejsza jest rozmowa
Kluczowa jest jednak rozmowa między ojcem a synem. Powinna ona obejmować nie tylko wysokość zapłaty za pracę, ale też zakres obowiązków, odpowiedzialność i zasady dotyczące mieszkania, wyżywienia, rachunków oraz perspektywy przejęcia gospodarstwa.
Dzięki temu młody syn rolnika, jak przyznają komentatorzy, szybciej nauczy się zarządzania i podejmowania decyzji w sposób świadomy i odpowiedzialny. Brak porozumienia w tych kwestiach może niestety skutkować odejściem potencjalnego następcy gospodarstwa.

3 godzin temu















