Miała być realna ulga dla producentów trzody chlewnej i koniec biegania z papierami do urzędów. W praktyce – jak mówią sami rolnicy – kilka się zmieniło. Nowy system elektroniczny, który miał uprościć procedury związane z przemieszczaniem świń, działa… ale tylko teoretycznie.
Cyfrowa rewolucja tylko na papierze? Rolnicy utknęli między systemem a urzędemChoć Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) przygotowała rozwiązanie, a przepisy weszły w życie, to w terenie pojawiła się bariera, której nikt nie przewidział – brak gotowości administracji weterynaryjnej.
Nowe przepisy, stare problemy
W drugiej połowie marca uruchomiono możliwość cyfrowego zgłaszania zamiaru przemieszczenia trzody chlewnej przez system IRZplus. Zgodnie z założeniami rolnik miał uniknąć wizyt w Powiatowej Inspekcji Weterynarii i całej papierowej procedury.
– „Zamysłem było ograniczenie biurokracji związanej z występowaniem do Powiatowej Inspekcji Weterynarii o fizyczne świadectwa zdrowia przed sprzedażą. Zamiast tego rolnik miał elektronicznie, co najmniej 4 dni przed sprzedażą, zawiadamiać PIW o tym fakcie. W ciągu 48 miał godzin otrzymać odpowiedź z PIW odnośnie do zgody na przemieszczenie lub jej odmowie. Taka zgoda dostawałaby dedykowany numer, który jest równoznaczny z tradycyjnym numerem świadectwa” – tłumaczy Alan Cholewczyński, doradca ds. Elvio.
Na papierze wszystko się zgadza: mniej formalności, szybsze decyzje, większa przewidywalność dla gospodarstw. Problem w tym, iż rzeczywistość gwałtownie zweryfikowała te założenia.
System działa… ale tylko po jednej stronie
Technicznie wszystko jest gotowe. Rolnicy mogą składać zgłoszenia przez IRZplus, a choćby korzystać z integracji z oprogramowaniem do zarządzania gospodarstwem.
Jednak najważniejsze ogniwo – Powiatowe Inspekcje Weterynarii – w wielu przypadkach nie odpowiadają na zgłoszenia.
– „System jest gotowy, rolnicy chcieliby z niego korzystać, ale nie są w stanie tego zrobić, dopóki Powiatowa Inspekcja Weterynarii nie dostosuje się do nowego rozwiązania” – komentuje Alan Cholewczyński.
Jeszcze bardziej wymowna jest relacja jednego z rolników:
– „Jeden z naszych klientów, który próbował działać przez nowy system, po złożeniu dokumentów w IRZplus, dostał telefon z PIW, czy może przyjść tradycyjnie po świadectwo. Powiedziano mu, iż PIW nie jest gotowe na to działanie i nie wie jak to obsługiwać. Ze strony PIW usłyszał: ‘jeżeli Pan nam wytłumaczy, jak to robić, to będziemy robić’” – relacjonuje ekspert.
To pokazuje skalę problemu: cyfryzacja ruszyła, ale bez przygotowania całego systemu.
Brak informacji i chaos organizacyjny
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż wielu rolników choćby nie wie o nowej możliwości. Na stronach części inspektoratów próżno szukać informacji o procedurze elektronicznej.
– „Mamy u nas klientów, którzy chcieliby z tego korzystać, gotowy jest system IRZplus, a także nasz program Elvio, przez który rolnicy również mogą zgłaszać zamiar przemieszczeń, ale niestety druga strona, czyli Powiatowe Inspektoraty Weterynarii nie są przygotowane do tego rozwiązania” – mówi Cholewczyński.
W efekcie rolnicy przez cały czas działają „po staremu”, a cyfrowa ścieżka pozostaje martwa.
Nie wszędzie skorzystasz – ograniczenia ASF
Nawet gdyby system działał bez zarzutu, nie każdy rolnik mógłby z niego skorzystać. Nowa procedura obejmuje wyłącznie tzw. strefy białe, czyli obszary wolne od ograniczeń związanych z ASF.
W strefach objętych restrykcjami – zarówno tam, gdzie wykryto wirusa, jak i w strefach ochronnych – przez cały czas obowiązuje pełna procedura papierowa, wraz z badaniem klinicznym zwierząt.
To oznacza, iż duża część producentów trzody w Polsce przez cały czas pozostaje poza systemem cyfrowym.
Cyfryzacja bez wdrożenia to fikcja
Eksperci nie mają wątpliwości: problemem nie jest technologia, ale brak spójnego wdrożenia.
– „Kluczowym wyzwaniem na ten moment nie jest sama technologia, która w obszarach wolnych od ASF już funkcjonuje, ale ujednolicenie standardów obsługi po stronie administracji oraz jasna komunikacja zasad wdrożenia. Aby potencjał cyfryzacji został w pełni wykorzystany, niezbędne jest wsparcie informacyjne oraz organizacyjne zarówno dla rolników, jak i urzędników, tak by deklarowane w przepisach udogodnienia stały się realnym i powszechnym ułatwieniem” – kończy ekspert.
Rolnicy znów między młotem a kowadłem
Z perspektywy gospodarstw sytuacja jest jasna: zamiast uproszczeń pojawiła się kolejna niepewność. Rolnik nie wie, czy urząd odpowie elektronicznie, czy i tak będzie musiał jechać po papier.

1 godzina temu






