„Takiej sytuacji nie było od dekad”. Polska żywność coraz bardziej zagrożona

1 godzina temu

Rolnik coraz częściej musi planować produkcję w warunkach, których nie da się przewidzieć choćby na kilka miesięcy naprzód. Susza może zostać przerwana przez deszcz nawalny, wiosenne ciepło przez niszczące przymrozki, a kalkulację kosztów produkcji może w jednej chwili zmienić konflikt zbrojny tysiące kilometrów od Polski.

„Takiej sytuacji nie było od dekad”. Polska żywność coraz bardziej zagrożona

Do tego dochodzą napięcia na światowych rynkach, rosnąca konkurencja ze strony państw trzecich oraz zmiany w polityce handlowej Unii Europejskiej. Zdaniem przedstawicieli Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wszystkie te czynniki zagrażają nie tylko dochodom gospodarstw, ale także ciągłości produkcji i bezpieczeństwu żywnościowemu Polski.

„Tak zwariowanej sytuacji nie mieliśmy od dekad”

Zmiany klimatu przestały być dla rolnictwa problemem odległej przyszłości. Ich skutki są już widoczne na polach i bezpośrednio wpływają na plony, jakość surowców oraz koszty produkcji.

Wyzwania związane ze zmianami klimatu i wielką dynamiką na rynkach międzynarodowych, a także to, co się dzieje w geopolityce, są dużym zagrożeniem dla rolnictwa, przede wszystkim dla trwałości i ciągłości produkcji rolnej – powiedział agencji Newseria Adam Nowak, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, podczas II Forum Bezpieczeństwa Polski.

Jak podkreślił, coraz częściej występujące zjawiska pogodowe w pierwszej kolejności uderzają właśnie w gospodarstwa.

Wysokie temperatury w Polsce kilka tygodni temu, ale też przymrozki, deszcze nawalne czy powodzie pokazują, iż zmiany klimatyczne są faktem i rolników dosięgają w pierwszej kolejności – zaznaczył.

Jednocześnie gospodarstwa funkcjonują pod presją sytuacji na rynkach międzynarodowych.

To, co się dzieje na rynkach międzynarodowych w sferze handlu, również dotyka gospodarstwa rolne, przetwórców i eksporterów. Tak zwariowanej sytuacji w sektorze rolno-spożywczym nie mieliśmy od dekad – ocenił wiceminister.

Konflikty zbrojne natychmiast przekładają się na koszty

Jednym z najważniejszych źródeł niestabilności pozostaje geopolityka. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę i ograniczeniu eksportu przez Morze Czarne gwałtownie wzrosły ceny zbóż, surowców energetycznych oraz środków produkcji.

Podobny mechanizm działa w tej chwili na rynku gazu ziemnego. Paliwo to odpowiada choćby za 80 proc. kosztów wytwarzania nawozów azotowych. Każdy większy wzrost jego ceny może więc gwałtownie przełożyć się na podwyżki nawozów i pogorszenie opłacalności produkcji roślinnej.

Eskalacja konfliktów na Bliskim Wschodzie pokazuje, iż bezpieczeństwo produkcji żywności zależy dziś nie tylko od warunków pogodowych w Polsce, ale także od sytuacji politycznej w najważniejszych regionach świata.

Polskie rolnictwo wchodzi w okres wielkiej transformacji

Eksperci Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wskazują, iż polski sektor rolny znalazł się w jednym z najważniejszych momentów od wejścia kraju do Unii Europejskiej.

Z jednej strony polska żywność osiąga rekordowe wyniki eksportowe i umacnia pozycję na zagranicznych rynkach. Z drugiej strony rolnicy mierzą się z rosnącą konkurencją, zmianami demograficznymi na wsi, wymogami Europejskiego Zielonego Ładu oraz potrzebą dalszej modernizacji gospodarstw.

Dodatkowym wyzwaniem jest planowana liberalizacja handlu z krajami Mercosuru oraz Ukrainą. Zdaniem autorów raportu IERiGŻ utrzymanie konkurencyjności gospodarstw będzie warunkiem zarówno stabilnych dochodów, jak i możliwości dalszego inwestowania.

