Wyrzucane ubrania miały trafiać z PSZOK-ów do recyklingu. Oto co robią z nimi miasta

3 dni temu
Zdjęcie: Polsat News


Od 1 stycznia Polacy muszą oddawać ubrania i inne tekstylia do PSZOK-ów. Za wyrzucenie tego typu odpadów do kubła na śmieci zmieszane można dostać karę - wyższy rachunek za wywóz. Tymczasem większość zebranych tekstyliów wcale nie trafia do recyklingu. Gminy robią z nimi to samo, co z opadami zmieszanymi.


Od początku roku obowiązują nowe zasady segregacji odpadów. Do kontenerów na śmieci zmieszanie nie można już wrzucać ubrań i tekstyliów. Polacy muszą zawozić takie odpady do PSZOK-ów lub umieszczać w specjalnych workach albo kontenerach. Za złamanie zakazu grozi podniesienie opłaty za wywóz śmieci.


Nowe zasady selektywnej zbiórki odpadów. Ze ścierką trzeba jechać do PSZOK


Wprowadzeniu nowych przepisów towarzyszył chaos. Gminy - w większości - ograniczyły się do wprowadzenia prawa "na papierze". Wiele osób dowiadywało się o tym, iż do śmieci nie można już wyrzucać ubrań, pocztą pantoflową lub na sąsiedzkich grupach. Polacy byli oburzeni również tym, iż muszą jeździć z tekstyliami do PSZOK-ów, które są nierzadko oddalone od ich miejsc zamieszkania o wiele kilometrów. Taka wyprawa jest czasochłonna, a dla osób pozbawionych samochodu mocno kłopotliwa. Tymczasem w każdym gospodarstwie domowym w ciągu tygodnia "produkuje się" przynajmniej kilka odpadów tekstylnych np. w postaci ścierek kuchennych, które trzeba regularnie wymieniać. Reklama


Po wprowadzeniu przepisów okazało się również, iż gminy mają różne zdanie co do tego, co jest odpadem tekstylnym, a co nie np. w Pszowie wkład do mopa należy oddać do punktu selektywnej zbiórki, w Łodzi wyrzucić do zmieszanych.


Ubrania z PSZOK-ów w większości trafiają do spalarni


Teraz do listy absurdów związanych z wprowadzeniem nowych zasad selektywnej zbiórki odpadów doszedł kolejny. Jak ujawnia "Dziennik Gazeta Prawna", ubrania z PSZOK-ów trafiają w większości do miejskich pieców, czyli spalarni. Należy zaważyć, iż w wielu gminach do spalenia trafiają też śmieci z kontenerów na zmieszane, do których tekstyliów wyrzucać już nie można.
Jak podaje "DGP", urząd miasta w Poznaniu, zapytany o dalsze losy oddanych do PSZOK-ów ubrań wyjaśnił, iż "odpady odzieży i tekstyliów, zebrane w 2024 r., zostały poddane zagospodarowaniu w procesach R1 (wykorzystywanie głównie jako paliwa lub innego środka wytwarzania energii - red.) i R 12 (inne procesy, które także nie wchodzą w zakres recyklingu - red.)". "Z kolei UM w Warszawie wskazał, iż zebrana odzież i tekstylia trafiają do instalacji przetwarzania odpadów, gdzie są sortowane i poddawane wstępnym procesom przetwarzania. W wyniku takich procesów część tekstyliów jest przerabiana na czyściwo i ponownie wykorzystana. Natomiast pozostała część jest przekazywana do spalarni" - podała gazeta.
Czytaj także: Gdzie wyrzucić odpady po remoncie? PSZOK przyjmie niemal wszystko, ale jest limit
W Zielonej Górze część tekstyliów trafia do ponownego użytku, a reszta jest przetwarzana na czyściwo. We Wrocławiu tekstylia "są przekazywane do uprawnionych odbiorców w celu poddania ich dalszym procesom". Miasto nie precyzuje, na czym polegają owe "dalsze procesy".
W Gdańsku tekstylia też trafiają do spalenia. Przy czym miasto nie zmusza mieszkańców do oddawania ich do PSZOK-ów. Mogą dalej wyrzucać je do zmieszanych. "Ten, kto chce oddać stare ubrania do PSZOK, może to zrobić, tak jak do tej pory. Może przez cały czas korzystać z sieci komercyjnych pojemników na odzież. Nie ma jednak przymusu. Nic się nie stanie, jeżeli ubrania trafią do kosza na odpady zmieszane, nie naliczamy za to kar. Wynika to z tego, iż miażdżąca większość ubrań jest wykonana z poliestru, więc nie nadaje się do recyklingu. Nieważne, czy stare ubrania trafią do PSZOK, czy do kubła resztkowego, i tak ostatecznie staną się paliwem do odzysku energetycznego" - powiedziała "DGP" Olga Goitowska, dyrektorka Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim w Gdańsku.


Wyrzucane tekstylia w większości nie nadają się do recyklingu


Jak tłumaczył gazecie Piotr Szewczyk, prezes zarządu Rady RIPOK - Związku Pracodawców, tekstylia, które Polacy przywożą do PSZOK-ów, w większości nie nadają do recyklingu, bo są wykonane z niskiej jakości tkanin sztucznych. Do tego w Polsce brakuje instalacji do przetwarzania tekstyliów. "Efekt jest taki, iż niewielka część zebranych tekstyliów jest przerabiana na czyściwo, a miażdżąca większość trafia do spalarni. Wątpliwym pocieszeniem jest to, iż podobny problem ma niemal cała Europa" - powiedział.
Idź do oryginalnego materiału