To zdolność kredytowa głównie decyduje o tym, czy bank przyzna kredyt hipoteczny i w jakiej wysokości. Wpływ na nią mają przede wszystkim wysokość dochodów, forma zatrudnienia, zobowiązania finansowe oraz polityka kredytowa danej instytucji.
Ile kredytu może dostać 25-latek z minimalnym wynagrodzeniem?
Doradca finansowy i założyciel firmy NaTwoim.pl, Adrian Wąsowski wyliczył dla InnPoland zdolność kredytową 25-letniego singla zatrudnionego na etacie, który zarabia minimalne wynagrodzenie w Polsce, wynoszące 3500 zł netto (w tym roku najniższa krajowa wzrosła do 4 666 zł brutto.
Ekspert sprawdził, na jaką kwotę taki hipotetyczny kredytobiorca mógłby liczyć w siedmiu różnych bankach. Według wyliczeń eksperta zdolność kredytowa w poszczególnych placówkach (nie podajemy nazw) prezentuje się następująco:
Bank 1: 179 000 zł
Bank 2: 189 000 zł
Bank 3: 155 000 zł
Bank 4: 167 000 zł
Bank 5: 160 000 zł
Bank 6: 160 000 zł
Bank 7: 180 000 zł
Średnia zdolność kredytowa dla 25-latka na pensji minimalnej wynosi więc około 170 000 zł. Przyjęty okres kredytowania to 30 lat, co oznacza, iż banki rozkładają spłatę kredytu na maksymalnie długi okres, aby miesięczna rata była jak najniższa.
Dlaczego zdolność kredytowa 25-latka wynosi tylko tyle i jaką ją zwiększyć?
Zarobki na poziomie pensji minimalnej ograniczają zdolność kredytową. Banki biorą pod uwagę nie tylko dochód, ale także miesięczne koszty utrzymania np. w danym mieście czy wiek kredytobiorcy. Im ktoś jest młodszy, tym jest mniej wiarygodny.
Osoby młode, zarabiające minimalną krajową mogą jednak poprawić swoją zdolność kredytową. Po pierwsze, powinni wybrać bank z bardziej liberalnym podejściem do oceny dochodów. Co jeszcze mogą zrobić?
Wydłużyć okres kredytowania, aby obniżyć miesięczną ratę, która nie będzie aż tak wpływać na ogólne koszty utrzymania.
Zminimalizować inne zobowiązania, np. spłacając karty kredytowe lub zaciągnięte pożyczki.
Zwiększyć wkład własny, co może przekonać bank do udzielenia wyższego kredytu, bo mniej ryzykuje.
Poszukać dodatkowego źródła dochodu, np. pracy dodatkowej czy umowy zlecenie.
Czy są jeszcze jakieś sztuczki, które sprawiają, iż jesteśmy postrzegani jako wiarygodniejszy dla banku? Ekspert podaje takie przykłady:
– Na przykład jak podniesiesz swój wkład własny z 10 proc. na 20 proc. Albo weźmiesz drugiego kredytobiorcę – wtedy dywersyfikujesz ryzyko. Mile widziane jest, jeżeli niedawno dostaliśmy podwyżkę, natomiast sztuczne podkręcanie wskaźników przy umowie o pracę jest z miejsca niewiarygodne – Adrian Wąsowski.
Ponadto dodaje, iż dla banku najkorzystniejszy scenariusz to umowa o pracę na czas nieokreślony w dużej korporacji. Jednak umowy zlecenie też są akceptowalne w niektórych bankach, o czym pisaliśmy w osobnym artykule. Część instytucji odmawia zaciągnięcia finansowania o ile jedynym dochodem jest umowa o dzieło czy zlecenie.