Zbigniew Nowicki, e-Izba: Koniec eldorado i mitu omnichannel. Witamy w erze bezwzględnej wygody i cyfrowego wycieńczenia [KOMENTARZ]

3 godzin temu

Wejdźmy w ten wrzesień bez zbędnego owijania w bawełnę i tradycyjnego marketingowego gadania o nieustannych trendach. Prawda na jesień 2026 roku jest brutalna: polski rynek e-commerce osiągnął ścianę nasycenia. Penetracja zakupów online ustabilizowała się na poziomie 93 proc. populacji internautów, a każdy z nas dokonał w sieci przynajmniej jednej transakcji w ciągu roku – pisze w komentarzu dla redakcji OmnichannelNews.pl Zbigniew Nowicki, Przewodniczący Rady Izby Gospodarki Elektronicznej, współwłaściciel Bluerank i Full Stack Experts, biegacz i dziennikarz ultra.

Eldorado polegające na bezwysiłkowym zasysaniu nowych e-klientów oficjalnie dobiegło końca. Rynek stał się dojrzały, bezwzględny, a walka toczy się o lojalność mierzoną częstotliwością powrotów oraz likwidacją najmniejszego tarcia na ścieżce decyzyjnej.

Kastracja lejka zakupowego przez Agentic Commerce

Tradycyjny, wieloetapowy lejek zakupowy zaczynający się od inspiracji, przez żmudne porównywanie parametrów w Google, aż po czytanie opinii, właśnie ląduje na śmietniku historii. W 2026 roku asystenci AI przestali być narzędziem technologicznych zapaleńców, a stali się autonomicznymi decydentami.

Najświeższe dane Izby Gospodarki Elektronicznej pokazują, iż aż 63 proc. polskich konsumentów pozwoliło już asystentowi AI na samodzielne wyszukanie, wybór i zaproponowanie produktu w ich imieniu.

Konkurencja marek przenosi się z klasycznego pozycjonowania SEO na GEO, czyli Generative Engine Optimization. jeżeli Twój produkt nie istnieje w syntezach i odpowiedziach modeli ChatGPT, Gemini czy Perplexity, po prostu przestajesz istnieć dla klienta. Klient nie chce szukać. Klient chce dostać jedno, idealnie dopasowane rozwiązanie w ułamku sekundy.

Fragmentacja logistyki i powrót do fizycznych punktów

Równolegle obserwujemy zmierzch absolutnej dyktatury tradycyjnych automatów paczkowych. Udział zakupów realizowanych i zakończonych całościowo w kanale offline spadł do rekordowo niskich 12 proc.. Jednak zamiast całkowitej ucieczki w cyfrową próżnię, konsumenci narzucili rynkowi nowy model hybrydowy. Obserwujemy potężną fragmentację preferencji dostawczych. Udział opcji click&collect, czyli zakupu online z odbiorem w sklepie, wystrzelił o 12 punktów procentowych rok do roku.

Punkty PUDO i lokalne sieci paczkowe urosły o 15 punktów procentowych, stając się najczęściej wybieraną formą dostawy przez 23 proc. e-kupujących. Klienci migrują między kanałami, kupują mobilnie w biegu, ale paczki chcą odbierać przy okazji codziennych tras do domu czy pracy, bez presji okna kontaktu. Omnichannel przestał być strategiczną opcją, a stał się operacyjnym warunkiem przetrwania logistycznego.

Wojna na jedno kliknięcie i ewolucja płatności

Zjawisko porzucania koszyków zakupowych osiągnęło w tym roku apogeum i deklaruje je prawie 90 proc. kupujących, a wśród tzw. heavy-shoppers wskaźnik ten dobija do 97 proc.. E-sklepy odrobiły lekcję z logistyki, przez co brak kuriera czy automatu przestał być problemem. Nowym polem bitwy stała się wygoda płatności.

Po raz pierwszy w historii wiodący dotychczas BLIK zaczął tracić swoją dominującą przewagę, notując spadek o 6 punktów procentowych jako najczęściej wybierana metoda płatności.

Dlaczego? Ponieważ konsumenci żądają transakcji bez straty sekund. Masowo migrujemy w stronę portfeli cyfrowych, które zanotowały trzykrotny wzrost popularności do poziomu 18 proc., oraz kart zapisanych w sklepach w standardzie Click2Pay. Przepisywanie kodów i przełączanie ekranów zaczyna klientów irytować. Wygrywa ten, kto pozwala domknąć koszyk jednym kliknięciem.

Azjatyckie tsunami a walka o „Taki Sam Start”

Wszystkie te zmiany dzieją się w cieniu potężnej presji transgranicznej. Zakupy cross-border robi już 40 proc. polskich internautów, a w grupie najaktywniejszych heavy-shoppers ten odsetek wynosi aż 61 proc.. Co kluczowe, średni koszyk zakupowy z zagranicy ustatkował się w przedziale 251-500 zł, to tam Polacy zostawiają realne budżety, szukając tańszych odpowiedników i unikalnej oferty na platformach spoza Unii Europejskiej, takich jak Temu czy AliExpress.

Kampania e-Izby „Taki Sam Start” głośno i wyraźnie stawia sprawę na wokandzie legislacyjnej: potrzebujemy równych ram prawnych i rygorystycznego egzekwowania przepisów konsumenckich wobec graczy z Azji. Polski omnichannel nie wygra z nimi wyłącznie ceną. Musi wygrać zaufaniem do marki, perfekcyjną logistyką posprzedażową i unikalnością doświadczenia zakupowego.

Brutalna prawda za kulisami: cyfrowe wycieńczenie liderów

Budowanie tego bezwysiłkowego świata dla konsumenta ma jednak swoją mroczną stronę, o której w branży milczymy. Raport „Zdrowy E-commerce 2026” zdejmuje maski z kadry zarządzającej. Jesteśmy najbardziej przeciążoną pracą grupą w polskiej gospodarce gdzie 38 proc. menedżerów e-commerce ma zdiagnozowaną chorobę przewlekłą, co stanowi niemal dwukrotność wyniku dla ogółu populacji. Ponad 62 proc. z nas walczy z zaburzeniami snu, chronicznym wyczerpaniem i lękiem.

Do gabinetów lekarskich trafiamy za późno, bo wysokie dopaminowe tempo pracy tłumi somatyczne sygnały ostrzegawcze. I tu pojawia się najgorszy paradoks: budujemy mechanizmy skłaniające ludzi do zakupów impulsywnych, po czym sami wpadamy w te same sidła. Aż 88 proc. menedżerów e-commerce przyznaje, iż kompulsywnie kupuje w social mediach tylko po to, żeby chwilowo uciec od stresu, lęku lub nudy zawodowej. Czas zrozumieć, iż zdrowie liderów i zespołów to nie jest miękki temat dla działu HR. To kluczowa zmienna strategiczna. Bez zdrowych ludzi nie będzie silnej gospodarki cyfrowej.

Autorem komentarza jest Zbigniew Nowicki, Przewodniczący Rady Izby Gospodarki Elektronicznej.

Idź do oryginalnego materiału