Jeszcze miesiąc temu tuczniki leżały na rynku jak towar nadwyżkowy, a skupujący brali je z ciężkim sercem. Dziś to oni dzwonią do rolników i pytają, czy są zwierzęta na sprzedaż – nie dlatego, iż rynek nagle rozkwitł, ale dlatego, iż świń po prostu jest coraz mniej. Kryzys w produkcji trzody trwa, a jego skutkiem są właśnie takie gwałtowne ruchy cenowe. Festiwal podwyżek w Polsce trwa w najlepsze – i wszystko wskazuje na to, iż to dopiero początek.
Ceny świń: Niemcy w końcu dogoniły Polskę
Polski rynek od dawna reaguje szybciej niż niemiecki VEZG – tak było przy obniżkach, tak jest i teraz przy podwyżkach. Piątkowa mała giełda w Niemczech pokazała pierwszy mocny sygnał: cena za tuczniki w klasie E przekroczyła 1,50 euro/kg – pierwszy raz od ostatniej obniżki. Wtorkowa sesja ISW potwierdziła trend, a rynek spodziewał się co najmniej 5-centowej podwyżki na środowym VEZG.
Rzeczywistość okazała się jeszcze lepsza – podwyżka sięgnęła 10 centów na kg, a w kuluarach mówiło się choćby o 15 centach! Oficjalna cena za Odrą to teraz 1,50 euro/kg w klasie E, czyli 6,46 zł/kg.
W Polsce ceny świń już dawno uciekły do przodu
I tu robi się ciekawie – bo polski rynek od tygodni jest wyżej, niż Niemcy dopiero teraz osiągają:
- W zeszłym tygodniu skupujący oferowali za tuczniki choćby 7,20 zł/kg w klasie E
- Na początku tego tygodnia, przy indywidualnych negocjacjach, padały stawki do 7,40 zł/kg
To niemal złotówka więcej niż aktualna propozycja niemieckiego VEZG na najbliższy tydzień. Część rolników obawia się, iż skupujący spróbują „wyrównać” tę różnicę i ściągnąć ceny w dół. Ale przy obecnym niedoborze podaży – kto odważy się zagrać va banque i zaniżyć stawkę, ryzykując utratę dostawcy?
Skąd ta nagła zmiana? Pięć powodów podwyżki cen tuczników
Nic nigdy nie dzieje się z jednego powodu – to zawsze wypadkowa kilku zjawisk:
- Hiszpania odzyskuje rynki eksportowe – dzięki negocjacjom handlowym coraz więcej hiszpańskiego mięsa trafia tam, gdzie można na nim więcej zarobić, zamiast zalegać na rynku europejskim.
- Nadwyżkowe zapasy zostały upłynnione – bufor, który wcześniej studził ceny, po prostu się skończył.
- Holandia mocno ogranicza produkcję – program redukcji hodowli w związku z przeazotowaniem środowiska realnie zmniejsza podaż prosiąt i tuczników na europejskim rynku.
- Rolnicy rezygnują z produkcji trzody – nie tylko w Polsce – co dodatkowo kurczy dostępną pulę zwierząt.
- Polska rozwija eksport na rynki trzecie – w tym umacnia pozycję na Filipinach, co dodatkowo zwiększa popyt na rodzimego tucznika.
Podaż jest wyraźnie niższa niż popyt, a taka sytuacja niemal zawsze napędza dalsze podwyżki – to nie jest oznaka dobrej koniunktury, tylko konsekwencja kurczącego się pogłowia w całej Europie. Sygnały z rynku – zarówno z Niemiec, jak i z Polski – wskazują, iż to nie jest chwilowy wystrzał, tylko trwalsza zmiana trendu.
źródło: Polsus

1 godzina temu
















