Konserwy i marynaty rybne to produkty, po które konsumenci sięgają często z przekonaniem, iż wybierają szybki, prosty i wartościowy posiłek. Najnowsze wyniki kontroli IJHARS pokazują jednak, iż przy takich zakupach warto dokładnie czytać etykiety. Inspekcja sprawdziła konserwy i marynaty rybne oferowane przez producentów oraz sklepy. Nieprawidłowości stwierdzono u 65,1 proc. skontrolowanych podmiotów.
Tuńczyk, sardynki, śledzie pod lupą. IJHARS pokazał wyniki kontroliEtykieta ma mówić prawdę, a nie tylko dobrze wyglądać
Jak przypomina IJHARS, nazwa produktu musi odpowiadać jego rzeczywistemu składowi i procesowi produkcji. Konsument powinien z niej jasno wyczytać, z jaką rybą ma do czynienia, w jakiej formie została podana i w czym się znajduje.
Inaczej należy oceniać kawałki tuńczyka w sosie własnym, inaczej filety śledziowe w zalewie octowej, a jeszcze inaczej filety z makreli w sosie pomidorowym. o ile ryba była wcześniej smażona, pieczona lub marynowana, taka informacja również powinna znaleźć się w nazwie opisowej produktu.
To ważne, bo różnice nie są wyłącznie językowe. W przypadku tuńczyka w puszce znaczenie ma, czy kupujemy jednolity plaster, kawałki, filety, płatki czy strzępki. Forma ryby wpływa zarówno na jakość produktu, jak i jego cenę.
„Sardynka” nie zawsze oznacza tę samą rybę
IJHARS zwraca uwagę także na konserwy opisywane jako sardynki. Nie każda konserwa z takim oznaczeniem musi być wyprodukowana z ryby gatunku Sardina pilchardus.
Przepisy unijne dopuszczają używanie nazwy „sardynka” również przy innych gatunkach ryb śledziowatych, np. śledziu lub szprocie. Warunek jest jednak jasny: na etykiecie musi pojawić się nazwa rodzajowa i łacińska użytej ryby, a także obszar połowu.
Dla konsumenta to kluczowa informacja. Bez niej trudno ocenić, co faktycznie znajduje się w puszce.
Skład powinien być pełny i zrozumiały
Wykaz składników musi obejmować wszystkie użyte surowce. Dotyczy to również składników złożonych, np. sosów czy zalew. Składniki powinny być podawane w kolejności malejącej, czyli od tego, którego w produkcie jest najwięcej.
IJHARS przypomina, iż nazwy składników muszą być precyzyjne. Konsument powinien wiedzieć, czy użyto np. oleju rzepakowego, suszonych pomidorów, marynowanych dodatków czy konkretnego rodzaju sosu.
Szczególnie ważne są alergeny. Wszystkie składniki alergenne muszą być wyraźnie wyróżnione na etykiecie. Brak takiej informacji może być realnym zagrożeniem dla osób uczulonych.
Nie patrz tylko na puszkę. Sprawdź, ile jest ryby
Wielkość opakowania i atrakcyjna cena mogą być mylące. Przy konserwach i marynatach rybnych warto sprawdzić nie tylko masę netto, ale także procentową zawartość ryby lub masę netto po odsączeniu.
To właśnie te dane pokazują, ile produktu głównego faktycznie kupuje konsument. W praktyce może się okazać, iż duża część opakowania to sos, zalewa lub dodatki.
Data trwałości i przechowywanie też mają znaczenie
Przed zakupem należy sprawdzić datę minimalnej trwałości oznaczoną zwrotem „najlepiej spożyć przed” albo „najlepiej spożyć przed końcem”.
Po otwarciu puszki lub opakowania produkt powinien być przechowywany zgodnie z zaleceniami producenta. Brak informacji o warunkach przechowywania po otwarciu był jedną z nieprawidłowości stwierdzanych podczas kontroli.
Ryby sprzedawane luzem też muszą być opisane
Osobna kwestia dotyczy marynat rybnych sprzedawanych „na wagę”. W takim przypadku informacje o produkcie powinny być dostępne w miejscu sprzedaży bez konieczności dopytywania obsługi.
Konsument powinien mieć dostęp do nazwy produktu, wykazu składników oraz danych producenta. Tymczasem IJHARS wykazywała braki również w tym zakresie, m.in. brak pełnego składu, brak wyróżnienia alergenów oraz niepełne dane producenta.
Kontrola wykazała poważne uchybienia
IJHARS skontrolowała konserwy i marynaty rybne oferowane przez 106 podmiotów, w tym producentów i sklepy. Wyniki są niepokojące. W większości, bo u 65,1 proc. skontrolowanych podmiotów, stwierdzono nieprawidłowości.
Ze względu na niewłaściwą teksturę, barwę, wygląd i ułożenie płatów śledziowych w opakowaniu zakwestionowano 2,7 proc. skontrolowanych partii.
Znacznie większy problem dotyczył parametrów fizykochemicznych. Nieprawidłowości stwierdzono w 37,2 proc. partii. Obejmowały one m.in. rozbieżności między deklarowaną a faktyczną zawartością tłuszczu, białka i soli, niezgodności w zawartości składników, błędną postać handlową ryby oraz niewłaściwą masę netto.
Inspekcja wykryła także obecność niedeklarowanego kwasu benzoesowego i jego soli.
Największy problem: oznakowanie produktów
Najczęściej kwestionowano oznakowanie. Nieprawidłowo oznakowana była niemal połowa skontrolowanych partii — 44,9 proc.
Problemy dotyczyły m.in. wartości odżywczej, składu, nazwy produktu, daty trwałości, warunków przechowywania oraz masy netto. Inspektorzy wskazywali np. brak obowiązkowej wartości odżywczej, błędną kolejność jej przedstawienia, brak informacji, czy dane odnoszą się do produktu przed czy po odsączeniu zalewy, a także niepełne informacje o składnikach.
Kwestionowano również nazwy produktów. Przykładowo problemem było użycie określenia „tuńczyk jednolity” mimo znaczącej obecności płatków albo opisanie produktu jako tuńczyka w oleju roślinnym, gdy faktycznie znajdował się w sosie własnym.
Sankcje dla nieuczciwych lub nierzetelnych podmiotów
W związku ze stwierdzonymi uchybieniami IJHARS zastosowała sankcje przewidziane przepisami prawa żywnościowego.
Dla konsumentów wniosek jest prosty: etykietę konserw i marynat rybnych trzeba czytać uważnie, szczególnie nazwę produktu, skład, zawartość ryby, masę netto po odsączeniu, alergeny oraz warunki przechowywania.
To nie są drobne formalności. Od tych informacji zależy, czy kupujemy produkt zgodny z deklaracją producenta, czy jedynie dobrze opakowaną obietnicę.

1 godzina temu