Ukraina może ponownie zdestabilizować rynek

Przedstawiciele resortu rolnictwa podkreślają, iż pełniejsze otwarcie unijnego rynku na produkty z Ukrainy może ponownie wywołać presję na ceny w Polsce.

Mieliśmy w Polsce przedsmak tego, co może wynikać z integracji europejskiej Ukrainy po liberalizacji handlu i otwarciu europejskich granic. Wciąż utrzymujemy więc jednostronne embargo, ograniczenia dla wjazdu niektórych produktów rolno-spożywczych z Ukrainy, ponieważ nie chcemy ponownie doprowadzić do tak dużej destabilizacji na rynkach rolnych – powiedział Adam Nowak.

Polska wprowadziła w 2023 roku zakaz importu wybranych produktów z Ukrainy, w tym pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika oraz części produktów ich przetwórstwa.

Zdaniem wiceministra problemem nie jest jedynie skala ukraińskiej produkcji, ale także różnice w standardach obowiązujących producentów.

Żaden z państw Unii Europejskiej, w tym Polska, nie ma szans na konkurowanie na równych zasadach z naszymi partnerami z Ukrainy na rynkach rolnych. Nie tylko ze względu na warunki klimatyczne, geograficzne czy glebowe, ale również z uwagi na to, iż żywność i produkty rolno-spożywcze z Ukrainy nie spełniają wymogów, które produkty z Unii Europejskiej muszą spełniać – tłumaczył.

Bez eksportu polski rynek nie przyjmie całej produkcji

Polska produkuje więcej żywności, niż jest w stanie zużyć krajowy rynek. Dlatego eksport pozostaje jednym z fundamentów funkcjonowania rolnictwa i przemysłu spożywczego.

Eksport jest kluczowym elementem funkcjonowania polskiego sektora rolno-spożywczego. Mówiąc obrazowo, 40 proc. polskich artykułów rolno-spożywczych musi wyjechać z kraju – wskazał Adam Nowak.

Wartość eksportu produktów rolno-spożywczych w 2025 roku osiągnęła rekordowe 58,4 mld euro. Było to o 8,6 proc. więcej niż rok wcześniej i aż o 722 proc. więcej niż w 2005 roku.

Na rynki Unii Europejskiej trafiły towary warte 43,9 mld euro. Eksport do państw spoza UE wyniósł natomiast 14,5 mld euro.

Za 2025 rok wartość eksportu sięgnęła blisko 60 mld euro, to kolosalna kwota. jeżeli zestawimy to z około 5 mld euro wartości eksportu, gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, to ten blisko 12-krotny wzrost jest miarą sukcesu polskiego rolnictwa i polskich przetwórców – ocenił wiceminister.

Coraz większe znaczenie zyskują kierunki azjatyckie. W 2025 roku wartość eksportu rolno-spożywczego na Tajwan wzrosła o 53 proc., na Filipiny o 21 proc., do Wietnamu o 19 proc., Korei Południowej o 18 proc., a Malezji o 15 proc.

Rolnik i przetwórca muszą zarabiać, by konsument miał żywność

Bezpieczeństwo żywnościowe nie oznacza wyłącznie odpowiedniej ilości produktów na sklepowych półkach. Obejmuje także ich jakość, dostępność cenową oraz stabilność ekonomiczną całego łańcucha – od gospodarstwa po zakład przetwórczy.

Nie ma mowy o bezpieczeństwie żywnościowym również bez bazowania na wiedzy, innowacjach, nowych technologiach, co czynią zarówno polscy rolnicy, jak i instytucje ich wspierające – podkreślił Adam Nowak.

Jednocześnie zaznaczył, iż konsument nie może być rozpatrywany w oderwaniu od producenta.

Jeśli mówimy o bezpieczeństwie żywnościowym, to mówimy o zapewnieniu wysokiej jakości i dostępnej cenowo żywności dla konsumentów. Aby to się stało, to zarówno rolnicy, jak i przetwórcy muszą mieć poczucie stabilności ekonomicznej, gospodarczej oraz opłacalności tej produkcji – dodał.

Polska ma trzy razy mniej wody niż wynosi średnia UE

Jednym z największych zagrożeń dla przyszłości rolnictwa jest niedobór wody. Polska należy do najuboższych pod tym względem państw Europy.

