Wraz z ociepleniem na plantacjach buraka cukrowego pojawia się dobrze znany, ale wciąż groźny przeciwnik. Szarek komośnik wychodzi z zimowisk i zaczyna intensywne żerowanie, a młode wschody buraka stają się dla niego łatwym celem. Choć początek sezonu bywa spokojny, zmiana temperatury potrafi w krótkim czasie wywołać gwałtowny wzrost presji szkodnika.
Szarek komośnik ruszył na buraki. Jeden dzień zwłoki może kosztować plonNajgroźniejszy moment: od wschodów do 6 liści
Największe straty notuje się w najwcześniejszych fazach rozwoju roślin. Od końca kiełkowania do fazy 4–6 liści burak jest najbardziej wrażliwy, a uszkodzenie stożka wzrostu przez chrząszcze oznacza najczęściej całkowite zamieranie rośliny.
Starsze buraki również bywają nadgryzane, jednak ich system wzrostu jest już na tyle rozwinięty, iż potrafią się regenerować. Dlatego najważniejszy jest moment wejścia szkodnika na plantację – tu liczy się szybka reakcja.
Monitoring to podstawa. Liczy się każdy dzień
Obecna sytuacja na wielu plantacjach pokazuje, iż aktywność szarka dopiero się rozkręca, ale wraz ze wzrostem temperatury może gwałtownie przyspieszyć. Dlatego nie wystarczy jednorazowa kontrola pola.
Zalecany jest codzienny monitoring, szczególnie na stanowiskach, gdzie szkodnik pojawiał się w poprzednich latach. To właśnie tam ryzyko nalotu jest największe.
Kiedy pryskać, żeby nie stracić pieniędzy
Skuteczność zabiegów przeciwko szarkowi zależy nie tylko od środka, ale przede wszystkim od terminu wykonania oprysku. Chrząszcze są aktywne przez całą dobę, ale najintensywniej żerują w ciągu dnia.
W praktyce oznacza to, że:
- zabiegi wykonane w środku dnia są najbardziej efektywne,
- opryski wieczorne i nocne często nie przynoszą oczekiwanych efektów,
- przy temperaturze poniżej 6°C szkodniki są odrętwiałe i ukrywają się w glebie.
To ważne, bo zabieg wykonany w zbyt niskiej temperaturze to nie tylko brak efektu, ale realna strata pieniędzy.
Dobór środków: liczy się szybkość i technika
W ochronie wschodów najważniejsze jest zastosowanie preparatów o szybkim działaniu. Szarek komośnik ma ciało silnie hydrofobowe, co utrudnia działanie cieczy roboczej.
Dlatego konieczne jest stosowanie adiuwantów na bazie modyfikowanych trisiloksanów, które poprawiają pokrycie i skuteczność zabiegu.
W praktyce stosuje się dwustopniową strategię:
- pierwszy zabieg oparty na pyretroidach (np. Karate Zeon 050 CS w dawce 0,2 l/ha) z dodatkiem adiuwanta,
- kolejny zabieg z wykorzystaniem preparatów takich jak Inazuma 130 WG (0,20 kg/ha) w połączeniu z adiuwantem wspomagającym działanie.
Dobór preparatu powinien być zawsze dostosowany do aktualnej presji szkodnika i warunków pogodowych.
Uwaga na błędy – nie każdy środek jest dozwolony
W praktyce polowej zdarzają się próby stosowania środków „na skróty”. To ryzykowne podejście. Stosowanie preparatów niezarejestrowanych do zwalczania szarka komośnika w buraku cukrowym jest niedopuszczalne i może skutkować konsekwencjami prawnymi oraz problemami przy sprzedaży surowca.
Decydują pierwsze dni ochrony
Szarek komośnik to szkodnik, który nie wybacza opóźnień. Najważniejsze są pierwsze dni po pojawieniu się na plantacji, kiedy można jeszcze skutecznie ograniczyć jego populację.
Zaniechanie lub spóźniona reakcja oznacza często konieczność przesiewów i realne straty w plonie. W obecnych warunkach pogodowych i rosnącej aktywności szkodnika jedno jest pewne – sezon ochrony buraka właśnie się zaczyna i wymaga pełnej czujności.

1 godzina temu














