Jeszcze niedawno wielu importerów i dealerów patrzyło na rynek ciągników z miną jak po nieudanym rozruchu zimnego diesla. Kręci, kręci – i nic. Tymczasem końcówka 2025 roku przyniosła coś, co w branży techniki rolniczej zawsze poprawia humor: wyraźne odbicie sprzedaży. Co ciekawe, nie wszędzie wygląda ono tak samo.
I tak: we Włoszech widać światełko w tunelu, a w Holandii – mimo mniejszego rynku i sprzedaży – na tronie zasiadł Fendt.
Włochy: po chudych latach wreszcie plus
Włoski rynek maszyn rolniczych ma za sobą kilka trudnych sezonów. Spadki, niepewność, pandemia, inflacja, geopolityka – lista powodów była dłuższa niż instrukcja obsługi nowoczesnego ciągnika.
Jednak dane FederUnacoma, opracowane na podstawie statystyk Ministerstwa Transportu, pokazują, iż w 2025 roku sytuacja zaczęła się wyraźnie poprawiać.
Zarejestrowano 17 573 nowe ciągniki, co oznacza wzrost o 13,7% w porównaniu z rokiem poprzednim. Dla porównania: w 2024 roku rynek zanurkował do poziomu 15 450 sztuk, co było jednym z najsłabszych wyników od lat. Oczywiście do rekordowego 2021 roku (24 387 ciągników) wciąż daleko, ale sam fakt odbicia jest już powodem do ostrożnego optymizmu.
Co ciekawe, rok 2025 był podzielony na dwie części. Pierwsza połowa wciąż wyglądała słabo, a spadki ciągnęły się jak źle dobrane przełożenie. Dopiero druga połowa roku, a szczególnie ostatni kwartał, przyniosła solidne ożywienie. Rolnicy najwyraźniej uznali, iż odkładanie inwestycji w nieskończoność też ma swoje granice.
New Holland powoli umacnia swoją pozycję nie tylko w Polsce, ale i w Europie, fot. Adam ŁadowskiNie tylko ciągniki – transportery i ładowarki na plusie
Wzrost sprzedaży nie ograniczył się wyłącznie do klasycznych traktorów. Prawdziwą gwiazdą statystyk okazały się ciągniki siodłowe i transportery, których sprzedaż wzrosła aż o 45,7%, do poziomu 771 sztuk. To wyraźny sygnał, iż logistyka w gospodarstwach i firmach usługowych zaczyna odgrywać coraz większą rolę.
Dobrze poradziły sobie także ładowarki teleskopowe – 1216 zarejestrowanych maszyn i wzrost o 18,2%. Przyczepy rosły spokojniej, ale stabilnie: 7812 sztuk, czyli nieco ponad 4% na plusie.
Jedyną kategorią, która nie załapała się na odbicie, były kombajny zbożowe. Po mocnych spadkach wiosną i latem rynek co prawda zwolnił, ale cały rok zamknął się wynikiem o 12% gorszym niż wcześniej – 234 sprzedane maszyny.
Wygląda na to, iż rolnicy wolą dziś przedłużać życie kombajnom niż podpisywać kolejne umowy leasingowe.
Holandia: mniej ciągników, ale za to jasno określony lider
Przenosząc się nieco na północ Europy, obraz jest zupełnie inny. Holandia w 2025 roku zarejestrowała 2205 nowych ciągników o mocy powyżej 45 kW. To wyraźnie mniej niż w trzech poprzednich latach, gdy sprzedaż regularnie przekraczała 2500 sztuk rocznie. Rynek się skurczył – ale za to hierarchia marek stała się wyjątkowo czytelna.
Na szczycie znalazł się Fendt, który sprzedał 494 ciągniki, zdobywając ponad 22% udziału w rynku. Niemiecka marka potwierdziła, iż w kraju nowoczesnego rolnictwa, precyzji i intensywnej produkcji tulipanów jej filozofia techniczna trafia na podatny grunt.
Na drugim miejscu uplasował się New Holland z wynikiem 427 zarejestrowanych ciągników, co dało mu ponad 19% rynku. Stabilnie, bez fajerwerków, ale solidnie – jak przystało na markę, którą Holendrzy znają od lat.
John Deere hamuje, Deutz-Fahr przyspiesza
Największym przegranym holenderskich statystyk okazał się John Deere. Amerykański gigant zarejestrował 331 nowych ciągników, a jego udział w rynku spadł z 19,7% w 2024 roku do około 15% w 2025. To wyraźny sygnał, iż choćby najmocniejsza marka nie jest odporna na zmiany nastrojów i strategii zakupowych rolników.
Deutz-Fahr to szara eminencja każdego rankingu sprzedaży ciągników, fot. Adam ŁadowskiZ kolei Deutz-Fahr może mówić o sukcesie. To jedyna marka, która sprzedała w 2025 roku więcej ciągników niż rok wcześniej, mimo iż cały rynek się kurczył. 224 zarejestrowane maszyny pozwoliły zwiększyć udział z 8,2% do 10,2%. Widać, iż konsekwentna oferta i rozsądna polityka produktowa potrafią zadziałać choćby w trudniejszych warunkach.
Dwa rynki, dwa nastroje: o co tu chodzi?
Włochy pokazują, iż po długim zastoju rynek potrafi się podnieść – powoli, nierówno, ale jednak. Holandia z kolei udowadnia, iż choćby przy mniejszej liczbie sprzedanych ciągników walka marek o każdy procent udziału w rynku bywa bardziej zacięta niż orka na ciężkiej glinie.
Jedno jest pewne: europejski rynek ciągników wchodzi w fazę zmian. A kto dziś dobrze dobierze przełożenie między ceną, techniką i realnymi potrzebami rolników, ten jutro pojedzie na wyższym biegu.

2 godzin temu















