Czy można mieszać oleje w ciągniku lub maszynie? Czego dolać w awaryjnej sytuacji?

1 godzina temu

Kwestia olejów w technice to jedno z tych zagadnień, które często staje się zarzewiem długich i burzliwych dyskusji. Począwszy od takich, które zahaczają o żart, no bo jak to tak, rafineria może robić zły olej? To niedorzeczne. Po takie, które mają udowodnić wyższość jednych nad innymi np. legendarnych już olejów syntetycznych nad mineralnymi, choć w tej kwestii nasze prawo nie do końca precyzuje, co ma stać za nazewnictwem, zaś skomplikowane parametry olejów i różne normy nie ułatwiają rozstrzygnięcia sprawy. Ale wybór oleju to jedna kwestia, warta omówienia innym razem. Co jednak gdy olej został już wybrany, zalany, a teraz trzeba uzupełnić stan? Czy na dolewkę można użyć czegoś innego, gdy nie mamy pod ręką tego, którego użyliśmy podczas wymiany?

Oleje mieszać czy nie mieszać? – co mówią eksperci

Ogólnie bazując na zaleceniach zarówno producentów środków smarnych jak i producentów maszyn – wszystkich, nie tylko ciągników, silników czy koparek, środków smarnych nie powinniśmy mieszać w ogóle. Dlaczego? I czy wszystkich? Tak, wszystkich, bowiem zalecenie odradzające mieszania dotyczy nie tylko oleju do silnika, hydrauliki czy skrzyni biegów, ale choćby smarów używanych w węzłach tarcia. Ale dlaczego? To proste. Producenci z góry zakładają, co jest także powodem dlaczego użytkownicy szukają odpowiedzi na to pytanie, iż do tworzenia mieszanek będą używane środki inne niż użyte poprzednio. A co za tym idzie, innych marek.

Sprytny zabieg marketingowy czy realne zagrożenie?

Czyli powodem jest chęć utrzymania klienta przy swoim? Nie do końca. Choć dla producentów to istotne, to znacznie bardziej chodzi tutaj o to, iż trudno jest jednoznacznie i biorąc pełną odpowiedzialność stwierdzić, czy produkt A producenta X zmiesza się z produktem B producenta Y. choćby o ile mowa jest o dwóch różnych produktach z jednej rodziny i typu, np. dwóch olejach o klasie jakości API CF i zbliżonej lepkości przeznaczonych do stosowania w silniku oraz skrzyni biegów, czyli tzw. uniwersalnych STOU. Ale wciąż można spytać, dlaczego? Przecież to prawie to samo. Znów odpowiedzieć “nie do końca” będzie prawidłowa, bowiem znaczenie będzie miała zarówno baza, z której dany olej powstał jak i to, na jakie składniki zdecydował się dany producent. Kwestie delikatnej równowagi chemicznej oleju poruszaliśmy w wątku poświęconym dodatkom do oleju. A zatem trudno jest dać gwarancję, iż pomieszanie dwóch olejów nie spowoduje, iż spadną parametry np. od ochrony przez korozją, odporności na utlenianie czy olej nie zacznie być bardziej reaktywny.

Olej składa się z bazy i szeregu dodatków. Równowaga w składzie ma wielkie znaczenie, dlatego nie można dowolnie mieszać olejów, zwłaszcza różnych producentów, klas oraz jakości, fot. GS

W tym miejscu ktoś mógłby powiedzieć, iż to wszystko są brednie; każdy zna kogoś, kto od lat leje byle co i byle co dolewa do silnika, skrzyni czy hydrauliki i “jakoś to jeździ”. Owszem, drugą istotną kwestią są bowiem wymagania danego komponentu, co przekłada się na różne normy, jakie olej ma spełniać – normy producentów maszyn bądź silnika lub komponentów. Jest na rynku wiele konstrukcji, które zwyczajnie nie mają zbyt wygórowanych wymagań, toteż kilka im jest w stanie zaszkodzić. Inną sprawą jest to, czy ów ciągnik czy maszyna działająca na „byle jakim koktajlu” faktycznie działa jak trzeba, czy olej się nie pieni, czy skrzynia nie zgrzyta i czy hydraulika po rozgrzaniu nagle nie „traci siły”.