Na jednego mieszkańca przypada około 1,6 tys. mł wód powierzchniowych rocznie, podczas gdy średnia unijna wynosi około 4,5 tys. mł. W latach suchych krajowe zasoby spadają choćby do około 1 tys. mł na osobę.

Problemem pozostaje także niski poziom retencji zbiornikowej. W Polsce wynosi ona około 7–8 proc. średniego rocznego odpływu. Średnia europejska to około 20 proc., natomiast w Hiszpanii i Francji przekracza 30 proc.

Najważniejszym i największym wyzwaniem, z którym się mierzymy, jest gospodarka wodna i inwestycje w retencję – stwierdził wiceminister.

Jak wyjaśnił, konieczne są działania na kilku poziomach.

Z jednej strony zbiorniki retencyjne, przywracanie funkcji odwadniająco-nawadniających dla instalacji, rowów melioracyjnych, a z drugiej budowanie retencji glebowej, zdrowia gleb. Bez zatrzymania wody, kluczowego elementu produkcji rolnej, nie możemy mówić o bezpieczeństwie żywnościowym – zaznaczył.

Największym zbiornikiem retencyjnym jest gleba

Eksperci zwracają uwagę, iż rozwiązaniem nie musi być wyłącznie budowa wielkich zbiorników. Ogromne możliwości daje poprawa zdolności gleby do zatrzymywania wody.

Zwiększenie retencji glebowej o 20 mm na 14,5 mln ha użytków rolnych oznaczałoby zatrzymanie około 2,9 kmł wody dostępnej dla roślin. Byłby to efekt porównywalny z dużym programem budowy zbiorników retencyjnych.

Znaczenie takich działań rośnie wraz z częstotliwością susz. Poważne niedobory wody w rolnictwie odnotowano m.in. w latach 2015, 2018, 2019, 2022 oraz wiosną 2026 roku.

Straty poniesione przez rolników były liczone w miliardach złotych. W ciągu dekady na doraźną pomoc publiczną związaną ze skutkami suszy przeznaczono ponad 10 mld zł.

Biogazownie mają dać wsi tańszą energię

Drugim kierunkiem wzmacniania bezpieczeństwa rolnictwa ma być transformacja energetyczna. Gospodarstwa mogą być nie tylko odbiorcami energii, ale również jej producentami.

Jako drugie wyzwanie postawiłbym transformację energetyczną rolnictwa, wykorzystanie jego potencjału do produkcji czystej, taniej, zielonej energii, bazującej na substracie rolniczym – powiedział Adam Nowak.

Wiceminister wskazał przede wszystkim na biogazownie i biometanownie, które mogą zagospodarowywać nawozy naturalne, pozostałości produkcyjne i odpady z przetwórstwa.

Mam tu na myśli biogazownie i biometanownie, które muszą szybciej zacząć wchodzić na polską wieś. Niestety nie jest to dziś tak łatwe z uwagi na obowiązujące przepisy w zakresie planowania przestrzennego – ocenił.

Rolnicy widzą suszę, raport jej nie pokazuje? Resort tłumaczy, jak działa system IUNG

Żywność i energia mają stać się filarami rozwoju wsi

Trzecim elementem wskazanym przez resort jest rozwój biogospodarki, czyli bardziej efektywne wykorzystywanie surowców pochodzących z rolnictwa.

Jeśli chcemy stabilnego rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich, to muszą one bazować na produkcji zdrowej żywności oraz czystej energii – czyli na gospodarce surowcami, które będą mogły być wykorzystane przez różne sektory naszej gospodarki – podsumował wiceminister.

Przyszłość polskiego rolnictwa będzie więc zależeć nie tylko od wysokości dopłat czy cen skupu. najważniejsze staną się dostęp do wody, energii, rynków eksportowych, nowych technologii oraz takie zasady handlu, które nie będą stawiały europejskich rolników w gorszej pozycji niż producentów z państw trzecich.

Bez rozwiązania tych problemów coraz trudniejsze będzie utrzymanie stabilnej i opłacalnej produkcji. A bez niej bezpieczeństwo żywnościowe pozostanie jedynie deklaracją.

Idź do oryginalnego materiału