Co zrobić, gdy wlaliśmy AdBlue do oleju hydraulicznego lub przekładniowego?

2 godzin temu

Scenariusz nierealny? To zależy od maszyny, jej budowy i tego jak projektant rozmieścił wlewy. Sposób dostania się płynu DEF do któregoś z układów gdzie pracuje olej również nietrudno sobie wyobrazić. W końcu pusta bańka nadać się może nie tylko do przyniesienia oleju napędowego, ale także oleju hydraulicznego na dolewkę. Nie można również wykluczyć działań celowych, gdy ktoś zrobi to po złości lub z zawiści. Co robić?

Temat ugryziemy z perspektywy układu hydraulicznego, ale można to przełożyć także na inne np.: skrzynię biegów w ładowarce czy ciągniku, bowiem efekt będzie taki sam. Choć olej hydrauliczny czy przekładniowy jeszcze mniej chętny jest do wymieszania z produktem opartym na wodzie, to druzgocącą w skutkach robotę zrobią przepływ oraz ciśnienie.

Nawet nieduża dolewka DEF, zostanie bardzo gwałtownie rozprowadzona po całym układzie, o ile po dolaniu maszyna zostanie uruchomiona i pójdzie w ruch. Podobnie jak w przypadku paliwa, o ile nie doszło do pracy, to opróżnienie zbiornika, przepłukanie i napełnienie nowym olejem i wymiana filtrów mogą uratować sytuację. Gorzej jest w przypadku skrzyń biegów, gdzie rolę zbiornika pełni sama skrzynia i w oleju zanurzone są zawory, czujniki i różne elementy cierne.

W przypadku, gdy układ zaczął pracować, sprawy mają się gorzej. Trzeba założyć, iż dolany płyn DEF znajduje się w stanie rozproszonym, w każdym elemencie układu. Co to oznacza? Oznacza to, iż aby definitywnie się go pozbyć, trzeba będzie kolejno opróżniać wszystkie elementy. Patrząc np. na koparkę, oznacza to demontaż wszystkich przewodów, siłowników, zaworów, filtrów, zamków i dokładne ich przepłukanie, wydmuchanie i ponowne zalanie całego układu nowym olejem.

Układ poszedł w ruch. Co się stanie?

Kluczowa jest skrupulatność, pominięcie jednego elementu może spowodować, iż za jakiś czas czeka nas powtórka. Newralgicznymi elementami będą oczywiście zawory w rozdzielaczach hydraulicznych oraz wszystkie precyzyjnie wykonane elementy sterujące wewnątrz nich. To one zaczną szwankować jako pierwsze w wyniku korozji czy wytrącania się kryształów mocznika na elementach. Mocznik będzie również niszczył uszczelniacze i elementy z tworzywa przygotowane do pracy w oleju, a nie kwaśnym płynie DEF. o ile jakaś funkcja nagle przestanie działać, to bez pudła można stawiać, iż zaciął się suwak w zaworze odpowiedzialnym za jej zasilanie.

To jeszcze nie jest tragedia. Szyba reakcja, dokładne czyszczenie i być może uda się uratować element, czas jednak nie działa na naszą korzyść i akcje trzeba podjąć szybko, fot. GS

Dodatkowym aspektem, którego nie ma w przypadku zbiornika z paliwem, będzie temperatura. o ile dolewka została wykonana podczas gdy układ był zimny, to może zadziałać na naszą korzyść, bowiem wlanie wodnego roztworu mocznika do oleju hydraulicznego, który ma 55-70 stopni, znacznie ułatwi powstanie emulsji i przyśpieszy zachodzenie reakcji. Tutaj warto zwrócić uwagę, iż temperatura w zbiorniku będzie znacznie niższa niż np. na pompie w czasie pracy.

Pompa, czyli serce układu, również nie polubi się z płynem DEF. Zarówno o ile mówimy o pompach zębatych jak i wielotłoczkowych. Są to elementy wykonane precyzyjnie z różnych metali, które są podatne na korozję w wyniku działania mocznika i wody. W dodatku ich działanie wiąże się, z byciem smarowanym przez medium, które tłoczą, a jak wiadomo, płyn DEF nie jest dobrym środkiem smarnym; jego większa porcja może prowadzić do lokalnych przytarć elementów.

Wszystko wyczyszczone. Można ruszać do pracy?

Rozebranie i przepłukanie układu może się okazać niewystarczające. Wszak trudno sobie wyobrazić, aby udało się nam dotrzeć wszędzie i pozbyć się każdej kropli oleju, a tym bardziej mocznika, który może osadzić się w formie stałej, np. wewnątrz przewodu i rozpuszczać się po czasie, korzystając z wilgoci zawartej w oleju. Co wtedy?

Pierwszą opcją na stole jest ponowna wymiana całego oleju w układzie, co biorąc pod uwagę, iż zostanie wykonane po raz drugi, oznacza ogromny koszt. Alternatywą może być zastosowanie tzw. nerki lub dodatkowego filtra usuwającego wodę podczas pracy. Obydwie metody mają swoje wady i zalety.

Teoretycznie każdy wlew jest w tej chwili oznaczony, niemniej gdy maszyna ruszy do pracy i pokryje się grubą warstwą pyłu, kurzu czy brudu, o pomyłkę jest znacznie łatwiej. Zwłaszcza gdy nie myślimy, co robimy, tylko działamy automatycznie, fot. GS

Użycie nerki, czyli zewnętrznego układu z własną instalacją filtrującą, uziemia maszynę na czas operacji i wymaga wypożyczenia (najlepiej z usługą) wspomnianego urządzenia. Olej jest przez kilka-kilkanaście godzin filtrowany wraz z przetłaczaniem go przez cały układ czy to dzięki samego urządzenia, czy pompy maszyny. Po takim zabiegu należy pobrać próbkę oleju i oddać ją do analizy zarówno pod kątem zawartości wody i mocznika, jak i poprawnego poziomu dodatków, ponieważ intensywne i dokładne filtrowanie może obniżyć ich poziom, a to pogarsza parametry oleju.

Dodatkowy filtr odwadniający to rozwiązanie mniej absorbujące maszynę, bo polega na zainstalowaniu dodatkowego filtra, którego zadaniem jest pozbycie się wody oraz zanieczyszczeń. Maszyna może normalnie pracować, zaś dodatkowa gałąź z filtrem robi swoje. Naturalnie wymaga to użycia kilku filtrów i tak jak w przypadku czyszczenia na zewnętrznym urządzeniu, po zakończeniu procesu trzeba sprawdzić parametry oleju.

Co dalej?

Dalej pozostaje praca i obserwacja. Tak jak w przypadku paliwa, warto będzie po jakimś czasie skontrolować zbiornik oleju, zwracając także uwagę na to, co osadza się na filtrach maszyny. W pierwszych godzinach po czyszczeniu układu wciąż mogą pojawiać się jakieś problemy z funkcjami. Zwłaszcza zupełnie losowe awarie; brak ruchu w jedną stronę, niepowiązane ze sobą przycięcia. Wszystko to może być następstwem tego, iż odpowiadający za daną funkcję zawór jest przycięty, przytarty lub skorodowany. Na to nie ma lekarstwa, trzeba takie usterki eliminować aż do całkowitego przywrócenia maszyny do sprawności.

Idź do oryginalnego materiału