Polski sektor drobiarski znów znalazł się pod presją zagranicznych restrykcji. Macedonia Północna wprowadziła zakaz importu drobiu i części produktów pochodzenia ptasiego z wybranych regionów Polski w związku z występowaniem rzekomego pomoru drobiu.
Eksport drobiu pod presją. Macedonia Północna wprowadza zakazy – lista powiatów rośnieChoć skala rynku nie jest kluczowa dla całego eksportu, decyzja ma znaczenie szersze. To kolejny sygnał, iż każde ognisko choroby natychmiast przekłada się na handel międzynarodowy.
Zakaz obejmuje konkretne regiony. Lista jest długa
Restrykcje nie dotyczą całej Polski, ale wybranych powiatów, w których odnotowano lub podejrzewano ogniska choroby. Na liście znalazły się m.in. regiony z województw:
- wielkopolskiego,
- zachodniopomorskiego,
- warmińsko-mazurskiego,
- łódzkiego,
- podlaskiego,
- śląskiego i opolskiego.
To ważne rozróżnienie – eksport z pozostałych części kraju może być kontynuowany, ale wymaga dokładnej weryfikacji pochodzenia towaru.
Nie tylko żywy drób. Zakaz uderza w szeroką grupę produktów
Decyzja Macedonii Północnej obejmuje nie tylko zwierzęta, ale praktycznie cały łańcuch produkcji:
- drób wszystkich gatunków (kury, indyki, kaczki, gęsi, przepiórki),
- jaja wylęgowe,
- mięso drobiowe i jego przetwory,
- produkty uboczne,
- materiał biologiczny do rozrodu.
W praktyce oznacza to, iż blokada dotyczy zarówno hodowców, jak i zakładów przetwórczych.
Nie wszystko stracone. Są wyjątki dla przetworzonych produktów
Mimo restrykcji część towarów może przez cały czas trafiać na rynek Macedonii Północnej – pod warunkiem spełnienia rygorystycznych wymagań technologicznych.
Dopuszczone są m.in.:
- jaja i produkty jajeczne po odpowiedniej obróbce cieplnej,
- przetworzone produkty mięsne,
- niektóre produkty uboczne,
- pierze i puch po dezynfekcji,
- mączki paszowe po wysokotemperaturowej obróbce.
Kluczowe znaczenie ma tutaj temperatura i czas obróbki, które muszą gwarantować całkowite zniszczenie wirusa.
To oznacza, iż przetwórstwo zyskuje przewagę nad surowym eksportem, co wpisuje się w szerszy trend obserwowany również w innych sektorach.
Rzekomy pomór drobiu – choroba, która zamyka rynki
Rzekomy pomór drobiu (Newcastle disease) to choroba o dużym znaczeniu gospodarczym. choćby pojedyncze ogniska powodują natychmiastowe reakcje partnerów handlowych.
W praktyce wygląda to tak:
- kraj importujący wprowadza zakaz,
- obejmuje nim konkretne regiony,
- często rozszerza listę produktów objętych ograniczeniami.
Dla producentów oznacza to jedno: nawet lokalny problem może mieć międzynarodowe konsekwencje.
Eksport wrażliwy na każdy sygnał z rynku
Sytuacja pokazuje, jak bardzo handel drobiem jest uzależniony od:
- statusu zdrowotnego kraju,
- szybkości reakcji służb weterynaryjnych,
- wiarygodności systemu kontroli.
Polska należy do największych producentów drobiu w Europie, a eksport jest fundamentem tego sektora. Każde ograniczenie – choćby na mniejszym rynku – jest więc uważnie analizowane przez branżę.
Wniosek: bioasekuracja i dywersyfikacja to podstawa
Decyzja Macedonii Północnej to kolejny przykład, iż bezpieczeństwo sanitarne to dziś najważniejszy element konkurencyjności.
Dla gospodarstw i firm oznacza to konieczność:
- utrzymania wysokiego poziomu bioasekuracji,
- szybkiego reagowania na zagrożenia,
- dywersyfikacji kierunków eksportu.
Bo choć jeden rynek można stracić, to największym zagrożeniem jest efekt domina – rozszerzanie restrykcji przez kolejne kraje.
Na razie sytuacja pozostaje pod kontrolą. Ale branża dobrze wie, iż w handlu drobiem liczy się nie tylko produkcja – równie ważne jest zaufanie rynków zagranicznych.

2 godzin temu















