Amerykański ekspert: Niemcy znów myślą o gazie z Rosji

3 godzin temu

Berlin zaczyna zmieniać kurs wobec Rosji i znów będzie racjonalizować współpracę z Putinem w imię „dywersyfikacji” dostaw gazu. Stanie się tak, bo Niemcy przez cały czas opierają swoją strategię energetyczną na OZE wspierane gazem, zamiast postawić na atom jako priorytet – ocenia w rozmowie z Biznes Alert amerykański ekspert Thomas O’Donnell.

Wypowiedzi kanclerza Niemiec Friedricha Merza o potrzebie „pojednania” z Rosją, wygłoszone dwukrotnie nie da się traktować, jako wyrwanych z kontekstu i przypadkowych. To sygnał polityczny. Najbogatsze państwo Europy i przemysłowy motor Unii Europejskiej zaczyna rewidować swoją linię wobec Moskwy.

Merz z ufnością o Rosji

– jeżeli uda nam się przywrócić pokój i wolność w Europie, jeżeli ponownie odnajdziemy równowagę w relacjach z naszym największym europejskim sąsiadem, czyli z Rosją, jeżeli zapanuje pokój i zostanie zapewniona wolność – jeżeli to wszystko nam się powiedzie, wtedy Unia Europejska, a wraz z nią my w Niemczech, przejdziemy kolejny test i będziemy mogli z ufnością patrzeć w przyszłość także po 2026 roku – powiedział szef niemieckiego rządu na spotkaniu noworocznym z przedstawicielami przemysłu i handlu 14 stycznia w Halle, dodając potem: „(…) jeżeli w dłuższej perspektywie uda nam się na nowo przywrócić równowagę w relacjach z Rosją, gdy zapanuje pokój i gdy wolność będzie zagwarantowana”.

Niemiecki przemysł od 2023 roku walczy z wysokimi cenami energii, spadkiem konkurencyjności, rosnącą presją chińskich producentów oraz stagnacją wzrostu gospodarczego. W 2024 roku niemiecka gospodarka formalnie weszła w recesję techniczną, a prognozy wzrostu na 2025 rok były jednymi z najsłabszych w UE.

Wypowiedzi Merza nie oznaczają natychmiastowego zwrotu w polityce wobec Moskwy ani propozycji zniesienia sankcji. Nie są ofertą pokoju ani jednostronnym gestem. Wskazują jednak na rosnące przekonanie w niemieckich elitach politycznych i gospodarczych, iż obecny stan konfrontacji – bez realistycznej strategii wyjścia – osiągnął dla nich próg bólu.

„Powrót do „mafijnego bossa od gazu”

Thomas O’Donnell, ekspert ds. energii i geopolityki z amerykańskiego think-tanku Wilson Center wyjaśnia w rozmowie z Biznes Alertem intencje Merza: „Niemieckiemu kanclerzowi chodzi przede wszystkim o uniezależnienie się od pełnego sojuszu z USA, od zależności od Stanów Zjednoczonych. Jednak powrót do starego +mafijnego bossa od gazu+, Władimira Putina, trudno nazwać niezależną strategią”.

Z analizowanych przez O’Donnella wypowiedzi i komentarzy, a także z poufnych rozmów wynika, iż niemieccy urzędnicy rządowi traktują amerykańską energię, jako potencjalnie równie zawodną jak tę z Rosji.

– Merz zlecił w związku z tym swoim ludziom znalezienie rozwiązań. Oczywiście, metody Donalda Trumpa w relacjach z sojusznikami nie są konstruktywne. Mimo iż Niemcy są teraz ogromnym odbiorcą LNG z USA, to amerykański prezydent traktuje te biznesowe więzi również jako instrument nacisku – zaznacza ekspert.

– Jednak źródło problemu leży w nierealistycznej polityce energetycznej ostatnich czterech kanclerzy. Merz dostrzega problem silnie subsydiowanych odnawialnych źródeł energii oraz nadmiernej zależności od rosyjskiego gazu. Ale wciąż nie widzi, iż Niemcy nie mogą zapewnić sobie bezpieczeństwa energetycznego ani przystępnych cen, opierając się na zależnych od pogody OZE wspieranych gazem. Postawienie na nową energetykę jądrową jako priorytet to jedyna droga — co Francja jasno udowodniła – dodaje.

Niemcy znowu pomyślą o gazie z Rosji

O’Donnell zwraca uwagę, iż Merz i jego rząd popierają kontynuację budowy tych samych dwóch równoległych systemów, które tworzyli poprzedni dwaj kanclerze: jednego opartego wyłącznie na OZE i drugiego — gazowego — jako zaplecza na dni bez wiatru lub słońca.

– W praktyce tak zwana reforma polityki energetycznej Merza polega na tym, iż dalsza rozbudowa OZE i sieci ma być teraz w większym zakresie finansowana z prywatnych środków, a planowane ogromne instalacje turbin gazowych również mają powstać — tyle iż zasilane LNG z USA, a nie rosyjskim gazem – podkreśla Thomas O’Donnell i ocenia, iż nie jest to radykalna, strukturalna reforma energetyczno‑przemysłowa, której Niemcy potrzebują, a jedynie kosmetyczna zmiana.

– W sposób konieczny wcześniej czy później doprowadzi to do tego, iż Niemcy ponownie będą racjonalizować podporządkowanie się Gazpromowi Putina w imię +dywersyfikacji+ dostaw. Czy to z powodu ideologiczno‑technologiczno‑politycznego zamieszania, czy oportunizmu — niemieccy przywódcy nie dostrzegają, iż już istniejące OZE i każda nowa generacja gazowa powinny być traktowane jedynie jako rozwiązania pomostowe, podczas gdy rozwój energetyki jądrowej powinien być priorytetem – jako jedyna realna droga – podsumowuje amerykański ekspert.

Artur Ciechanowicz

Idź do oryginalnego materiału