Wroński grzmi: „Ustawa o aktywnym rolniku to grabież polskiej wsi! Jej miejsce jest w koszu!”

2 godzin temu

Projekt ustawy o tzw. aktywnym rolniku wywołuje coraz większe emocje na wsi. Zdaniem wielu środowisk rolniczych nie jest to realna pomoc dla gospodarstw, ale próba administracyjnego porządkowania dopłat kosztem najmniejszych producentów. Bardzo ostro propozycję rządu ocenił Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona, który nie pozostawia na niej suchej nitki.

Wroński grzmi: „Ustawa o aktywnym rolniku to grabież polskiej wsi! Jej miejsce jest w koszu!”

Ustawa jako zasłona dymna dla kryzysu w rolnictwie

Według Wrońskiego temat „aktywnego rolnika” pojawił się w momencie, gdy sytuacja na rynkach rolnych staje się coraz trudniejsza.

– Od kilku tygodni minister chce odwrócić uwagę od tragicznej sytuacji na wszystkich rynkach rolnych, wrzucając ustawę o aktywnym rolniku. Ta ustawa to nic innego jak próba przykrycia problemów polskiego rolnictwa – podkreśla działacz.

Jego zdaniem nowe przepisy w żaden sposób nie poprawią kondycji gospodarstw, a jedynie przesuną uwagę opinii publicznej z realnych wyzwań: spadających cen skupu, rosnących kosztów produkcji i coraz mniejszej opłacalności.

Mniej pieniędzy w WPR, więc trzeba „odchudzić” beneficjentów

Wroński wskazuje, iż prawdziwym celem ustawy ma być ograniczenie liczby rolników uprawnionych do dopłat.

– Rolnikom ona nie pomoże, a jej prawdziwy cel to wykluczenie z dopłat mniejszych gospodarstw. Nie jest tajemnicą, iż w nowej perspektywie Wspólnej Polityki Rolnej ma być 30 proc. mniej środków na dopłaty obszarowe – zaznacza.

W jego ocenie rząd chce w ten sposób sprawić, by spadki stawek nie były tak dotkliwe dla większych gospodarstw.

– Dlatego rządzący chcą wykluczyć część gospodarstw, żeby reszta nie poczuła dużych spadków. To jest grabież na polskim rolnictwie – dodaje bez ogródek.

Podziały na wsi zamiast realnych reform

Kolejnym problemem, na który zwraca uwagę Wroński, są społeczne skutki nowych regulacji.

– Korzyści dla władzy z tej ustawy są o wiele większe. Stworzy ona dodatkowe, niepotrzebne podziały na wsi, a skłóconymi rolnikami będzie jeszcze łatwiej rządzić i manipulować – ostrzega.

Jego zdaniem zamiast jednoczyć środowisko rolnicze wokół walki o lepsze warunki rynkowe, państwo wprowadza mechanizmy, które mogą skłócić producentów między sobą.

Ziemia nie trafi na rynek – rolnicy nie dadzą się wypchnąć

W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, iż ustawa o aktywnym rolniku może wymusić obrót ziemią i doprowadzić do sprzedaży gospodarstw przez mniejszych rolników. Wroński zdecydowanie temu zaprzecza.

– Trzeba być naiwnym, żeby w takie coś wierzyć. Zaborcy i komuna nie zmusiła polskich rolników do wyzbycia się ziemi i pomysły PSL i ministra Stefana Krajewskiego też tego nie zmienią – mówi.

Jego zdaniem ustawa nie wpłynie też na prywatny rynek dzierżaw.

– Nie wpłynie również na wysokość czynszów dzierżawnych w obrocie prywatnym. To kwestia indywidualna i na szczęście minister jeszcze ich nie reguluje – dodaje ironicznie.

Urzędnik zdecyduje, kto jest rolnikiem?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów projektu ma być wprowadzenie administracyjnej definicji „aktywnego rolnika”.

– Miała być szumnie zapowiadana deregulacja, a możemy mieć do czynienia z nadmierną regulacją, ponieważ urzędnik zza biurka będzie decydował, kto jest rolnikiem – alarmuje Wroński.

Dla wielu gospodarzy oznaczałoby to uzależnienie dostępu do wsparcia od interpretacji przepisów, a nie od faktycznej pracy na roli.

Zagrożenie dla małych rolników i systemu KRUS

Najdalej idące obawy dotyczą bezpieczeństwa socjalnego najmniejszych gospodarstw.

– Ustawa o aktywnym rolniku to również zamach na bezpieczeństwo emerytalne małych rolników, którzy przepracowali całe życie w gospodarstwie, a do emerytury zostało im kilka lat – podkreśla działacz Samoobrony.

W jego ocenie kolejnym krokiem może być:

wykreślanie rolników z ubezpieczenia w KRUS,
a w dalszej perspektywie choćby likwidacja całego systemu rolniczych ubezpieczeń społecznych.

Apel o weto prezydenta

Na zakończenie Wroński wyraża nadzieję, iż projekt nie wejdzie w życie.

– Mamy nadzieję, iż prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę o aktywnym rolniku, bo jej miejsce jest w koszu na śmieci – stwierdza dosadnie.

Nie szczędzi też krytyki pod adresem resortu rolnictwa:

– Szkoda tylko, iż minister angażuje czas pracy wielu osób i środki publiczne w pisanie takich bubli, zamiast rozwiązywać prawdziwe problemy polskiej wsi – podsumowuje.

ARiMR przejmie rejestr zwierząt domowych. Nadchodzą nowe obowiązki i opłaty

Coraz większy sprzeciw na wsi

Komentarz Marcina Wrońskiego pokazuje, jak głębokie obawy budzi projekt ustawy o aktywnym rolniku wśród części środowisk rolniczych.

Dla jednych ma być narzędziem „porządkowania systemu dopłat”, dla innych – mechanizmem wykluczeń, podziałów i dalszego osłabiania małych gospodarstw.

W najbliższych miesiącach temat prawdopodobnie stanie się jednym z głównych punktów sporów wokół przyszłości polskiego rolnictwa i kierunku zmian w ramach Wspólnej Polityki Rolnej.

Idź do oryginalnego materiału