Morze czarne jest najważniejsze dla kształtowania cen zbóż na świecie. Ankara nie rezygnuje z roli kluczowego mediatora w regionie Morza Czarnego. Turecki minister spraw zagranicznych, Hakan Fidan, poinformował o przygotowaniu planu mającego na celu przywrócenie bezpiecznego transportu produktów rolnych przez czarnomorskie szlaki handlowe. Stambuł prowadzi w tej sprawie rozmowy zarówno z Kijowem, jak i z Moskwą, dążąc do wypracowania mechanizmu na wzór dawnej Inicjatywy Zbożowej Morza Czarnego.
Reakcja rynku: Dwa końce tego samego kija
Ewentualne ponowne pełne uwolnienie żeglugi i udrożnienie handlu w basenie Morza Czarnego miałoby dwukierunkowy wpływ na globalny rynek rolny:
- In plus dla importerów i konsumentów: Zwiększenie płynności dostaw z jednego z najważniejszych spichlerzy świata oznaczałoby spadek kosztów frachtu, większą dostępność surowca oraz stabilizację (lub wręcz spadek) cen żywności na rynkach docelowych.
- Presja na giełdowe notowania: Dla giełdowych wycen kontraktów terminowych (np. na paryskim MATIF czy w Chicago) byłaby to wybitnie spadkowa informacja. Wzrost podaży ziarna na światowych rynkach i odblokowanie relatywnie taniego eksportu ze Wschodu natychmiast przełożyłyby się na presję cenową i spadki notowań giełdowych.
Opór ze strony Moskwy
Szanse na szybkie wdrożenie tureckiego planu pozostają jednak ograniczone. Pierwotna umowa zbożowa z lipca 2022 roku pozwoliła na wyeksportowanie blisko 33 mln ton ukraińskich zbóż i nasion, zanim Rosja wycofała się z niej w lipcu 2023 roku.
Obecnie przedstawiciele rosyjskiego MSZ sceptycznie odnoszą się do powrotu do dawnego formatu, określając go mianem „półśrodków” dających drugorzędne korzyści. Mimo to dyplomatyczna aktywność Ankary pokazuje, iż odzyskanie pełnej przepustowości czarnomorskich szlaków pozostaje kluczowym punktem odniesienia dla globalnego handlu rolniczego. Warto zauważyć, iż ostatnie wypowiedzi Putina sugerowały możliwość deeskalacji konfliktu.

25 minut temu














