Koparki kołowe to gwarancja mobilności i wszechstronności, ustępują jednak dzielnością terenową koparkom gąsienicowym, gdy trzeba wjechać w naprawdę trudny teren. A co o ile do trudnego terenu dołożyć pracę na dużych stromiznach, w potokach rzek czy pod ostrymi kątami? Na to pytanie odpowiedź zna firma Kaiser.
Ale chwileczkę, jak to dojedzie i wejdzie? A tak, wejdzie, bowiem koparki S12 Allroad i S10 to maszyny z gatunku koparek kroczących. Z tym, iż posiadają również koła i napęd. Model S12 Allroad to wariant na równych kołach z napędem 4×4, zaś S10 to jego prostsza wersja z napędem na parę kół. Skąd taki szalony pomysł, zapytacie. Z Liechtensteinu. Tak, w tym liczącym kilka ponad 160 km2 powierzchni i 40 tys. ludzi kraju, tuż przy granicy z Austrią w miejscowości Schaanwald w sercu Alp, znajduje się siedziba główna rodzinnego interesu Kaiser AG.

Firma działa od roku 1913, kiedy to założyciel Josef Kaiser złożył dokumenty patentowe na krosno do przędzenia wełny. Dekadę później, zawarcie unii celniej pomiędzy Księstwem Liechtensteinu i Szwajcarii sprawiło, iż biznes włókienniczy przestał się opłacać. Na całe szczęście, bowiem pan Kaiser zainteresował się pojazdami; najpierw ich naprawą, później także budową. Pierwszymi jeżdżącymi produktami firmy były hybrydy samochodów i traktorów; coś w guście modyfikacji forda T, który mógł w niedziele rano zawieść rodzinę do kościoła, a do poniedziałkowego południa był już gotów pracować w polu.

W latach 50. syn założyciela Josef Junior postanowił wznieść się ponad działalność lokalną i wyprowadzić firmę na szerze wody. Kolejnym produktem firmy Kaiser, a w tej branży firma działa do dziś, były zabudowy do WUKO, czyli czyszczenia kanalizacji metodą ciśnieniową. Natomiast w 1965 roku docieramy do punktu, w którym Kaiser rozpoczął produkcję koparek kroczących, by dwie dekady później „nauczyć” maszyny kroczące jeździć. Jako iż od początku firmie przyświecała idea robienia produktów wysoce wyspecjalizowanych, ale i starannie wykonanych, działa ona po dziś dzień, a na salony i górskie zbocza wyjechała, czy raczej wkroczyła najnowsza generacja maszyn S12/S10.

Kaiser S12 Allroad i S10
Maszyny S10 i S12 bazują na koncepcji koparki kroczącej z funkcją przemieszczania się na własnych kołach. W ekstremalnie trudnym terenie oraz na znacznych pochyłościach, koparka może poruszać się przy pomocy ruchomego podwozia. Każde z kół jest zainstalowane nie na sztywnej ramie, a na swego rodzaju wysięgniku, którym można poruszać niezależnie w dwóch płaszczyznach. Ponadto samo osadzenie piasty jest skrętne, a za kołem znajduje się jeszcze dodatkowa wysuwana podpora. Nadwozie względem podwozia może się skręcać na boki, zaś operator ma jeszcze do dyspozycji ramię z wysuwanym teleskopem.
To wszystko wraz z możliwością wspomagania się jazdą sprawia, iż koparka bez trudu dociera w miejsca, gdzie mielibyśmy problem wejść na własnych nogach, a co ważniejsze, potrafi w takich warunkach pracować. Warto przy tym zauważyć, iż maszyna nie jest duża jak na koparkę o masie 12-14 ton. Jest wręcz radykalnie upakowana w bardzo zgrabne nadwozie. Nie ma co się dziwić, wszak odstające elementy i kiepska widoczność to nie są cechy przystające do maszyny, która może pracować na górskich zboczach. Czy zatem pod pokrywą czeka na nas uroczy nieduży japoński silnik i niezbyt rozbudowa hydraulika? Nic bardziej mylnego.
Solidny silnik
Choć zgrabne linie nadwozia sugerują, iż wewnątrz nie ma zbyt wiele miejsca, to w praktyce do napędu najnowszych koparek S12A/S10 wykorzystywany jest silnik Perkins 1204J-E44TTA o słusznej pojemności 4,4 l, czterech cylindrach i mocy 190 KM (S12A) lub 155 KM (S10). Przed erą Stage V lub na rynki z mniejszymi obostrzeniami używany jest silnik 1104D-E44TA, czyli podobny do tych stosowanych w ciągnikach Ursus, tylko iż dysponujący aż 144 KM. Jednostka jest umieszczona poprzecznie w miejscu, gdzie w klasycznej kołówce znaleźlibyśmy przeciwwagę. Tutaj, ruchome podwozie powoduje, iż można uzyskać taki punkt podparcia, iż masywna przeciwwaga nie jest konieczna. Mimo to silnik jest wpuszczony bardzo głęboko do wnętrza maszyny.

Na plus można jednak zaliczyć fakt, iż w serii 1204J większość ważnych komponentów znajduje się po jednej stronie silnika, tak więc dostęp do alternatora, turbosprężarki, zaworu EGR, kompresora klimatyzacji czy kolektora wydechowego są wzorowe. Nieco gorzej o ile przyjdzie nam podziałać z układem paliwowym lub pompami hydraulicznymi. Co ciekawe, producentowi udało się wygospodarować miejsce na pokładową pompkę do tankowania firmy Piusi. Dostęp do chłodnic, układu oczyszczania spalin oraz rozdzielacza uzyskuje się po otwarciu bocznej osłony. Trzeba przyznać, iż przy tak znacznym stopniu skompresowania wszystkich elementów maszyna i tak wydaje się być przystępna serwisowo.

