Czereśnie z importu już w sklepach. Tyle zapłacisz za kilogram

1 godzina temu

Jeszcze kilka lat temu czereśnie były symbolem początku lata. Dziś sytuacja zmienia się dynamicznie – owoce pojawiają się na półkach już w środku zimy. Globalny handel i szybka logistyka sprawiają, iż sezon na czereśnie trwa praktycznie cały rok, choć jego charakter wyraźnie się zmienia.

Czereśnie z importu już w sklepach. Tyle zapłacisz za kilogram

Czereśnie z drugiego końca świata trafiają do Polski

Pierwsze partie owoców, które pojawiły się w polskich sklepach na początku roku, pochodzą głównie z Chile, ale także z Hiszpanii, Grecji i Turcji. To efekt odwróconych sezonów wegetacyjnych – kiedy w Polsce trwa zima, na półkuli południowej trwa pełnia zbiorów.

W tym roku czereśnie trafiły do sieci handlowych już w lutym, co jeszcze kilka lat temu było praktycznie nie do pomyślenia. To pokazuje, jak bardzo zmienił się rynek i oczekiwania konsumentów.

Ceny spadają, ale przez cały czas są bardzo wysokie

Tegoroczny sezon przyniósł jednak pewne zaskoczenie. Jeszcze rok temu ceny pierwszych czereśni sięgały choćby 150–200 zł za kilogram, co skutecznie ograniczało popyt.

Obecnie sytuacja wygląda nieco inaczej. W jednej z sieci handlowych czereśnie z Chile kosztowały 67,96 zł/kg, a przy zakupie przez aplikację cena była jeszcze niższa. To wyraźny spadek, ale przez cały czas oznacza, iż owoce pozostają produktem premium.

Na wyraźne obniżki trzeba będzie jednak poczekać do lata, gdy na rynek trafią owoce krajowe.

Import nie konkuruje z polską produkcją – ale budzi pytania

Sadownicy podkreślają, iż importowane czereśnie nie stanowią bezpośredniej konkurencji dla polskich owoców. Trafiają do sprzedaży w zupełnie innym czasie, kiedy krajowej produkcji jeszcze nie ma.

Jednocześnie pojawia się ważna kwestia jakości. Standardy stosowania środków ochrony roślin w krajach poza Unią Europejską mogą różnić się od europejskich, co dla części konsumentów ma znaczenie przy wyborze produktów.

Polskie czereśnie zmienią rynek i ceny

Prawdziwa zmiana nastąpi dopiero na przełomie czerwca i lipca, gdy rozpoczną się krajowe zbiory. Wtedy podaż gwałtownie wzrośnie, a ceny spadną do poziomu dostępnego dla większości konsumentów.

To moment, w którym polskie czereśnie przejmują rynek, oferując świeżość, krótszy transport i często lepszy stosunek jakości do ceny.

Paliwa tanieją na stacjach. Rynek patrzy na Bliski Wschód i liczy na przełom

Nowa rzeczywistość handlu żywnością

Obecność czereśni zimą pokazuje, jak bardzo zmienił się globalny handel. Konsument zyskał dostęp do owoców przez cały rok, ale często płaci za to wyższą ceną.

Idź do oryginalnego materiału