Od blisko dekady mierzą się ze skargami i postępowaniami, a na obsługę prawną wydali już ponad pół miliona złotych. Teraz sześcioro członków rodziny Bulików czeka na rozstrzygnięcie sądu drugiej instancji. Rajmund Bulik ostrzega, iż utrzymanie wyroku może uderzyć nie tylko w jego gospodarstwo, ale także w hodowców w całej Polsce.
Sześcioro członków rodziny Bulików, prowadzących hodowle trzody chlewnej w Domaszkowicach w powiecie nyskim, zostało w styczniu 2026 roku nieprawomocnie skazanych na kary po osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. Każda z tych osób ma również zapłacić 10 tys. zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Rodzina od początku odrzuca zarzuty i podważa sposób, w jaki wszystkim sześciu osobom przypisano taką samą odpowiedzialność. Sprawa trafiła do sądu drugiej instancji. Rozprawa apelacyjna odbyła się 2 września, a ogłoszenie rozstrzygnięcia wyznaczono na 14 września.
Pół miliona złotych na prawników

Konflikt wokół gospodarstw trwa znacznie dłużej niż samo postępowanie karne. Według Rajmunda Bulika największe problemy zaczęły się w latach 2017–2018. Od tego czasu rodzina poniosła ponad pół miliona złotych kosztów obsługi prawnej.
Do tego dochodzą lata stresu, kolejne rozprawy oraz czas, który rolnicy muszą dzielić pomiędzy przygotowywanie obrony i codzienną pracę. Rodzina prowadzi sześć oddzielnych hodowli, w których łącznie utrzymuje około 8 tys. świń. Gospodaruje również na około 300 ha ziemi.
Produkcji zwierzęcej nie można jednak przerwać na czas postępowania. choćby gdy właściciele gospodarstw jadą do sądu albo spotykają się z prawnikami, ktoś musi zająć się zwierzętami i wykonać wszystkie zaplanowane prace.
Sama obsługa prawna kosztowała mnie już ponad pół miliona złotych. To nie obejmuje czasu, zdrowia i nerwów
– podkreśla Rajmund Bulik.Czego dotyczy sprawa rodziny Bulików?
Według komunikatu Prokuratury Okręgowej w Opolu sąd pierwszej instancji uznał, że prowadzona przez oskarżonych działalność doprowadziła do zanieczyszczenia wód i powierzchni ziemi poprzez stosowanie nadmiernych ilości gnojowicy.
Postępowanie dotyczyło również emisji odorów pochodzących z gnojowicy, pomieszczeń inwentarskich oraz miejsc gromadzenia odpadów. Wśród wskazanych związków wymieniano amoniak i siarkowodór.
W ocenie sądu pierwszej instancji sytuacja mogła doprowadzić do istotnego obniżenia jakości wody, powietrza i gleby oraz stwarzać zagrożenie dla zdrowia mieszkańców. Czyn zakwalifikowano z art. 182 § 1 Kodeksu karnego.
Rodzina Bulików nie zgadza się z taką oceną materiału dowodowego.
Siedem próbek gleby i dwie różne opinie
Jak przedstawia sprawę Rajmund Bulik, jedna z przygotowanych opinii nie wykazała zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców. W drugiej ekspertyzie spośród siedmiu próbek gleby w jednej stwierdzono bakterie z grupy coli, a w kolejnej jaja pasożytów.
Rodzina zleciła następnie wykonanie prywatnej ekspertyzy specjalistom z Uniwersytetu Wrocławskiego. Zdaniem hodowcy podważyła ona wnioski niekorzystnej opinii. Wskazywała m.in., iż obecność bakterii z grupy coli w glebie nie musi oznaczać zagrożenia dla ludzi, natomiast znalezione jaja pasożytów mogły pochodzić również od dzikich zwierząt.
Rolnicy uważają, iż nie wykazano ponad wszelką wątpliwość związku pomiędzy działalnością poszczególnych gospodarstw a stwierdzonymi zanieczyszczeniami. Podkreślają także, iż w postępowaniu karnym obowiązek udowodnienia winy spoczywa na oskarżycielu.
Sześć gospodarstw, identyczne zarzuty i kary
Duże wątpliwości rodziny budzi objęcie wszystkich sześciu osób takimi samymi zarzutami oraz wymierzenie im identycznych kar.
Choć gospodarstwa współpracują ze sobą i należą do członków jednej rodziny, różnią się liczbą utrzymywanych świń, powierzchnią gruntów oraz organizacją produkcji. Według Rajmunda Bulika jedna ze skazanych osób w części okresu objętego zarzutami nie prowadziła hodowli.
Organy ścigania oraz inspekcja ochrony środowiska przyjęły natomiast, iż ze względu na lokalizację ferm oraz ich powiązania infrastrukturalne i technologiczne działalność należy oceniać jako całość.
Jak można sześć osób skazać na identyczne kary, skoro każda prowadzi inne gospodarstwo?
– pyta hodowca.Gnojowica była wykorzystywana jako nawóz
Rodzina posiada około 300 ha gruntów, na których wykorzystuje gnojowicę do nawożenia. Rajmund Bulik zapewnia, że gospodarstwa mają odpowiednie plany nawożenia i przestrzegają terminów stosowania nawozów naturalnych.
Hodowca nie zaprzecza, iż przy takiej skali produkcji okresowo może pojawić się charakterystyczny zapach. Nie zgadza się jednak z przedstawianiem sytuacji w taki sposób, jakby uciążliwości występowały przez cały rok.
W jego ocenie zeznania mieszkańców wskazujących na nieprzyjemny zapach nie powinny wystarczyć do przypisania odpowiedzialności karnej bez jednoznacznego ustalenia, z którego gospodarstwa pochodziła emisja i kto konkretnie był za nią odpowiedzialny.
Ferma działa od lat 70.
Obiekty hodowlane w Domaszkowicach funkcjonują od lat 70. Rodzina Bulików nabyła część fermy w 2005 roku, a pozostałe obiekty w 2011 roku. Jak podkreśla hodowca, zabudowania nie powstały niedawno pomiędzy domami mieszkalnymi, lecz od dziesięcioleci znajdują się na skraju miejscowości.
Zdaniem rolnika sprawa pokazuje coraz silniejszy konflikt pomiędzy produkcyjną funkcją wsi a oczekiwaniami nowych mieszkańców, którzy przeprowadzają się poza miasta w poszukiwaniu ciszy i spokoju.
Tymczasem hodowla zwierząt i prace polowe nieuchronnie wiążą się z zapachem, kurzem, ruchem maszyn oraz okresowym prowadzeniem prac wieczorem lub w nocy.
Chcieli wybudować biogazownię. Pojawiły się protesty
Rodzina rozważała inwestycję w biogazownię, która pozwoliłaby zagospodarować gnojowicę i ograniczyć uciążliwości zapachowe. Pierwsze plany pojawiły się około 2019–2020 roku. Później budową większego obiektu zainteresował się zewnętrzny inwestor.
Przedsięwzięcie spotkało się jednak z protestami części mieszkańców, a procedura uzyskania potrzebnych pozwoleń została zahamowana.
Dla Rajmunda Bulika jest to przykład sytuacji bez dobrego wyjścia: mieszkańcy sprzeciwiają się zapachom związanym z gnojowicą, ale jednocześnie blokują rozwiązanie, które mogłoby te uciążliwości ograniczyć.
Czy ten wyrok uderzy w innych rolników?

