"Dzień wyzwolenia Ameryki". Donald Trump ogłosi cła wzajemne

23 godzin temu
Zdjęcie: Wydarzenia 24


W środę prezydent USA Donald Trump ma ogłosić cła wzajemne na wszystkie kraje świata, kierując się zasadą "cokolwiek oni pobierają od nas, my będziemy pobierać od nich". Ten "dzień wyzwolenia Ameryki" może zachwiać światowym ładem gospodarczym - obawiają się eksperci. Co ważne, wciąż nie znamy szczegółów decyzji Trumpa. W ostatnich dniach "Washington Post" donosił, iż Trump planuje obłożenie wszystkich państw jednakowym 20-procentowym cłem.


Prezydent USA Donald Trump ogłosi w środę "cła wzajemne" - kulminację swoich planów handlowych. Choć do ostatnich godzin nie wiadomo, co będą zawierać nowe cła, mogą one wstrząsnąć dotychczasowym porządkiem w światowym handlu i odbić się na cenach.


Historyczna data: "Dzień wyzwolenia Ameryki"


Trump od tygodni wielokrotnie podkreślał historyczną wagę daty 2 kwietnia - dnia wprowadzenia "ceł wzajemnych", określając ją mianem "dnia wyzwolenia Ameryki" lub "odrodzenia" Stanów Zjednoczonych. Mimo to, na godziny przed tym, jak prezydent ma ogłosić nowe taryfy podczas uroczystej ceremonii w Ogrodzie Różanym, przez cały czas nie wiadomo, na czym mają one polegać.Reklama


Sam Trump od początku przekonywał, iż zasada nowych ceł ma być prosta: "cokolwiek oni pobierają od nas, my będziemy pobierać od nich". Jednak przez ostatnie tygodnie prezydent, członkowie jego gabinetu oraz anonimowi przedstawiciele administracji prezentowali w mediach różne i sprzeczne wersje, wprowadzając nerwowość na rynkach i niemal codzienną huśtawkę nastrojów na Wall Street.
Minister handlu Howard Lutnick zapowiadał pierwotnie, iż każdy z państw otrzyma osobną stawkę celną odpowiadającą średniemu poziomowi ceł. Trump mówił jednak, iż w ustalaniu stawek pod uwagę brane będą też pozacelne bariery handlowe, jaką uznał np. podatek VAT w Unii Europejskiej. Minister finansów Scott Bessent sugerował później, iż nowymi cłami objęta zostanie "parszywa piętnastka", czyli partnerzy handlowi Ameryki o największych nadwyżkach w wymianie z USA.


Będzie 20-proc. cło na towary z wszystkich krajów?


W ostatnich dniach "Washington Post" donosił, iż Trump planuje obłożenie wszystkich państw jednakowym 20-procentowym cłem, co zapowiadał pierwotnie w kampanii wyborczej. Sekretarz stanu Marco Rubio dodawał, iż nowe cła mają stanowić nową podstawę do negocjacji dwustronnych umów z partnerami. W ostatnim czasie do Waszyngtonu ściągały delegacje handlowe z wielu państw, w tym UE, ale ich członkowie wyjeżdżali na ogół przez cały czas nie wiedząc, czego mogą oczekiwać.
Według Trumpa, wprowadzenie ceł ma "odebrać to, co zostało Ameryce ukradzione" przez "wykorzystywanie" Stanów Zjednoczonych przez partnerów handlowych. Ma równocześnie zasilić budżet bilionami dolarów, zmniejszając dług, jak i zmusić zagraniczne firmy do przeniesienia produkcji do USA doprowadzając do reindustrializacji kraju, choć oba te cele są ze sobą sprzeczne.
Jak zapowiedziała we wtorek rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt, Trump ma odpowiedzieć na "dekady nieuczciwych praktyk handlowych, które zdzierały z Ameryki i amerykańskich robotników, wydrążyły klasę średnią i zniszczyły serce kraju".


