Luty 2026 r. wystawia naszą cierpliwość i portfele na ciężką próbę. Rekordowo długa i mroźna zima sprawiła, iż zapasy pelletu znikają w oczach, a ceny na składach poszybowały w górę. W tej kryzysowej sytuacji dochodzi do rynkowego paradoksu: krytykowany powszechnie import z Ukrainy staje się towarem najbardziej pożądanym, a spichlerze pełne kukurydzy kuszą darmowym ciepłem. Ale uwaga – stawka jest wysoka: darmowe ciepło albo utrata gwarancji na kocioł.
Fizyczny brak towaru – fundamencie drożyzny
Ekstremalnie niskie temperatury wywołały efekt domina. Popyt na pellet jest dziś kilkukrotnie wyższy niż moce przerobowe tartaków, które przy -20°C pracują w trybie awaryjnym. Co ciekawe, fundamenty makroekonomiczne są zaskakująco stabilne: dolar przy 3,60 PLN jest relatywnie tani, a paliwo transportowe (mimo napięć w Iranie) nie odnotowało skoków uzasadniających cenę 2500 – 3000 zł za tonę. To nie kursy walut, a fizyczny brak towaru „czyści” portfele rolników.
Wielki paradoks: Ukraina nagle potrzebna?
Jesteśmy świadkami rynkowej schizofrenii. Od miesięcy import produktów rolnych z Ukrainy jest pod ostrzałem krytyki, tymczasem w segmencie opału sytuacja jest odwrotna.
- Pożądany import: W obliczu pustych składów, każda tona pelletu zza wschodniej granicy jest na wagę złota. To właśnie tanie dostawy z Ukrainy mogłyby teraz realnie schłodzić polski rynek, ale ich ograniczenie (przez ataki na tamtejszą infrastrukturę i problemy logistyczne) tylko pogłębia nasz kryzys.
- Wniosek: Ten sam rolnik, który protestuje przeciwko ukraińskiemu zbożu, dziś z nadzieją wypatruje ukraińskiego pelletu, by nie płacić 3000 zł lokalnemu pośrednikowi.
Kukurydza – energetyczna kusicielka
Przy obecnej cenie pelletu, tona własnej kukurydzy wydaje się idealnym zamiennikiem. Jej podaż w Polsce (i na świecie, dzięki rekordom w USA i w Ameryce Południowej) jest ogromna. Jednak dla użytkowników nowoczesnych kotłów, ta droga może być zamknięta przez zapisy małym drukiem.
Uwaga na gwarancję! Serwis nie wybacza
To najważniejszy punkt dla wszystkich, kto zainstalował kocioł w ciągu ostatnich kilku lat:
- Złamanie warunków: Większość producentów kotłów klasy 5 dopuszcza jedynie paliwo certyfikowane (np. EN Plus A1). Użycie kukurydzy lub nieatestowanego pelletu z importu to automatyczna utrata gwarancji.
- Ryzyko awarii: Kukurydza generuje inne parametry spalania (agresywne spaliny, spieki). jeżeli kocioł „padnie” przy temperaturze -25°C, a serwisant poczuje zapach palonego ziarna, naprawę sfinansujesz w całości z własnej kieszeni.
ZDANIEM AGROPROFILU: Obecny luty pokazuje, jak krótkowzroczna bywa polityka energetyczna. Przy stabilnym dolarze (3,60 zł), cena pelletu powinna być znacznie niższa. Rolnicy zostali uwięzieni między drogim opałem, tanią kukurydzą, której nie mogą spalać bez ryzyka, a importem z Ukrainy, który stał się „złem koniecznym” ratującym niektóre polskie domy przed mrozem.

3 godzin temu