Zdaniem rodziny prawomocne utrzymanie wyroku może otworzyć drogę do podobnych postępowań przeciwko innym hodowcom. Rajmund Bulik zwraca uwagę, iż konflikty na wsi dotyczą już nie tylko odorów z chlewni, ale również hałasu maszyn, kurzu podczas żniw, błota pozostawionego na drodze czy pracy ciągników po godz. 22.00.
Rolnik uważa, iż wieś musi pozostać miejscem produkcji żywności, a jej mieszkańcy powinni liczyć się z naturalnymi następstwami legalnie prowadzonej działalności rolniczej.
Nie oznacza to braku odpowiedzialności za środowisko czy sąsiadów. Problemem jest jednak brak jasnych granic określających, kiedy zwykła uciążliwość związana z pracą rolniczą staje się podstawą odpowiedzialności karnej.
Hodowla wystarczająca dla 50-tysięcznego miasta
Według wyliczeń Rajmunda Bulika gospodarstwa rodziny produkują rocznie ilość wieprzowiny odpowiadającą przeciętnemu zapotrzebowaniu około 50 tys. konsumentów.
Hodowca wskazuje, iż żywność dostępna w sklepach musi zostać wcześniej wyprodukowana w konkretnym gospodarstwie. Obawia się, iż kolejne ograniczenia i konflikty doprowadzą do dalszego zaniku krajowej hodowli oraz wzrostu zależności od importowanego mięsa.
Gospodarstwa, które raz zakończą produkcję zwierzęcą, rzadko do niej wracają. Odbudowa stad, infrastruktury i zaplecza produkcyjnego wymaga bowiem dużych nakładów oraz wielu lat pracy.
„Nie walczymy już tylko o siebie”
Rodzina oczekuje od sądu drugiej instancji uniewinnienia. Inne rozstrzygnięcie, zwłaszcza skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania, oznaczałoby kolejne lata postępowania, kosztów i niepewności.
Nie walczymy już tylko o siebie. Ta sprawa może dotyczyć całej branży hodowlanej
– podkreśla Rajmund Bulik.Dla rodziny stawką jest możliwość dalszego prowadzenia gospodarstw. Dla innych rolników odpowiedź na pytanie, czy zapach, kurz i hałas będące następstwem produkcji rolnej mogą w przyszłości prowadzić do kolejnych postępowań karnych.
Zobacz całą historię w najnowszym materiale wideo:

1 godzina temu
![Pszenica tanieje, ale inne zboża ruszyły w górę. Jakie są dziś ceny skupu? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/09/14/945545.webp)














