Polska produkcja zwierzęca stoi u progu strukturalnej rewolucji. Podczas ostatniego posiedzenia sejmowej podkomisji ds. dobrostanu zwierząt (8 czerwca 2026 r.) rozgorzała burzliwa dyskusja nad kształtem nowej strategii dla sektora po 2027 roku. Na sali sejmowej doszło do ostrego zderzenia dwóch wizji: bezwzględnej ekonomii rynkowej opartej na silnych gospodarstwach towarowych oraz proekologicznych postulatów wspierania rozdrobnionej hodowli.
Obecnie w resorcie rolnictwa realizowane są intensywne prace nad Strategią Rozwoju Sektora Produkcji Zwierzęcej w Polsce. Dokument przygotowywany przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ-PIB) ma określić, jak polskie rolnictwo ma radzić sobie z nowymi realiami Wspólnej Polityki Rolnej po 2027 roku. Stawka jest wysoka, ponieważ produkcja zwierzęca (na czele z drobiem i mlekiem) to potężny filar naszego eksportu. Jednak debata w Sejmie pokazała, iż wypracowanie wspólnego frontu będzie niezwykle trudne.
Brutalna matematyka ekonomii: 100 tysięcy gospodarstw trzyma rynek
Najsilniejszy głos w dyskusji należał do przedstawicieli sektora wielkotowarowego. Mirosław Dackiewicz z Polskiej Federacji Rolnej apelował o odrzucenie emocji na rzecz twardych wskaźników ekonomicznych. Zwrócił uwagę na potężne rozwarstwienie polskiej wsi, na której zarejestrowanych jest 1,3 mln gospodarstw o niskiej średniej powierzchni (11 ha).
– Około 20% gospodarstw wytwarza de facto większość wartości produkcji rolnej, która jest przekazywana na rynek i na eksport. Zaledwie 100-150 tys. gospodarstw to są gospodarstwa, które się liczą, o ile chodzi o gospodarstwa towarowe na rynku – podkreślał Dackiewicz.
Według branży rynkowej, jeżeli państwo sztucznie zablokuje procesy konsolidacji i modernizacji tych kluczowych podmiotów, polskie rolnictwo straci konkurencyjność w UE. Wtedy największym zagrożeniem nie będą dla nas liberalizacja handlu z Ukrainą czy kraje Mercosuru, ale strukturalne zacofanie, które zafundujemy sobie sami.
Mit „złej wielkiej fermy” kontra realia dobrostanu
Główna oś sporu dotyczyła skali produkcji i jej wpływu na zwierzęta. Strona społeczna – reprezentowana m.in. przez Adrianę Panas z organizacji Chrześcijanie dla Zwierząt – przekonywała do wyhamowania ekspansji dużych ferm na rzecz wsparcia małych, tradycyjnych gospodarstw, które łatwiej wdrażają chów bezklatkowy i wypas pastwiskowy.
Z tymi stereotypami mocno polemizowali jednak hodowcy:
- Nowoczesna technologia sprzyja zwierzętom: Dorota Grabarczyk (Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka) wskazała na sektor mleczarski, gdzie to właśnie większe, zmodernizowane obory wolnostanowiskowe ze stałą opieką weterynaryjną oferują krowom znacznie wyższy komfort bytowania niż stare, małe budynki uwięziowe.
- Rygorystyczny nadzór: Anna Hammermeister (Polsus) dodała, iż profesjonalni producenci trzody chlewnej działają pod presją surowych kontroli środowiskowych i weterynaryjnych, a wysoki dobrostan jest dla nich warunkiem koniecznym do osiągnięcia opłacalności i najwyższej jakości surowca. Udowadnia to fakt, iż wielu rolników dobrowolnie wprowadza standardy wykraczające poza unijne minimum.
Finansowa zachęta działa. Ekoschematy w górę
Dane zaprezentowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi pokazują, iż polscy gospodarze potrafią liczyć i chętnie inwestują w poprawę warunków bytowych zwierząt, jeżeli idą za tym konkretne środki. Zainteresowanie ekoschematem „Dobrostan zwierząt” dynamicznie rośnie:
- Kampania 2023: ok. 93 tys. złożonych wniosków
- Kampania 2026: aż 125 tys. gospodarstw objętych programem
Co więcej, w przypadku krów mlecznych działaniami dobrostanowymi wspieranymi z budżetu WPR objętych jest już około 81% całego krajowego pogłowia. To dowód na to, iż nowoczesne podejście do hodowli staje się standardem biznesowym, a nie jedynie narzuconym odgórnie obowiązkiem.
Biogazownie jako pomost nad podziałami
Ważnym i godzącym obie strony punktem debaty był temat biogazowni rolniczych. Sektor hodowlany widzi w nich szansę na systemowe rozwiązanie problemów środowiskowych i odorowych, które najczęściej generują konflikty z mieszkańcami wsi. Przetwarzanie gnojowicy i obornika na zieloną energię zwiększa niezależność energetyczną gospodarstwa, a powstający poferment stanowi doskonały, bezpieczny nawóz organiczny. Jak zauważył Peter Stratenwerth ze Stowarzyszenia Ekoland, to właśnie adekwatny obieg materii organicznej ze zwierząt decyduje o długofalowej żyzności polskich gleb.
Trzy pytania przed nowym rozdaniem po 2027 roku
Urszula Sołtysiak z Polskiej Izby Żywności Ekologicznej słusznie zauważyła podczas obrad, iż fundamentem nowej strategii musi być precyzyjne zdefiniowanie, czym dla Polski jest „zrównoważona produkcja”. Urzędnicy i branża w najbliższych miesiącach będą musieli odpowiedzieć na trzy najważniejsze pytania:
- Jak utrzymać pozycję lidera i potęgę eksportową polskiego mięsa i nabiału w obliczu coraz ostrzejszych restrykcji środowiskowych Brukseli?
- Jak chronić ekonomiczny interes 100 tysięcy gospodarstw towarowych, które realnie karmią kraj, nie rezygnując z celów klimatycznych?
- W jaki sposób rozwijać nowoczesne fermy, by nie wywoływać napięć i protestów społecznych na obszarach wiejskich?
Źródło i materiał wideo: Artykuł przygotowano na podstawie oficjalnego posiedzenia Sejmowej Podkomisji nadzwyczajnej do spraw dobrostanu zwierząt gospodarskich i ochrony produkcji zwierzęcej w Polsce oraz zwalczania chorób zakaźnych zwierząt z dnia 8 czerwca 2026 r.
Pełny zapis wideo z debaty, wypowiedzi ekspertów oraz retransmisję obrad można obejrzeć na oficjalnej platformie Kancelarii Sejmu: sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/transmisje.xsp
Prenumerata magazynu Agro Profil
Program Ochrony Roślin Rolniczych 2026
Koszulka Moje SERCE bije dla ROLNICTWA

2 godzin temu













