W rolnictwie od zawsze było tak: kto stoi w miejscu, ten się cofa. Dziś, gdy ceny płodów rolnych potrafią zaskoczyć bardziej niż marcowa pogoda, a koszty produkcji nie chcą spadać, producenci maszyn muszą myśleć kilka kroków naprzód. I właśnie taki kierunek obrał Argo Tractors, właściciel marek Landini i McCormick.
Podczas lutowego spotkania z dealerami we Włoszech firma jasno pokazała, iż „wciąż jest miejsce na ambicje”. A ambicje – jak wiadomo – w tej branży muszą iść w parze z techniką, rozsądkiem i… rachunkiem ekonomicznym.
Innowacja to nie wszystko
Spotkanie odbyło się w wyjątkowej scenerii XIV-wiecznej Dogany Veneta w Lazise, nad jeziorem Garda. Ale za ładnymi widokami stały bardzo konkretne deklaracje. Przedstawiciele Argo Tractors podkreślili coś, o czym warto przypominać również nam – rolnikom:
- Innowacja jest siłą napędową postępu, ale sama technologia nie wystarczy. Za każdym ciągnikiem kryje się wiedza specjalistyczna, zaangażowanie, a przede wszystkim Państwa cenny biznes, który dziś się zmienia.
I tu jest sedno sprawy. Dzisiejszy rolnik nie kupuje już tylko „konia mechanicznego”. Kupuje system: finansowanie, telemetrię, wsparcie serwisowe, doradztwo. Coraz częściej oczekuje, iż dealer będzie nie tylko sprzedawcą, ale konsultantem – od maszyn, od rozwiązań cyfrowych, a czasem choćby od kalkulacji opłacalności.
Podczas lutowego spotkania z dealerami we Włoszech firma jasno pokazała, iż „wciąż jest miejsce na ambicje”. A ambicje – jak wiadomo – w tej branży muszą iść w parze z techniką, rozsądkiem i… rachunkiem ekonomicznym, fot. Adam ŁadowskiArgo zapowiada więc wzmocnienie szkoleń i inwestycje w kapitał ludzki. Bo choćby najlepszy ciągnik bez dobrego serwisu i wsparcia jest tylko ładnie pomalowaną stalą.
Nowe modele i rozwój wszystkich segmentów
Zapowiedzi są konkretne: nowe modele we wszystkich zakresach mocy. Szczególny nacisk ma być położony na ciągniki specjalistyczne oraz maszyny średniej i dużej mocy.
Planowane zmiany obejmują:
- poprawę komfortu operatora,
- zwiększenie wydajności,
- dalsze zaawansowanie technologiczne,
- dopracowanie jakości produkcji i kontroli.
Brzmi jak katalog życzeń? Być może. Ale producent podkreśla, iż projekty, które zostały uruchomione, trafią do produkcji. A pierwsze nowości mają pojawić się już w 2026 roku.
Zapowiedzi są konkretne: nowe modele we wszystkich zakresach mocy. Szczególny nacisk ma być położony na ciągniki specjalistyczne oraz maszyny średniej i dużej mocy, ale Landini to także ciągniki specjalistyczne. I tu firma planuje rozwój ich autonomii, fot. Adam ŁadowskiAutonomia – przyszłość, która nadjeżdża
Najciekawsza zapowiedź dotyczy jednak autonomii. Giovanni Esposito, dyrektor ds. innowacji, nie owijał w bawełnę: Sektor mechanizacji rolnictwa przechodzi głęboką transformację, a naszym zadaniem jest przewidywanie przyszłych wyzwań poprzez innowacje. Jazda ciągnikami będzie coraz bardziej zautomatyzowana, a traktory mogą choćby stać się autonomiczne: aktywnie pracujemy nad wszystkimi tymi aspektami.
Co to oznacza w praktyce?
Najpierw coraz większą automatyzację: inteligentne systemy prowadzenia, zarządzanie pracą na uwrociach, integrację z systemami gospodarstwa, zdalne monitorowanie i diagnostykę. A w dalszej perspektywie – ciągniki, które będą w stanie pracować samodzielnie, pod nadzorem operatora, ale bez jego ciągłej obecności w kabinie.
Czy to jutro? Raczej nie. Czy za dekadę będzie to standard w większych gospodarstwach? Bardzo możliwe.
Marketing, emocje i… rozsądek
Podczas spotkania sporo mówiono również o wizerunku. Marka musi dziś budzić emocje, ale jednocześnie opierać się na rozsądku. Rolnik nie kupuje ciągnika tylko dlatego, iż ładnie wygląda w folderze. Kupuje go, bo musi zarabiać.
Dlatego Argo zapowiada także ulepszenia procesów produkcyjnych i kontroli jakości. Cel? Większa niezawodność i serwis, który spełni oczekiwania coraz bardziej wymagających klientów.
Większy nacisk na serwis i wsparcie posprzedażowe
Rolnictwo się zmienia. Gospodarstwa są coraz większe, pracy nie przybywa, a ludzi do niej – owszem, ubywa. jeżeli więc ciągnik ma w przyszłości nie tylko ciągnąć, ale też myśleć i raportować, to producenci już dziś muszą nad tym pracować.
Argo Tractors pokazuje, iż nie zamierza przespać tej rewolucji. A czy rolnicy pójdą w tym kierunku? Jak zwykle – zdecyduje rachunek ekonomiczny. Bo choćby najbardziej autonomiczny traktor musi na siebie zarobić.

2 godzin temu