Hydraulika, która budzi zazdrość
Przechodząc do układu hydraulicznego, który przecież musi podołać dziesiątkom elektrozaworów i rozdzielaczy, których jest tu znacznie więcej niż w klasycznej koparce, czuć prawdziwy podziw. Maszyna jest wyposażona w zespół trzech pomp. Roboczej o rewelacyjnym wydatku na poziomie 350 l/min i ciśnieniu roboczym 320 barów, pompę jazdy 180 l/min i 400 barów oraz pompę wentylatora 44 l/min i 200 barów. Układ jest oczywiście typu LS ze sterowaniem Bosch Rexroth LUDV, czyli elektronicznym rozdziałem przepływu i ciśnienia z opcjonalnym czwartym obiegiem ROTOline. Taki system pozwala na zaaranżowanie tego, w jaki sposób układ roboczy będzie pracował, jaka będzie prędkość ruchów, dokładność oraz odpowiedź na ruch dżojstikiem.
W S12A/S10 można zaprogramować trzy różne profile i w razie potrzeby przełączać się np. między maszyną precyzyjną i spokojną a szybką i wydajną lub też stworzyć trzy profile dla trzech różnych operatorów. W maszynie mamy do dyspozycji trzy obwody hydrauliki zewnętrznej: 180 l/min 120-320 barów, 40 l/min 120-320 barów, 80 l/min 120-320 barów (trzeci obwód jest opcjonalny), obwód czwarty – dodatkowy RotoLine 220 l/min 100-350 barów, piąty obwód na potrzeby szybkozłącza oraz dodatkowy szósty obwód na potrzeby wciągarki w dwóch wariantach 40 l/min 320 barów albo z wysokim przepływem 100 l/min 320 barów. o ile dodać do tego bezstopniowy hydrauliczny napęd wentylatora chłodni z możliwością rewersu, to pozostaje jedynie złapać się za głowę i zapytać, jak oni to tam zmieścili? Nie jest to jednak koniec możliwości konfiguracji maszyny, bowiem do wyboru mamy jeszcze rodzaj napędu: bezstopniowy hydrostat 0-15 km/h lub hydrostat z dodatkowym biegiem.
Możliwości koparek kroczących Kaiser
Skoro maszyna jest tak dobrze przygotowana, to prawdopodobnie ma też godne pochwały możliwości. Nie inaczej; tutaj nie ma miejsca na rozczarowanie. W zależności od zasięgu 3-6 m koparka S12A/S10 może podnieść od 9,5 do 4 ton, w przypadku siły zrywania i odspajania są to odpowiednio 78 kN i 111kN. Masa własna modelu S10 wynosi 12,8 t, zaś S12 Allroad waży 14200 kg. Maksymalny zasięg dla obydwu modeli, wynosi 8640 mm, wysokość kopania 10620 mm, a głębokość 5950 mm. o ile chodzi o wymiary maszyny, to tutaj sprawa jest dyskusyjna. Po posadzeniu maszyny “na brzuszku” z kołami w górze maksymalna wysokość to jakieś 2,6 m, szerokość 2,2 m, a długość poniżej 10 m. Ogranicza nas niewiele, bo wieloma częściami tej maszyny możemy poruszać.

Słówko jeszcze o kabinie. Zarówno w S10 jak i S12A mamy taką samą kabinę, która zapewnia porównywalną ilość miejsca dla operatora co klasyczna koparka kołowa z przedziału 12-15 ton. Jest tutaj zdecydowanie mniej miejsca na rzeczy, jednak w kwestii znalezienia dobrej pozycji choćby wysoki operator nie będzie miał powodów do narzekania. Kaiser S10/S12A nie posiada kierownicy; sterowanie maszyną odbywa się z dżojstika. Te są czymś pomiędzy dżojstikami z maszyn leśnych a dżojstikiem dedykowanym do głowic obrotowych.
Jest tutaj więcej dwukierunkowych potencjometrów odpowiedzialnych za sterowanie podwoziem oraz po dwie rolki od skrętu kół i wysuwu teleskopu. Poza tym, mamy monitor Topcon w wersji mini oraz system kamer Brigade. Wszystkie przyciski są zgromadzone na prawej konsoli pod oknem, część w nowoczesnym wydaniu gumowanych guzików na zwartym panelu CAN, reszta jako przyciski klasyczne kołyskowe. Całość domyka amortyzowany pneumatyczny fotel Grammer.

Na koniec cena. Wedle zasady, iż nie ma róży bez kolców, także tutaj jakość, wydajność i unikalny charakter mają swoją cenę. Modele S10/S12A dopiero wchodzą na rynek, zaś my spoglądamy na ceny dostępnych używanych maszyn. Za 10 letnią koparkę S2-4 (czyli mniejszą) trzeba zapłacić od 500-700 tys. zł netto. Modele S10 Telefuss czy poprzednia generacja S12 – 4×4 Allroad to wydatek przekraczający niekiedy milion złotych za maszynę kilkuletnią z przebiegiem rzędu 3-4 tys. godzin.