Mieszanie oleju z innymi w praktyce

Jak temat wygląda w praktyce? W końcu dość często możemy stanąć przed wyborem – nie pracować, z uwagi na zbyt niski stan oleju w układzie lub dolać tego, co jest pod ręką i dokończyć niezbędna pracę. Cóż, oczywiście najlepiej mieć olej w zapasie, żadne to odkrycie Ameryki, lub stosować oleje od jednego producenta. Wówczas jest bardzo duża szansa na to, iż oleje wielofunkcyjne np. hydrauliczno-przekładniowe lub UTTO będą miały tendencję do mieszania się np. z innymi olejami tego samego producenta.

Należy pamiętać, iż w obrębie jednej rodziny, czyli np. olejów silnikowych lub przekładniowych czy hydraulicznych trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na klasy jakości, w drugiej kolejności lepkość, bowiem zmieszczanienie np. 10w30 z 15w45 w obrębie tej samej klasy jakości, bazy i podobnych norm producenta, będzie znacznie mniej szkodliwe (lub w ogóle takie nie będzie) niż np. pomieszanie oleju klasy CK i CD – gdy mowa o silnikach lub np. GL-4 i GL-5, które kompletnie siebie nie tolerują, o ile mowa o przekładniach.

Kłopotliwy układ hydrauliczny

Sporo problemów może wygenerować również użycie oleju, czy raczej tzw. płynu hydraulicznego, zamiast oleju przeznaczonego do hydrauliki w maszynie. Dlaczego? Popularna i dość dobrze dostępna „hydraulika” to często płyn hydrauliczny stosowany w stacjonarnych prasach, podnośnikach czy innych urządzeniach bądź obrabiarkach, gdzie nie wykonuje on tak wytężonej pracy jak olej np. w układzie koparki czy ładowarki, gdzie nieustannie jest przetłaczany i wtłaczany do siłowników przez różne zawory, kryzy oraz zamki.

Płyn hydrauliczny zwykle nie posiada praktycznie żadnych adekwatności smarnych i stabilizatorów przy pracy w wysokich temperaturach, bo takowe zwyczajnie nie występują w stacjonarnym urządzeniu, a o ile mowa o układzie hydraulicznym jak w ciągniku, gdzie olej pełni rolę także smarującą skrzynie biegów, tylny most oraz zwolnice, to skutki mogą być opłakane. Co zatem wybrać? Prze wszystkim należy zapoznać się z instrukcją obsługi, gdzie producent musi podać zarówno olej preferowany (swój) jak i zamiennik, bądź ogólne warunki, jakie ma spełniać olej w danym układzie. Zwykle będzie to klasa lepkości (oraz sposób pomiaru: silnikowy albo jak dla przekładni albo lepkość ISO dla układu hydraulicznego), norma jakości API/ACEA oraz ewentualnie normy bądź konkretne marki.

Oznaczenia własne, zgrubne, ogólne – co zatem wybrać na awaryjną dolewkę?

Bywa, iż producenci mają swoje oleje, będące w istocie olejami wielofunkcyjnymi, ale ich oznaczenia są mylące, gdyż sugerują konkretny układ np. silnik, podczas gdy taki olej spotkać możemy w silniku, przekładni a czasem choćby układzie hydraulicznym. W takim przypadku warto zasięgnąć wiedzy u konkretnego producenta.

Ogółem jednym z najbezpieczniejszych olejów jaki można zastosować na tzw. awaryjną dolewkę, jest olej silnikowy – dobrej klasy jakości i lepkości 10w30 lub 15w40. Dlaczego? Z uwagi na bardzo dużą stabilność termiczną, zawartość składników antykorozyjnych, dyspergentów oraz lepkość i odporność na naciski umożliwiając zarówno pracę przekładni wolnoobrotowych, ale i silnie obciążonych oraz skrzyń biegów. Taki olej jest również kompatybilny z zaworami elektrohydraulicznymi oraz ma małą tendencję do spieniania się.

Naturalnie zwykle nie jest to preferowana opcja dla danego układu, jednak o ile sytuacja jest kryzysowa, taki wybór jest mniej ryzykowany, niż kombinowanie z kompletnie niekompatybilnymi olejami niespełniającymi norm. Oczywiście gdy tylko będzie sposobność, należy wymienić cały olej w danym układzie, tak aby przywrócić go do stanu fabrycznie akceptowalnego.

Idź do oryginalnego materiału