Tegoroczny sezon pszczelarski od początku układa się trudniej niż zwykle. Chłodny kwiecień, niedobór opadów, silny wiatr i poranne przymrozki ograniczyły dostęp pszczół do pożytków. Polska Izba Miodu wskazuje, iż skutki tych warunków mogą być widoczne w zbiorach. Branża zakłada ostrożny scenariusz: produkcja miodu może być umiarkowana lub niższa od średniej.
Trudny sezon dla pasiek. Pogoda może obniżyć zbiory mioduPogoda skróciła czas zbioru pożytku
Dla pszczół najważniejsze znaczenie ma nie tylko samo kwitnienie roślin, ale także warunki, w których mogą wykonywać loty. W tym roku wiele czynników zadziałało jednocześnie na niekorzyść rodzin pszczelich.
Niedobór deszczu ograniczył rozwój roślin nektarodajnych. Chłody spowolniły wegetację, a przymrozki uszkadzały kwiaty, przez co pszczoły miały mniej pyłku. Do tego dochodził silny wiatr, który utrudniał loty i bezpieczny powrót do uli.
Szczególnie istotne są problemy z rzepakiem. To jedna z ważnych roślin pożytkowych, ale osłabione plantacje produkują mniej nektaru. W praktyce oznacza to, iż choćby przy obecności kwitnących pól pszczoły nie zawsze mogą wykorzystać ich potencjał.
Mniej miedz i dzikich łąk to mniej pokarmu dla pszczół
Polska Izba Miodu zwraca uwagę, iż pogoda nie jest jedynym problemem. Na kondycję pszczół wpływa także zmieniający się krajobraz rolniczy. Coraz mniej jest miedz, zadrzewień śródpolnych i dzikich łąk, które przez wiele tygodni mogły dostarczać pszczołom zróżnicowanego pożywienia.
W ich miejsce dominuje często uproszczona struktura upraw. Monokultury zapewniają pszczołom pożytek tylko przez krótki czas, a potem w krajobrazie powstają okresy niedoboru nektaru i pyłku. To osłabia rodziny pszczele i ogranicza ich zdolność do gromadzenia miodu.
Warroza przez cały czas obciąża pasieki
Kolejnym czynnikiem ryzyka są choroby, przede wszystkim warroza. To jedna z najpoważniejszych chorób pasożytniczych pszczół, która osłabia rodziny i może prowadzić do dużych strat w pasiekach.
Jeżeli na problemy zdrowotne nakłada się słabsza baza pokarmowa oraz niestabilna pogoda, pszczoły mają trudniejsze warunki do rozwoju. Skutkiem może być niższa siła rodzin w okresie, w którym powinny intensywnie wykorzystywać pożytki.
Zbiory miodu mogą być poniżej średniej
Według Polskiej Izby Miodu tegoroczne prognozy są ostrożne. Branża nie spodziewa się bardzo dobrego sezonu. Bardziej prawdopodobny jest wariant umiarkowanych zbiorów albo wyników poniżej średniej.
To istotne, bo Polska należy do ważnych producentów miodu w Unii Europejskiej. Z danych IERiGŻ wynika, iż w 2024 roku krajowa produkcja wyniosła 30,5 tys. ton, czyli tyle samo co rok wcześniej.
Jednocześnie w ostatniej dekadzie mocno wzrosła skala pszczelarstwa. Liczba rodzin pszczelich zwiększyła się o około 85 proc., do poziomu 3 mln w 2024 roku. Liczba pszczelarzy wzrosła o 68 proc., do około 98 tys..
Więcej uli nie oznacza automatycznie więcej miodu
Mimo wzrostu liczby pasiek i rodzin pszczelich, wydajność jednego ula w Polsce pozostaje niższa niż w wielu innych krajach. Polska Izba Miodu podaje, iż średnia wydajność rodziny pszczelej w Polsce wynosi około 11,6 kg miodu.
Dla porównania, w Niemczech jest to około 34 kg, a we Francji około 18 kg. Różnice te pokazują, iż o wyniku sezonu nie decyduje wyłącznie liczba uli. najważniejsze są warunki pogodowe, dostępność pożytków, zdrowotność rodzin oraz sposób prowadzenia gospodarki pasiecznej.
Eksport jest ważny, ale import uzupełnia rynek
Polska pozostaje aktywnym uczestnikiem handlu miodem. Według IERiGŻ w 2024 roku eksport wyniósł 12,3 tys. ton. Największym odbiorcą polskiego miodu były Niemcy, które kupiły 3,2 tys. ton. Kolejne miejsca zajęły Włochy z wynikiem 1,8 tys. ton, a także Hiszpania i Francja – po 0,9 tys. ton.
Polska jednocześnie sprowadza miód z zagranicy. Największe znaczenie mają dostawy z Chin i Ukrainy. Import pełni rolę uzupełniającą, zwłaszcza w latach słabszych zbiorów krajowych.
Jak wskazuje sekretarz Polskiej Izby Miodu Przemysław Rujna, miód z Chin, Ukrainy czy Ameryki Południowej pomaga utrzymać ciągłość dostaw, stabilizować ceny i rozszerzać ofertę o odmiany, których nie produkuje się w Polsce.
Stabilność sektora zależy od warunków, na które pszczelarz ma ograniczony wpływ
Branża pszczelarska ma potencjał, ale pozostaje silnie uzależniona od pogody i środowiska. Krótsze okresy kwitnienia, susze, przymrozki i spadek bioróżnorodności bezpośrednio przekładają się na dostępność pożywienia dla pszczół.
– Pogoda wpływa bezpośrednio na okresy kwitnienia roślin, a tym samym na dostępność pożytków dla pszczół. Krótszy okres wegetacji oraz częste zjawiska ekstremalne, takie jak susze czy przymrozki, znacząco obniżają zbiory miodu. Nie bez znaczenia jest także stan środowiska. Zmniejszająca się bioróżnorodność, monokultury uprawne oraz nadmierne stosowanie środków ochrony roślin ograniczają liczbę roślin miododajnych i pogarszają zdrowie pszczół – tłumaczy Przemysław Rujna.
Tegoroczny sezon pokazuje, iż dla pszczelarstwa coraz ważniejsze będzie nie tylko dobre prowadzenie pasiek, ale także ochrona pożytków, większa różnorodność roślin w krajobrazie rolniczym i ograniczanie czynników osłabiających rodziny pszczele.

54 minut temu









![Wrocław: Tak będzie wyglądać nowe osiedle mieszkań na tani wynajem na Brochowie [WIZUALIZACJE]](https://wroclife.pl/galleryImgArt/8028/gallery/0/base.jpg?1778503265)




