Są w życiu momenty, kiedy człowiek potrzebuje pewności. Pewności, iż wybrał adekwatnego partnera albo… butelkę wina, która nie rozczaruje. I choć z tym pierwszym bywa różnie, to na szczęście w świecie wina można sięgnąć po kategorię, która daje coś na kształt gwarancji. Nazywa się to dumnie Vino de Pago, czyli – w wolnym tłumaczeniu – „wino z własnym paszportem”.
Zanim przejdziemy do konkretów, słowo wyjaśnienia – bo klasyfikacja hiszpańska potrafi wywołać zawrót głowy choćby u najbardziej zaprawionych miłośników wina. W uproszczeniu: u podstawy znajduje się Vino de Mesa (wino stołowe) – kategoria o najmniejszych wymaganiach regulacyjnych, bez wskazania konkretnego regionu pochodzenia czy rocznika. To wina codziennego użytku, produkowane masowo i zwykle bez aspiracji jakościowych. Kolejny poziom to Vino de la Tierra (VT), czyli wina regionalne. Oferują większą przejrzystość co do miejsca pochodzenia i stylu, choć przez cały czas z dość elastycznymi normami produkcyjnymi. Wyżej plasuje się Denominación de Origen (DO) – chroniona apelacja, w której obowiązują już szczegółowe regulacje dotyczące dozwolonych szczepów, sposobu uprawy i winifikacji. Jeszcze bardziej rygorystyczna jest Denominación de Origen Calificada (DOCa), przyznawana wyłącznie regionom o wieloletniej, nieprzerwanej reputacji i stabilnej jakości, jak Rioja czy Priorat. I wreszcie docieramy do swoistego klubu dla wybranych – Vino de Pago. Jak bardzo ekskluzywny? Tylko nieco ponad 20 członków w całej Hiszpanii. Taka elita wśród elit.
Biurokratyczna wspinaczka na szczyt
Otrzymanie statusu Vino de Pago to nie jest spacer po winnicy z kieliszkiem w dłoni. To raczej maraton przez gąszcz biurokracji, który trwa wiele lat. Winiarz musi udowodnić, iż jego parcela ma unikalne cechy – mówimy tu o glebie, mikroklimacie, a choćby historii upraw. Następnie należy przedstawić szczegółową dokumentację, która przechodzi przez sito organów regulujących. Każdy etap produkcji wina jest analizowany pod kątem jakości. Dopiero po spełnieniu tych rygorystycznych kryteriów, winiarnia może uzyskać upragniony status.
Finca Río Negro – pionier na wysokościach
Przykładem producenta, który przeszedł tę drogę, jest Finca Río Negro. Położona na wysokości 1000 m n.p.m. w miejscowości Cogolludo, w prowincji Guadalajara, winnica ta jest jedną z najwyżej położonych w Europie na tej szerokości geograficznej. Otoczona lasami i górami, oferuje unikalne warunki klimatyczne i glebowe, które nadają winom wyrazisty charakter.
W 1998 roku rodzina Fuentes postanowiła wskrzesić lokalną tradycję winiarską, zniszczoną przez filokserę w latach 20. XX wieku. Dziś uprawiają 44 hektary winorośli podzielone na 36 mikroparceli. Ich gleby to tzw. „raña” – jedne z najstarszych w Europie, ubogie, kwaśne, z kamienistym podłożem wapiennym. Wszystko to przekłada się na niskie plony i wysoką jakość.
W tym roku posiadłość otrzymała status Vino de Pago, stając się niezależną apelacją chronioną przez Unię Europejską. Ich flagowe wino, 992, nazwane od wysokości winnicy, charakteryzuje się wyraźnymi taninami, bogactwem czarnych owoców i subtelnymi nutami beczki. W portfolio znajdziemy też m.in. aromatycznego gewürztraminera, intensywne syrah i elegancki blend tempranillo, cabernet sauvignon, syrah i merlota.
Pago Los Balagueses – ekspresja Walencji
Innym przykładem jest Vegalfaro, producent z Walencji, którego parcela Los Balagueses również uzyskała status Vino de Pago. Położona w klimacie śródziemnomorskim, z wapiennymi glebami i pod wpływem intensywnego słońca, winnica ta oferuje wina o zupełnie innej ekspresji – mocniejsze, bardziej słoneczne, z wyraźniejszą koncentracją i bogactwem aromatów.
Los Balagueses to zaledwie 18 hektarów, ale z ogromnym potencjałem. Producent może pochwalić się certyfikatem ekologicznym, a winifikacja odbywa się z zachowaniem zasad zrównoważonego rozwoju. Wina – szczególnie – syrah i garnacha tintorera – są intensywne i eleganckie z nutą czarnego pieprzu i ciemnych owoców. Świetne do łączenia z jedzeniem
Czy warto?
Proces uzyskania statusu Vino de Pago jest skomplikowany, długotrwały i obciążony znaczną biurokracją – wymaga nie tylko wykazania unikalności terroir, ale także przedstawienia szczegółowej dokumentacji, przejścia przez wieloetapowy proces oceny oraz potwierdzenia konsekwentnej jakości win na przestrzeni lat. Dla wielu producentów jest to jednak forma oficjalnego uznania ich pracy, filozofii i oddania rzemiosłu. Dla konsumenta natomiast, oznacza to coś znacznie prostszego: pewność pochodzenia, autentyczność i jakość, wynikające z pełnej kontroli nad każdym etapem powstawania wina – od winorośli po butelkę. A jeżeli ktoś wciąż ma wątpliwości, czy to naprawdę robi różnicę – wystarczy napełnić kieliszek winem z jednego z uznanych Pago. Przekonanie przychodzi już po pierwszym łyku, gdy terroir, klimat i pasja producenta spotykają się w jednym aromacie. Wtedy nie trzeba więcej słów. Wino mówi samo za siebie.