Media: Możliwe, iż w sprawie ceł w Białym Domu panuje chaos


Mimo to jeszcze w niedzielę portal Politico donosił, iż ostateczny kształt planowanych ceł nie został określony, a wewnątrz Białego Domu panuje chaos w tej kwestii. "Nikt nie wie co się k... dzieje" - powiedział jeden z bliskich doradców Trumpa cytowany przez portal. "Co zostanie objęte cłami? Kogo oclimy i według jakich stawek? Nie ma jeszcze odpowiedzi na bardzo podstawowe pytania" - dodał.
Niezależnie od tego, jaką formę przybiorą nowe taryfy, można się spodziewać, iż wstrząsną one gospodarką i systemem handlu międzynarodowego. Mogą też być gwoździem do trumny Światowej Organizacji Handlu (WTO) i pociągną za sobą wojnę handlową na pełną skalę.


Ekspert: Nowe cła "wywróceniem logiki"


Jak powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową prof. Kenneth Reinert, specjalista ds. handlu międzynarodowego z Uniwersytetu George'a Masona w Wirginii, nowe cła będą stanowić wywrócenie logiki.
"Zasada wzajemności od początku leżała u podstaw WTO i jej poprzednika - GATT, ale był to inny typ wzajemności, gdzie ustępstwa z jednej strony oznaczały ustępstwa z drugiej. Trump tymczasem chce podwyższyć cła do najwyższego poziomu stosowanego przez inne państwa, nie mówi o wzajemnym ich obniżaniu" - twierdzi ekspert. Jak zauważył, jest to od dawna ulubiona koncepcja głównego doradcy Trumpa ds. handlu Petera Navarro.
Według Reinerta, taka polityka byłaby krótkowzroczna, bo pogwałciłaby zasady WTO - systemu zbudowanego w praktyce przez Amerykę i działającego na jej korzyść - a także dała sygnał światu, iż USA działają w złej wierze. Ekspert ocenił, iż choćby podwyżka ceł o 10 proc. byłaby dużą podwyżką, będącą w istocie podatkiem nałożonym na Amerykanów.


"On (Trump) myśli, iż pobiera opłaty od obcych krajów, ale w rzeczywistości pobiera dochody od podatników z USA. Uważa, iż pomoże to zrównoważyć ogólny deficyt handlowy, co nie nastąpi, ponieważ ogólny deficyt handlowy jest determinowany przez warunki makroekonomiczne, a nie cła i dlatego ogólny deficyt handlowy wzrósł, a nie uległ zmniejszeniu w trakcie jego pierwszej kadencji" - powiedział Reinert. Jak zaznaczył, choć cła mogą skłonić firmy zagraniczne do przeniesienia produkcji do USA, jest to długotrwały proces, a końcowym skutkiem są i tak wyższe ceny dla konsumentów.


Ekonomiści: Cła negatywnie wpłyną na rozwój gospodarczy


Podobnego zdania jest większość ekspertów. Badania ekonomistów oparte na doświadczeniach 150 państw wykazały, iż cła negatywnie wpływają na wzrost gospodarczy. Mark Zandi, główny ekonomista firmy Moody's, stwierdził, iż cła Trumpa mogą doprowadzić do recesji. Inni eksperci wskazują, iż niepewność może przełożyć się zarówno na zmniejszenie inwestycji i wydatków konsumentów, jak i zaszkodzić celowi prezydenta, by skłonić firmy do budowy fabryk w USA.
2 kwietnia ma być kulminacją celnej rewolucji Trumpa, choć nie jej końcem. Jak dotąd prezydent wdrożył częściowe 25-procentowe cła na dobra z Kanady i Meksyku, 20-procentowe na produkty z Chin, a także 25-procentowe cła na importowaną stal i aluminium. W środę w życie weszły 25-procentowe cła na produkty z państw kupujących ropę naftową z Wenezueli. Od czwartku natomiast obowiązywać zaczną cła na auta i części samochodowe. Trump zapowiadał jednak kolejne sektorowe taryfy - na zagraniczne leki, drewno, a także półprzewodniki.
***
Idź do oryginalnego materiału